Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Daleka droga po dwa punkty

Sobota, 26 Lutego 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Spotkanie z gatunku tych, które po prostu trzeba wygrać – koszykarze Anwilu Włocławek w sobotę zagrają w Tarnobrzegu z tamtejszą Siarką. Wicemistrzowie Polski w ciągu ostatniego miesiąca wygrali pięć z siedmiu meczów, a w końcówce rundy zasadniczej chcą ten wynik jeszcze wyśrubować. Dla Siarki to ostatni moment, by odbić się od dna ligowej tabeli.

Spotkanie z gatunku tych, które po prostu trzeba wygrać – koszykarze Anwilu Włocławek w sobotę zagrają w Tarnobrzegu z tamtejszą Siarką. Wicemistrzowie Polski w ciągu ostatniego miesiąca wygrali pięć z siedmiu meczów, a w końcówce rundy zasadniczej chcą ten wynik jeszcze wyśrubować. Dla Siarki to ostatni moment, by odbić się od dna ligowej tabeli.
Wobec zapowiedzi zamknięcia ligi Siarka wcale nie musi być określana mianem kandydata do spadku. Nawet ostatnie miejsce w lidze, przy stabilnym budżecie i przyzwoitych wynikach może nie oznaczać sportowej degradacji. I Siarka właśnie takim klubem jest. Co prawda, zwycięża „od święta”, ale nie kompromituje się wyprzedażą zawodników w środku sezonu, czy paraliżującymi działanie klubu problemami finansowymi. Co więcej, ma ambicję grać lepiej i w miarę swoich możliwości „podgryza” ligowych wyjadaczy.

Tak było w 16. kolejce Tauron Basket Ligi, gdy w Tarnobrzegu przyszło grać Treflowi Sopot. Gospodarze byli o krok od wykorzystania słabszej dyspozycji rywala. Bez skrupułów grali na zmęczenie Trefla, który przemierzył niemal całą Polskę, by rozegrać ten mecz. Ostatecznie sopocianie wygrali dwoma punktami, ale koszykarze Siarki również schodzili z parkietu z podniesionymi głowami. Gra we własnej hali, to zresztą duży atut ekipy nad którą całą pieczę sprawuje Zbigniew Pyszniak. Ciężką przeprawę w Tarnobrzegu miał PBG Basket, a polegli tam Polpharma i Zastal.

Duże trudności mają natomiast nasi sobotni rywale z grą na wyjazdach. Świadczy o tym nie tylko ostatnie, wysoko przegrane spotkanie z Energą Czarnymi, ale również pierwsze starcie we Włocławku. Anwil zupełnie dominował wtedy na parkiecie i gdy tylko Siarka próbowała dość do głosu, natychmiast karcił ją seriami punktów. Na zwycięstwo 75:60 złożyły się w szczególności punkty Nikoli Jovanovicia (23), Paula Millera (14) i Dardana Berishy (12). Po stronie tarnobrzeżan najgroźniejszy był Marek Miszczuk, którego jednak zabraknie w sobotnim meczu.

- Pierwsze starcie z Siarką pokazało, że pozytywny efekt może dać zwłaszcza narzucenie własnego stylu. Teraz też chcielibyśmy rządzić na parkiecie i układać grę po naszej myśli. Mamy świadomość, że na wyjazdach trudniej realizuje się takie założenia, ale to oznacza tylko tyle, że musimy się jeszcze bardziej starać. Liczymy oczywiście na naszą ciągle poprawiającą się obronę – mówi przed meczem Łukasz Majewski.

W szeregach Anwilu wszystko funkcjonuje tak jak powinno. Szeroki skład jest gwarancją rywalizacji na treningach i pełnego zaangażowania w mecze. Zawodnicy mogą przebywać na parkiecie odrobinę krócej, ale wkład w wynik musi być taki sam, co przekłada się na intensywność. Być może mecz z Siarką będzie okazją do dłuższego sprawdzenia możliwości Scotta Morrisona. Po debiucie w Hali Mistrzów Kanadyjczyk przyznał, że jeszcze nie zapamiętał wszystkich zagrywek i swoje atuty postara się udowodnić w kolejnych meczach.

Pierwsza okazja ku temu nadarzy się już w sobotę o godz. 18.00. Bezpośrednią transmisję z Tarnobrzega przeprowadzi Radio GRA.