Na najbliższe spotkanie ligowe włocławianie wyjeżdżają do Gdyni. Nie tylko po tak ważne w tej fazie sezonu dwa punkty. Warto pomyśleć też, o poprawianiu statystyk. A te, z zespołem z Gdyni, mamy nienajlepsze, o czym przypomina Artur Gąsiorowski, specjalista w kwestii historii Anwilu Włocławek. Pod lupę bierze okres, w którym nasi rywale grają pod szyldem âAssecoâ?.
Na najbliższe spotkanie ligowe włocławianie wyjeżdżają do Gdyni. Nie tylko po tak ważne w tej fazie sezonu dwa punkty. Warto pomyśleć też, o poprawianiu statystyk. A te, z zespołem z Gdyni, mamy nienajlepsze, o czym przypomina Artur Gąsiorowski, specjalista w kwestii historii Anwilu Włocławek. Pod lupę bierze okres, w którym nasi rywale grają pod szyldem „Asseco”.
Od sezonu 2008/2009 do sponsorowania koszykówki w Trójmieście włączyła się firma Asseco. Od tamtej pory zespół z potentatem komputerowym w nazwie (przez pierwszy sezon występujący jeszcze w Sopocie) rozegrał z włocławskim Anwilem 29 ligowych pojedynków. Niestety, bilans jest korzystny dla rywali. Rottweilerom udało się wygrać z ekipą z wybrzeża zaledwie dziewięć spotkań. Na dwadzieścia dziewięć rozegranych.
Najważniejszymi pojedynkami obu zespołów, elektryzującymi niemal całą koszykarską Polskę, były mecze w fazach play-off. Już w debiutanckim dla Asseco sezonie obie ekipy spotkały się w półfinale. Włocławianie, prowadzeni wówczas przez Igora Griszczuka, nie sprostali ligowemu potentatowi, przegrywając serię 2:4. Choć rywalizacja była bardzo wyrównana. Po pierwszych dwóch spotkaniach Asseco Prowadziło 2:0 (97:91, 93:85). Po kolejnych dwóch meczach, koszykarze ze stolicy Kujaw doprowadzili do remisu (88:76, 95:90). Mecz numer 5 wygrali koszykarze z wybrzeża (90:79). I prowadzili w serii 3:2. Szóste spotkanie, w Hali Mistrzów, Asseco rozstrzygnęło na swoją korzyść (86:63) i to ono zagrało w finale. Włocławianom na osłodę pozostały brązowe medale po zwycięskiej rywalizacji z Energą Czarnymi Słupsk.
Rok później, obydwie ekipy spotkały się w Wielkim Finale. Zespół Asseco grał już wówczas w Gdyni. Podopieczni Igora Griszczuka przegrali serię 0:4, ale w każdym z czterech spotkań postawili rywalowi twarde warunki. Spotkania wyjazdowe „Rottweilery” przegrały 86:93 i 84:91. A więc w sumie, zaledwie czternastoma „oczkami”. Jeszcze lepiej zagraliśmy na własnym parkiecie. Niestety, chwilę naszej nieuwagi i niefrasobliwości skrzętnie w końcówkach obu spotkań wykorzystali goście i to oni wygrali kolejne dwa mecze (79:76 i 80:79). Zdobywając tym samym kolejny mistrzowski tytuł. Włocławianie musieli zadowolić się srebrem.
Kolejny raz w fazie play-off potykaliśmy się z zespołem z Gdyni w sezonie 2012/2013. Zespół Miliji Bogicevicia pokonał wówczas Asseco Prokom Gdynia 3:1. Pierwsze spotkanie, na wybrzeżu, włocławianie wygrali 76:66. Drugie, przegrali 63:61. Jednak remis wywieziony z Gdyni był dobrym wynikiem. We Włocławku Anwil nie dał rywalowi żadnych szans, wygrywając obydwa pojedynki w identycznym stosunku, 71:56. Tym samym, włocławianie zameldowali się w czołowej czwórce naszej koszykarskiej ekstraklasy. To były ostatnie mecze tych zespołów na tym etapie rozgrywek. Może więc w bieżącym sezonie?
Na chwilę obecną Asseco zajmuje siódmą pozycję w ligowej tabeli, z bilansem spotkań 9:7. Anwil jest dziewiąty, z bilansem 7:9. Wydaje się więc, że raczej w play-off tym razem się nie spotkamy. Ale walczący o ten etap rozgrywek Anwil może się tam znaleźć właśnie kosztem gdynian. Do rozegrania w sezonie zasadniczym pozostało jeszcze każdej ekipie po 14 spotkań. Jest więc sporo szans na kolejne punkty. Niestety, dla włocławian, margines błędów znacznie się zmniejszył. Oby kolejnego nie popełnili w Gdyni.
Jak widać z tabeli, zespół Davida Dedka nie jest ligowym potentatem. Ale na własnym parkiecie zawsze jest groźny. Powinni o tym pamiętać podopieczni Predraga Krunicia. W ostatniej serii spotkań Asseco pokonało przecież w Gdyni koszaliński AZS (72:64), co było chyba największą sensacją kolejki. Ale i im zdarzają się zupełnie niespodziewane porażki. Jak choćby z Jeziorem Tarnobrzeg (81:93) i trzeba zaznaczyć, że to jedyne dotychczasowe niepowodzenie Asseco na własnym parkiecie!
Rywal na pewno znajduje się w zasięgu „Rottweilerów”. I nie trzeba przypominać, że punkty zdobyte w Gdyni byłyby po prostu bezcenne. Ostatni razy wygraliśmy tam właśnie w zwycięskim play-off, 27 kwietnia 2013 roku. A więc niemal dwa lata temu. Pora przypomnieć się gdyńskiej publiczności z jak najlepszej strony.
Dzisiaj o sile „Aťółto-Czarnych” decyduje przede wszystkim A.J. Walton. Amerykanin zdobywa średnio 17 punktów na mecz i do tego dokłada jeszcze 5,3 asysty. Równie ważnym ogniwem w zespole Davida Dedka jest Ovidijus Galdikas. Litwin notuje średnio 12,4 punktów oraz 11,1 zbiórek. Jeśli dodać do tego skutecznego ostatnio Przemysława Frasunkiewicza (17 pkt. w ostatnim spotkaniu z AZS-em Koszalin) czy jak zawsze niezwykle zmotywowanego Piotra Szczotkę, wyłania się silny i niezwykle wymagający przeciwnik. Na pewno w Gdyni o punkty nie będzie łatwo.
W całej historii Asseco i Anwilu barw obu zespołów broniło jedenastu zawodników. Jeden jest jednak szczególny. Piotr Szczotka, bo o nim mowa, jest krajowym multimedalistą. I tak, jak jego były partner z zespołu, a później trener, Tomas Pacesas, zbiera tylko złote medale. Pierwszy zdobył w 2003 roku w barwach… włocławskiego Anwilu. Kolejne cztery, już w Gdyni (2009, 2010, 2011, 2012). Zawodnik, który na początku kariery grywał niemal ogony, z roku na rok nabierał tak potrzebnego w tej dyscyplinie doświadczenia. Pełnił coraz poważniejsze role w rotacji zespołu, by w końcu stać się jego niepodważalnym liderem i siłą napędową. Nic dziwnego, że od kilku sezonów jest kapitanem gdyńskiego teamu.
Poza Piotrkiem barw obydwu zespołów w koszykarskiej ekstraklasie bronili: Adam Łapeta, Lorinza Harrington, Łukasz Seweryn, Mateusz Kostrzewski, Robert Witka, Krzysztof Szubarga, Tommy Adams, Przemysław Frasunkiewicz, Łukasz Koszarek i Piotr Pamuła.
Warto wspomnieć też o innych personach, które na trwałe wpisały się w historię Anwilu i Asseco Gdynia. Trenerem gdynian jest obecnie Słoweniec David Dedek, który przez kilka sezonów był w we Włocławku asystentem Andreja Urlepa, by w końcu, przejąć po nim schedę pierwszego szkoleniowca. Kolejnym, jest włocławski manager (m.in. kierownik drużyny Anwilu i dyrektor klubu), który następnie kierownicze stanowisko objął także w euroligowym Asseco Gdynia. Dzisiaj zasiada na fotelu prezesa KK Włocławek S.A., a mowa oczywiście o Arkadiuszu Lewandowskim.
Wykaz wszystkich wyjazdowych spotkań włocławian z Asseco:
30.12.2008. Asseco Prokom Sopot – Anwil 68:65 (14:18, 22:11, 14:16, 18:20)
20.04.2009. Asseco Prokom Sopot – Anwil 97:91 (26:22, 15:20, 29:20, 27:29)
22.04.2009. Asseco Prokom Sopot – Anwil 93:85 (28:26, 31:16, 19:30, 15:13)
30.04.2009. Asseco Prokom Sopot – Anwil 90:79 (16:24, 23:17, 20:16, 31:22)
13.12.2009. Asseco Prokom Gdynia – Anwil 91:78 (28:21, 20:18, 22:17, 21:22)
22.05.2010. Asseco Prokom Gdynia – Anwil 93:86 (23:23, 25:15, 26:19, 19:29)
24.05.2010. Asseco Prokom Gdynia – Anwil 91:84 (26:24, 21:23, 19:21, 25:16)
15.01.2011. Asseco Prokom Gdynia – Anwil 80:71 (22:16, 20:14, 19:23, 19:18)
24.02.2012. Asseco Prokom Gdynia – Anwil 82:61 (25:19, 13:13, 28:19, 16:10)
18.11.2012. Asseco Prokom Gdynia - Anwil 72:75 (20:20, 17:24, 17:15, 18:16)
21.04.2013. Asseco Prokom Gdynia – Anwil 90:85 (26:24, 19:23, 22:24, 23:14)
27.04.2013. Asseco Prokom Gdynia – Anwil 66:76 (22:18, 21:21, 12:13, 11:24)
29.04.2013. Asseco Prokom Gdynia – Anwil 63:61 (20:16, 17:13, 15:17, 11:15)
05.01.2014. Asseco Gdynia – Anwil 78:72 (25:23, 17:11, 11:20, 25:18)
Bilans wszystkich ligowych spotkań Anwilu z Asseco:
Włocławek: 15 meczów, 7 zwycięstw, 8 porażek, bilans: 1098 – 1101
Sopot/Gdynia: 14 meczów, 2 zwycięstwa, 12 porażek, bilans: 1069 – 1154
Suma: 29 meczów, 9 zwycięstw, 20 porażek, bilans: 2167 - 2255