To był czwarty mecz między Anwilem Włocławek a Energą Czarnymi Słupsk w tym sezonie i po raz czwarty triumfowali koszykarze z Kujaw. Tym razem Rottweilery pokonały Czarne Pantery w absolutnie dramatycznych okolicznościach, 78:77, choć to rywale mieli ostatni rzut... Duet Jordan Callahan - Danilo Mijatović zdobył 38 z 78 punktów zespołu.
Takiego horroru Hala Mistrzów nie widziała bardzo dawno. Arena zmagań włocławskiej koszykówki wielokrotnie w swojej historii była świadkiem zwycięstw i porażek w dramatycznych okolicznościach. Zwycięstw i porażek determinowanych przez decydujący rzut, który przekreślał marzenia jednej strony i wyzwał euforię w drugiej...
Jeszcze na 34 sekundy przed Anwil Włocławek prowadził 77:68 i wydawało się, że nie będzie miał żadnych problemów z "dowiezieniem" zwycięstwa do końca. W niedzielny wieczór mogliśmy jednak wszyscy przekonać się po raz kolejny jakież przewrotne scenariusze potrafi pisać koszykówka - koszykarze Energi Czarnych Słupsk zdobyli aż dziewięć oczek w zaledwie 26 sekund i wrócili do gry w sytuacji conajmniej nieprawdopodobnej. Najpierw celną trójkę zaliczył Jarosław Mokros, następnie zimną krew przy trzech rzutach wolnych zachował Michał Nowakowski, a w kolejnej akcji zza łuku przymierzył Roderick Trice...
Kiedy Amerykanin trafił za trzy, tablica świetlna pokazała wynik 78:77, lecz piłkę w rękach mieli gospodarze, siedem sekund do dyspozycji i przekonanie graniczące z pewnością, że za moment goście będą ratować się faulem. Trener Milija Bogicević rozrysował akcję, lecz... defensywa słupszczan uniemożliwiła gospodarzom wprowadzenie piłki do gry! Role więc odwróciły się po upływie regulaminowych pięciu sekund i akcję na wagę dwóch punktów po chwili rozrysowywał inny trener, Andrej Urlep. Zgodnie z jego wskazówkami podanie pod koszem otrzymał Derrick Zimmerman, a gdy zegar zbliżał się nieuchronnie do końca, oddał piłkę do wspomnianego Trice na obwód, a ten... tym razem przestrzelił i to ręce kibiców oraz zawodników Anwilu wystrzeliły ostatecznie w górę.
- Wróciliśmy do gry w niemożliwej sytuacji, wierzyliśmy do końca, że to nam się uda, mieliśmy rzut na wagę zwycięstwa, ale niestety nie trafiliśmy. Taka jest koszykówka - komentował trener Urlep na konferencji prasowej, a szkoleniowec włocławian dodawał - To były nieprawdopodobne emocje i zarazem sygnał dla kibiców, by nie wychodzili zbyt wcześnie z hali, bo koszykówka jest tak nieprzewidywalnym sportem, że trzeba czekać do ostatniej syreny.
Prawdę mówiąc jednak jednak, włocławscy koszykarze zafundowali sobie oraz fanom nerwową i dramatyczną końcówkę nieco na własną prośbę, popełniając błędy w ostatniej minucie. Wszystko zaczęło się od niepotrzebnych kroków Paula Grahama w kontrze, następnie stratę popełnił Jordan Callahan, a na koniec zabkrakło skutecznego wybicia zza linii bocznej. W ostatniej minucie włocławiawnie zdobyli tylko dwa oczka po rzutach wolnych - po jednej próbie trafili Callahan oraz Danilo Mijatović. Dla Serba był to zresztą prawdopodobnie najlepszy mecz w sezonie. Już do przerwy był najskuteczniejszym koszykarzem drużyny z dorobkiem 11 punktów (dwa razy za trzy) oraz pięciu zbiórek, a po zmianie stron dołożył do tego jeszcze osiem oczek i cztery zbiórki i ostatecznie otarł się o double-double. To on trafił też decydujący rzut wolny na 16 sekund przed końcem meczu, zapewniając włocławianom zwycięstwo.
Mecz od samego początku toczył się właściwie kosz za kosz, za wyjątkiem pierwszej kwarty, w której Energa Czarni prowadzili już 20:11. Sygnał do odrabiania strat dał Rottweilerom pochwalony wcześniej Mijatović, zaś rozgrywający niezły mecz w ataku Callahan (ogółem 19 oczek i cztery asysty) przełamał rywala w 13. minucie spotkania (24:22). Od tego momentu walka rozgorzała na dobre i choć gospodarze starali się uciekać, słupszczanie byli tylko krok za nimi. Po trzech kwartach miejscowi prowadzili 57:54 i wydawało się, że czwarta odsłona będzie podobna do reszty spotkania. Jednakże nic bardziej mylnego. Cztery punkty Grahama, a także pięć oczek Mateusza Kostrzewskiego (kolejne dobre zawody, tym razem w postaci 14 punktów i pięciu zbiórek) dały Anwilowi dwucyfrową zaliczkę (66:56), a gdy spod kosza trafił Hajrić, włocławianie objęli najwyższe tego dnia prowadzenie - 70:58. Była 35. minuta pojedynku i słupszczanie nie mieli prawa myśleć o wygranej...
Zwycięzców się jednak nie sądzi - tak brzmi znane powiedzenie. Celem Anwilu Włocławek na fazę szóstek jest obrona czwartego miejsca przed play-off i zwycięstwo nad Energą Czarnymi pozwala z optymizem spoglądać w przyszłość. Co więcej, zwycięstwo odniesione w tak trudnych okolicznościach z pewnością pozwoli jednocześnie jeszcze mocniej scalić drużynę, która wyczerpała już, miejmy nadzieję, limit kłód rzucanych pod nogi przed los w tym sezonie.
Anwil Włocławek - Energa Czarni Słupsk 78:77 (20:22, 18:10, 19:22, 21:23)
Anwil: Callahan 19, Mijatović 19, Kostrzewski 14, Sokołowski 7, Graham 6, Hajrić 6, Pamuła 5, Witliński 2
Energa Czarni: Mokros 16, Trice 16, Stutz 13, Hulls 9, Nowakowski 7, Zimmerman 6, Taylor 5, Śnieg 3, Jarmakowicz 2, Gruszecki 0