Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Cztery na cztery

Środa, 11 Kwietnia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek pokonał po raz czwarty w tym sezonie Energę Czarnych Słupsk (71:55). Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że bohaterem okazał się powracający do zdrowia Dardan Berisha, a dużą wolę walki pokazał Corsley Edwards, grający niemal na jednej nodze. Środowy triumf Anwilu był zwycięstwem numer 500 w polskiej ekstraklasie.

Anwil Włocławek pokonał po raz czwarty w tym sezonie Energę Czarnych Słupsk (71:55). Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że bohaterem okazał się powracający do zdrowia Dardan Berisha, a dużą wolę walki pokazał Corsley Edwards, grający niemal na jednej nodze. Środowy triumf Anwilu był zwycięstwem numer 500 w polskiej ekstraklasie.
Dla obydwu drużyn przedostatni mecz rundy zasadniczej był pewnego rodzaju eksperymentem. Anwil zaczął z Seidem Hajriciem na pozycji centra i Lawrencem Kinnardem na czwórce (cały czas nie w pełni sił był Corsley Edwards), a na obwodzie początkowo brakowało Dardana Berishy. Z kolei w drużynie Energi Czarnych nie mogli zagrać kontuzjowani Darnell Hinson i Paweł Kikowski. Nieobecność graczy obwodowych goście powetowali sobie dobrą grą wysokich. Mocny początek zaliczył Scott Morrison, punkty dorzucił Zbigniew Białek i trener Krzysztof Szablowski musiał sięgnąć po Corsleya Edwardsa. Amerykanin, choć z dużym bólem nogi, to jednak swoje zrobił. Wymusił faule Davida Weavera, trafił osobiste, zaprezentował firmowy wsad po zbiórce w ataku i było tylko 18:16 dla Energi Czarnych.

Dbając o to, żeby Anwil nie złapał jednak swojego rytmu, trener Dainius Adomaitis próbował momentami znienawidzonej we Włocławku obrony strefowej. Na szczęście, dawało to tylko częściowy skutek, bo Anwil dobrze zareagował i zaczął stopniowo odrabiać straty sięgające w pewnym momencie już 7 punktów (25:18). Swoją obecność zaznaczył powracający do zdrowia Dardan Berisha i po jego punktach na tablicy wyświetlił się remis 29:29. Kolejne oczka rzucającego obrońcy i indywidualne akcje Krzysztofa Szubargi pozwoliły wyjść nawet na prowadzenie 36:33 do przerwy.

Utraty ciężko wypracowanej zaliczki żałował później Paweł Leończyk: - W pierwszej połowie mieliśmy przewagę i powinniśmy w drugiej kontrolować mecz. To nam się nie udało. Opadliśmy z sił, nie wpadło nam kilka rzutów i do obrony wracaliśmy ze spuszczonymi głowami. Z kolei Anwil zagrał na bardzo dobrej skuteczności i w ten sposób zbudował swoją przewagę.- Duża w tym zasługa Dardana Berishy, który po przerwie pięciokrotnie trafił za trzy udowadniając jak ważnym punktem jest w drużynie trenera Krzysztofa Szablowskiego. - Cieszę się, że po chorobie szkoleniowiec nie bał się mi zaufać i pozwolił grać tak długo. Wiele zawdzięczam również kolegom, którzy kreowali moją grę – mówił później bohater spotkania.

Dobra skuteczność Dardana Berishy oraz cenne punkty Krzysztofa Szubargi i Johna Allena pozwoliły nawet zamaskować niższą niż zwykle skuteczność innych zawodników. Aż czterech koszykarzy, którzy pojawili się na parkiecie nie zdobyło punktów, ale co ważne, każdy z nich spełnił swoją rolę w defensywie. I właśnie obrona, która pozwoliła rywalowi na zdobycie jedynie 55 punktów okazała się kluczem do wygranej. Kibice oglądali mocną, fizyczną rywalizację, w której Anwil czuje się ostatnio bardzo dobrze.

Wygrana 71:55 jest czwartym zwycięstwem włocławian w rywalizacji z Energą Czarnymi. Pozwala ona przystąpić do pierwszej rundy play-off z wyższej pozycji niż potencjalni rywale, a więc rozpocząć serię od dwóch meczów we własnej hali. Ostatni mecz rundy zasadniczej włocławianie rozegrają w sobotę w Zgorzelcu.
Anwil Włocławek - Energa Czarni Słupsk 71:55 (14:15, 22:18, 19:10, 16:12)

Anwil: Berisha 25, Szubarga 12, Allen 11, Edwards 9, Hajrić 6, Lewis 5, Majewski 3, Kinnard 0, Sokołowski 0, Maciejewski 0, Harrington 0, Rutkowski 0

Energa Czarni: Burrell 13, Cesnauskis 12, Leończyk 8, Morrison 8, Białek 7, Roszyk 5, Przyborowski 2, Długosz 0, Osiński 0

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI