Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

DBE: Passa podtrzymana

Sobota, 02 Lutego 2008, 1:00, Michał Fałkowski

Za nami kolejne spotkanie w ramach Dominet Bank Ekstraligi. Po raz kolejny zespołowi przyjezdnemu nie udało się odczarować Hali Mistrzów. Tym razem z Włocławka „na traczy” wyjechała Polonia Warszawa, która przez sporą część meczu stawiała zacięty opór.

Pierwsze minuty pojedynku pomiędzy „Rottweilerami”, a stołecznym zespołem pokazywały, że goście tanio skóry nie zamierzają sprzedać. Aťaden z zespołów nie mógł wypracować sobie znaczącej przewagi, a prowadzenie zmieniało się niczym w kalejdoskopie. Świetnie w mecz wszedł Andrzej Pluta, który zdobył pierwsze osiem punktów swojego zespołu. W „Czarnych Koszulach” ciężar gry na swoje barki wziął Norman Richardson, który popisywał się celnymi rzutami. Po jednej z jego „trójek” było 20-15 dla gości. Gospodarze robili co mogli, ale do końca kwarty zniwelowali stratę o zaledwie jeden punkt.

Kolejne minuty nie przyniosły zmiany prowadzenia. Anwil po celnym rzucie z dystansu Łukasza Koszarka zbliżył się na 20-19, ale drużyna z Warszawy nie dała wydrzeć sobie przodownictwa w meczu. Spora w tym zasługa Tyrona Riley`a. Amerykanin skutecznie wykańczał ataki swojej drużyny, dzięki czemu cały czas utrzymywał się kilkupunktowy dystans, jaki dzielił obydwa zespoły. Na 2:20 do przerwy za zdobywanie punktów wziął się Bartłomiej Wołoszyn, który w międzyczasie zmienił Plutę. Młody gracz Anwilu dwukrotnie trafił za trzy i doprowadził do remisu po 32. Ostatnie słowo należało jednak do gości, a konkretnie Huberta Radke, który w zamieszaniu podkoszowym zachował najwięcej zimnej krwi.

W drugiej połowie na parkiecie na parkiecie po dłuższej przerwie zameldował się Zbigniew Białek. Wejście polskiego skrzydłowego najwyraźniej zmotywowało jego kolegów, którzy dość szybko wyszli na prowadzenie. Od tego momentu przechodziło ono z rąk do rąk. Gra gospodarzy powoli zaczęła nabierać tempa. Podopieczni Alesa Pipana odzyskali liderowanie i zaczęli zwiększać dystans jaki dzielił obydwa zespoły. Po „trójce” Zbyszka Białka na sekundy przed końcem trzeciej kwarty gospodarze mieli o 12 punktów więcej niż Polonia (63-51), co w perspektywie ostatnich dziesięciu minut meczu stawiało ich w komfortowej sytuacji.

Wysokie prowadzenie najwyraźniej uśpiło czujność „Rottweilerów”, które popełniły kilka prostych błędów. Skrzętnie nadarzające się okazje wykorzystywali rywale, którzy bardzo chcieli wrócić do gry. Niemoc Anwilu w ataku przerwał na niespełna siedem minut przed końcem Zelimir Zagorac, który popisał się skuteczną akcja 2+1 (69-59). Polonia nie zamierzała jednak spasować i cały czas ambitnie walczyła o odrobienie strat, ale Anwil kontrolował rozwój wypadków na parkiecie.

Anwil Włocławek – SPEC Polonia Warszawa 90-83  (16-20, 20-17, 27-14, 27-31)