Mimo dobrej postawy na treningach, Dominic Calegari nie zostanie na dłużej z Anwilem. Powodem rozstania z naszą drużyną są niezadowalające wyniki badań. Przeprowadzono je w centrum medycznym FMC w Łodzi oraz - by potwierdzić diagnozę zawodnikowi - w klinice Rehasport w Poznaniu.
Mimo dobrej postawy na treningach, Dominic Calegari nie zostanie na dłużej z Anwilem. Powodem rozstania z naszą drużyną są niezadowalające wyniki badań. Przeprowadzono je w centrum medycznym FMC w Łodzi oraz - by potwierdzić diagnozę zawodnikowi - w klinice Rehasport w Poznaniu.
Koszykarsko Calegari pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie. - Sprawdził się jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne i udowodnił, że jest zawodnikiem silnym i dobrze wyszkolonym technicznie. Pokazał też wysokie umiejętności strzeleckie, co u graczy podkoszowych nie jest normą. Do tego doskonale radził sobie w zagraniach typu „post”, czyli typowych dla centrów. W małych grach pokazywał inteligencję i dlatego pozostali nasi koszykarze bardzo chwalili grę z Dominickiem – powiedział trener Marcin Woźniak, prowadzący zajęcia z drużyną od początku okresu przygotowawczego.
Tym bardziej można żałować, że wyniki badań lekarskich okazały się tak surowe dla Calegariego. Co prawda, obecnie koszykarz nie narzeka na urazy, jednak stan jego kolan wskazuje na bardzo duże prawdopodobieństwo odniesienia kontuzji przy obciążeniu ich wysiłkiem meczowym.
- W lewym stanie kolanowym ma zaawansowane stadium kolana skoczka. Po prawej stronie odkryliśmy ciało wolne wewnątrz stawu kolanowego. W związku z tym, na podstawie rezonansu, możemy stwierdzić, że obydwa kolana powinny być operowane. Aby wykryć takie schorzenia konieczna jest ocena kliniczna i biomechaniczna, a także rezonans magnetyczny. Nie ma możliwości, by przekonać się o nich na podstawie zajęć treningowych i dlatego dobrze się stało, że ten koszykarz trafił do nas – powiedział dr Maciej Idzior z Rehasport.
Rezygnacja z usług Calegariego sprawia, że nasz klub kontynuuje poszukiwania dwóch zawodników podkoszowych.
Dominic Calegari: Wszystko w Anwilu było fantastyczne. Organizacja przerosła wszelkie moje oczekiwania, a przecież jadąc do obcego kraju mogłem mieć obawy. Na miejscu miałem wszystko, by dobrze trenować i wykazać się przydatnością do drużyny. Myślę, że ten test zdałem dobrze. Jestem zadowolony z tego, co pokazałem. Teraz jednak zamiast na ciężkich treningach muszę się skupić na zadbaniu o swoje zdrowie. Po powrocie do Stanów muszę skonsultować wyniki badań przeprowadzonych w Polsce i podjąć odpowiednie leczenie. Otrzymałem diagnozę w języku angielskim, co bardzo ułatwi szybką reakcję. Nie jest ze mną tak źle, żebym nie mógł w przyszłości kontynuować kariery, więc zrobię wszystko, żeby przywrócić sprawność moim kolanom i wkrótce wrócić do koszykówki. Rozmawiałem z trenerem Marcinem Woźniakiem i wyznam szczerze, że nie tylko podziękowałem mu za wspólną pracę, ale też zapowiedziałem swój powrót kiedyś do Anwilu.
Tym bardziej można żałować, że wyniki badań lekarskich okazały się tak surowe dla Calegariego. Co prawda, obecnie koszykarz nie narzeka na urazy, jednak stan jego kolan wskazuje na bardzo duże prawdopodobieństwo odniesienia kontuzji przy obciążeniu ich wysiłkiem meczowym.
- W lewym stanie kolanowym ma zaawansowane stadium kolana skoczka. Po prawej stronie odkryliśmy ciało wolne wewnątrz stawu kolanowego. W związku z tym, na podstawie rezonansu, możemy stwierdzić, że obydwa kolana powinny być operowane. Aby wykryć takie schorzenia konieczna jest ocena kliniczna i biomechaniczna, a także rezonans magnetyczny. Nie ma możliwości, by przekonać się o nich na podstawie zajęć treningowych i dlatego dobrze się stało, że ten koszykarz trafił do nas – powiedział dr Maciej Idzior z Rehasport.
Rezygnacja z usług Calegariego sprawia, że nasz klub kontynuuje poszukiwania dwóch zawodników podkoszowych.
Dominic Calegari: Wszystko w Anwilu było fantastyczne. Organizacja przerosła wszelkie moje oczekiwania, a przecież jadąc do obcego kraju mogłem mieć obawy. Na miejscu miałem wszystko, by dobrze trenować i wykazać się przydatnością do drużyny. Myślę, że ten test zdałem dobrze. Jestem zadowolony z tego, co pokazałem. Teraz jednak zamiast na ciężkich treningach muszę się skupić na zadbaniu o swoje zdrowie. Po powrocie do Stanów muszę skonsultować wyniki badań przeprowadzonych w Polsce i podjąć odpowiednie leczenie. Otrzymałem diagnozę w języku angielskim, co bardzo ułatwi szybką reakcję. Nie jest ze mną tak źle, żebym nie mógł w przyszłości kontynuować kariery, więc zrobię wszystko, żeby przywrócić sprawność moim kolanom i wkrótce wrócić do koszykówki. Rozmawiałem z trenerem Marcinem Woźniakiem i wyznam szczerze, że nie tylko podziękowałem mu za wspólną pracę, ale też zapowiedziałem swój powrót kiedyś do Anwilu.