Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Arkadiusz Lewandowski: Bilans otwarcia

Czwartek, 14 Czerwca 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Zapraszamy do lektury wywiadu z Arkadiuszem Lewandowskim, Prezesem Zarządu Włocławskiego Towarzystwa Koszykówki S.S.A. Rozmowa stanowi bilans otwarcia, który można było sporządzić dzięki pracy wykonanej w pierwszych tygodniach pełnienia obowiązków szefa włocławskiego klubu.

Zapraszamy do lektury wywiadu z Arkadiuszem Lewandowskim, Prezesem Zarządu Włocławskiego Towarzystwa Koszykówki S.S.A. Rozmowa stanowi bilans otwarcia, który można było sporządzić dzięki pracy wykonanej w pierwszych tygodniach pełnienia obowiązków szefa włocławskiego klubu.
Czy prawie trzy miesiące, jakie upłynęły od objęcia przez pana funkcji Prezesa Zarządu WTK S.S.A. wystarczyły, żeby dokonać pełnej analizy sytuacji spółki?

Arkadiusz Lewandowski: Spędziliśmy ten czas bardzo pracowicie, co owocuje tym, że dziś możemy mówić o konkretach. Jako spółka akcyjna mamy pewne zobowiązania wynikające z przepisów Kodeksu Spółek Handlowych. Chodzi o coroczną opinię biegłego rewidenta na temat sprawozdania finansowego spółki. Jest ona na ukończeniu i już rysuje wyraźny obraz naszej sytuacji. Jednocześnie, wykonaliśmy wewnętrzną analizę sytuacji, którą opracowaliśmy w ramach funkcjonowania klubu. Dopiero dysponując wiedzą z tych dwóch źródeł podejmujemy kolejne działania.

Jaki obraz rysuje się po analizie zgromadzonych materiałów?

- Istnieją zobowiązania finansowe dotyczące minionego sezonu oraz lat ubiegłych, które sprawiają, że będziemy musieli budować swoją przyszłość w ramach budżetu mniejszego nawet o 20 procent. Chciałbym jednak od razu podkreślić, że będzie naszą najwyższą troską, by te ograniczone fundusze jak najmniej odbiły się na drużynie, którą zamierzamy skompletować. Fakt, że nasze możliwości finansowe będą mniejsze oznacza, że jeszcze uważniej będziemy się pochylać nad każdą kandydaturą trenera i zawodnika, żeby poczynione transfery okazały się jak najbardziej trafione.

Czy budżet niższy o 20 procent wynika tylko z niezrealizowanych dotąd zobowiązań finansowych, czy również klub zanotuje mniejsze wpływy od sponsorów?

- W znaczącej mierze decydujący jest ten pierwszy czynnik. Obowiązkiem każdego klubu, który ubiegać się będzie o licencję na grę w TBL jest przedstawienie rozliczeń finansowych za ubiegły sezon. To determinuje szybką realizację zobowiązań wobec osób fizycznych i podmiotów gospodarczych, która z kolei odbije się na budżecie na kolejny sezon rozgrywkowy. Ponadto, w związku z sytuacją na rynkach globalnych musimy zakładać zwyżkę cen walut, co w profilu działalności klubu jest istotnym wskaźnikiem. Jest jeszcze trzeci aspekt wpływający na kształt finansów naszej spółki, czyli wpływ sytuacji gospodarczej w Polsce na wyniki finansowe naszych sponsorów. Wiele firm stawia czoła kryzysowi i radzi sobie w tym ciężkim okresie, ale okupuje to trudnymi decyzjami, w tym dotyczącymi środków przekazywanych na reklamę, nie mówiąc już o sponsoringu sportu.

Tym bardziej wskazane jest więc poszukiwanie nowych sponsorów.

- To naturalna droga i zarówno ja, jak i moi pracownicy czynimy starania, by zachęcić nowe podmioty do zaangażowania się w promocję poprzez sport. Nasz klub może być ważnym punktem w planach marketingowych wielu rozwijających się firm i właśnie o to zabiegamy. Niemniej, za sprawą rozmów prowadzonych z przedsiębiorcami, mamy świadomość jak trudne czasy nastały. Często spotykamy się z dużą sympatią i obietnicą powrotu do tematu sponsoringu, gdy poprawi się koniunktura. To oczywiście nie oznacza, że ustajemy w poszukiwaniach, ale na chwilę obecną budujemy budżet w oparciu o te wpływy, których jesteśmy pewni.

A jak wygląda współpraca z firmą ANWIL S.A.?

- Firma ANWIL S.A. to bardzo dobry partner, który pozwala nam na stabilne funkcjonowanie na rynku sportowym od wielu lat. Wierzymy, że nie zmieni się to w kolejnych miesiącach, co zapewnia nam pewien komfort pracy i pozwala z optymizmem myśleć o zbliżającym się sezonie. Wsparcie firmy ANWIL S.A. to nie tylko płaszczyzna finansowa, ale również zrozumienie dla wielu działań klubu, w tym również poszukiwań innych partnerów biznesowych. Robimy wszystko, żeby spełnić wymagania naszego strategicznego partnera, ale też nie ustajemy w kontaktach z innymi przedsiębiorstwami. Trzeba tutaj pamiętać, że proces pozyskiwania nowych partnerów trwa z reguły miesiącami i oznacza mnóstwo niewidocznej z zewnątrz pracy. Mam nadzieję, że efekty będą w przyszłości dostrzegalne.

Firmą ANWIL S.A. kieruje nowy Prezes Zarządu, Krzysztof Wasielewski. Czy miał pan już okazję z nim rozmawiać o naszym klubie?

- Odbyła się taka rozmowa, za którą panu prezesowi raz jeszcze w tym miejscu dziękuję. Mimo  licznych obowiązków służbowych znalazł czas, by porozmawiać na temat przyszłości koszykówki we Włocławku. Moje wrażenia z tego spotkania są bardzo pozytywne. Pan Krzysztof Wasielewski odniósł się z dużym zrozumieniem dla naszego zaangażowania w podtrzymywanie wysokiego statusu koszykówki w mieście i regionie.

Czy klub będzie musiał odłożyć w czasie działania marketingowe, o których wspominał pan na początku pracy we Włocławku?

- Zrobię wszystko, żeby nie było takiej konieczności. Postrzegam koszykówkę i mecze jako produkt, który musi mieć nie tylko wysoką jakość, ale być też ładnie zapakowany. Najważniejszy jest zespół, który pod wodzą wymagającego trenera będzie godnie reprezentował nas w lidze. Niemniej, całe publicity również powinno przyciągać do hali, zachęcać do oglądania spotkań i podtrzymywać zainteresowanie kibica. Funkcjonowanie nowoczesnego klubu sportowego jest absolutnie związane z szeroko pojętym marketingiem. Będziemy chcieli zachęcić potencjalnego kibica, żeby spędził z koszykówką kilka godzin ze swojego wolnego, najczęściej weekendowego, czasu. Stawiam na kreatywność zespołu osób zatrudnionych w klubie. Ich pracę oceniam wysoko, choć poczyniłem pewne przesunięcia obowiązków tak, by praca każdego wykorzystana była jak najlepiej.

W jakiej perspektywie czasowej możemy się spodziewać pierwszych ruchów kadrowych?

- Myślę, że to kwestia najbliższych dni i tygodni. Zaczynamy oczywiście od osoby trenera. W tej chwili mogę tylko zdradzić, że mamy kilka ciekawych opcji, a najbardziej zainteresowani jesteśmy szkoleniowcami, którzy dotąd nie pracowali we Włocławku. Natomiast odnosząc się do nazwisk, które do tej pory pojawiały się w prasie, muszę powiedzieć, że były kompletnie chybione. Chciałbym zdementować plotki o tym jakoby klub prowadził negocjacje z panami Elmedinem Omaniciem i Gasperem Okornem. Proszę pamiętać, że w rozpowszechnianiu takich informacji zawsze ktoś ma jakiś interes, a my nie chcemy poświęcać czasu na ciągłe dementowanie plotek. Zapewniam, że kibice zawsze będą otrzymywali rzetelne i możliwie najszybsze wiadomości o dokonanych transferach.

Czy wobec budżetu zmniejszonego o 20 procent cele zespołu również się obniżą?

- Póki co mogę jedynie mówić o moim celu, a jest nim stworzenie ambitnej, walczącej w każdym meczu drużyny. Największą troską moją i moich przełożonych jest to, żeby klub nie popadł w przeciętność, tylko żeby się rozwijał. Wynagrodzenia zawodników są najważniejszym kosztem funkcjonowania klubu i mniejszy budżet oczywiście odbije się na tym, że będziemy musieli poszukiwać koszykarzy o niższych wymaganiach finansowych. Nie oznacza to jednak, że skompletujemy słabszy skład. Z pewnością postawimy na grupę pracowitych i ambitnych ludzi, którzy zechcą oddać serce na parkiecie. Środki, którymi dysponujemy pozwalają patrzeć na budowaną drużynę z dużymi nadziejami. Oczywiście jest w lidze wiele ekip, które będą najprawdopodobniej wyglądały bardzo solidnie, ale to nie znaczy, że musimy być za nimi.