To będzie najbardziej prestiżowy pojedynek tegorocznych ćwierćfinałów Mistrzostw Polski w koszykówce mężczyzn. Anwil Włocławek zmierzy się z niepokonanym od dziesięciu lat Asseco Prokomem Gdynia. Pierwszy mecz już dziś w Gdyni, transmisja w TVP Sport.
To będzie najbardziej prestiżowy pojedynek tegorocznych ćwierćfinałów Mistrzostw Polski w koszykówce mężczyzn. Anwil Włocławek zmierzy się z niepokonanym od dziesięciu lat Asseco Prokomem Gdynia. Pierwszy mecz już dziś w Gdyni, transmisja w TVP Sport.
Äwierćfinał, w którym mierzą się Anwil z Asseco Prokomem musi być wyjątkowy. Za tą parą stoi wspaniała historia rywalizacji o medale: dekada wzruszeń i łez radości ze zwycięstw, a niekiedy sportowej złości i żalu po przegranych. Te emocje działają w obydwie strony, choć Asseco Prokomowi trzeba oddać co cesarskie – górą był znacznie częściej.
Zaczęło się w 2002 roku, gdy naszpikowany gwiazdami Anwil nie sprostał w półfinale ambitnym sopocianom. Rok później role się odwróciły i to na najwyższym szczeblu rozgrywek, w finale. Anwil rozprawił się wtedy z Prokomem Treflem 4-2 i świętował Mistrzostwo Polski. To dopiero były emocje! Drużyna z liderującym jej Andrzejem Plutą wydarła faworytom złoto w zaciętej dogrywce!
Przez cztery kolejne lata Anwil toczył zacięte boje o medale z rywalami z Sopotu. Dodajmy, rywalami dużo bardziej zamożnymi, dysponującymi koszykarzami o głośnych na całą Europę nazwiskach. Anwil przeciwstawiał im ambicję, waleczność i poświęcenie. To właśnie po jednym z pojedynków tych drużyn, trener Prokomu Trefla Eugeniusz Kijewski skwitował: „rzucili się na nas jak rottweilery”. I przydomek przylgnął do włocławian, a dziś znajduje się nawet w herbie klubu.
Gdy w 2009 roku Anwil zebrał ekipę będącą w stanie wrócić do tradycji walki o medale, na drodze do finału stanął mu nie kto inny jak tylko występujący pod nieco zmienioną nazwą Asseco Prokom. Włocławianie, po raz kolejny prowadzeni przez kapitana Andrzeja Plutę, musieli się zadowolić brązem, ale rok później wywalczyli sobie szansę rewanżu w finale. Niestety, w każdym z czterech meczów o włos lepsza była drużyna znad morza.
Skoro nie w czterech ostatnich starciach finałowych i nie w czterech półfinałach, to może w 1/4 Mistrzostw Polski uda się Anwilowi Włocławek ograć Asseco Prokom Gdynia? Szanse na to są ogromne. Rottweilery mają fenomenalnego kapitana Krzysztofa Szubargę, zwinnego i superszybkiego Marcusa Ginyarda i poświęcającego serce i zdrowie dla Anwilu, Seida Hajricia. Z ławki dowodzi nimi głodny sukcesów Milija Bogicević, wsparty najcenniejszym talizmanem włocławskiej koszykówki, czyli Andrzejem Plutą.
Ekipa z Kujaw udowodniła, że stać ją w tym sezonie na zwycięstwa, które przejdą do historii. Dwukrotnie triumfowała nad faworytem do złota, Stelmetem Zielona Góra, wygrywała z każdym z ligowych potentatów, a co najważniejsze już raz pokonała Asseco Prokom w Gdyni. To nie udało jej się nigdy wcześniej i niech pozostanie dobrym znakiem na play-off.
W ćwierćfinale Mistrzostw Polski gra się do trzech zwycięstw. Do pierwszego meczu dojdzie już dziś w gdyńskiej hali widowiskowo-sportowej. W tym samym obiekcie, po dniu przerwy, drużyny zmierzą się ponownie. Do Włocławka rywalizacja przeniesie się 2 maja, a jeśli będzie konieczne, to jeszcze w trakcie pierwszego majowego weekendu na Kujawach dojdzie do pojedynku numer cztery. Jeśli i on nie wyłoni triumfatora tej pary, to na decydujące starcie zespoły przeniosą się ponownie do Gdyni (7 maja).
- Tak się złożyło, że we Włocławku Anwil grać będzie w długi majowy weekend. To idealna okazja, żeby całymi rodzinami przyjść do Hali Mistrzów i poczuć atmosferę sportowego święta. Koszykówka jest sportem integrującym, radosnym i niebywale efektownym. Na pewno każdy, kto zdecyduje się dopingować nam w meczach z mistrzem Polski, na długo zapamięta wspaniałą atmosferę naszych widowisk – mówi Arkadiusz Lewandowski, prezes włocławskiego klubu.
Dla Anwilu Włocławek będzie to już 21 ćwierćfinał w trakcie 21 sezonów w koszykarskiej ekstraklasie. Dokładnie dwadzieścia lat temu drużyna z Kujaw sprawiła największą niespodziankę w historii play-off w Polsce. Będąc ligowym debiutantem i awansując do decydującej fazy rozgrywek z siódmego miejsca, dotarła aż do finału. Z kolei dokładnie dziesięć lat temu Anwil zdobył jedyne swoje Mistrzostwo Polski. Czy kolejny jubileusz również uczci spektakularnym sukcesem? Droga właśnie się rozpoczyna…
Transmisja meczu Asseco Prokom – Anwil w TVP Sport od godz. 16:05 oraz w Radio GRA.
Zaczęło się w 2002 roku, gdy naszpikowany gwiazdami Anwil nie sprostał w półfinale ambitnym sopocianom. Rok później role się odwróciły i to na najwyższym szczeblu rozgrywek, w finale. Anwil rozprawił się wtedy z Prokomem Treflem 4-2 i świętował Mistrzostwo Polski. To dopiero były emocje! Drużyna z liderującym jej Andrzejem Plutą wydarła faworytom złoto w zaciętej dogrywce!
Przez cztery kolejne lata Anwil toczył zacięte boje o medale z rywalami z Sopotu. Dodajmy, rywalami dużo bardziej zamożnymi, dysponującymi koszykarzami o głośnych na całą Europę nazwiskach. Anwil przeciwstawiał im ambicję, waleczność i poświęcenie. To właśnie po jednym z pojedynków tych drużyn, trener Prokomu Trefla Eugeniusz Kijewski skwitował: „rzucili się na nas jak rottweilery”. I przydomek przylgnął do włocławian, a dziś znajduje się nawet w herbie klubu.
Gdy w 2009 roku Anwil zebrał ekipę będącą w stanie wrócić do tradycji walki o medale, na drodze do finału stanął mu nie kto inny jak tylko występujący pod nieco zmienioną nazwą Asseco Prokom. Włocławianie, po raz kolejny prowadzeni przez kapitana Andrzeja Plutę, musieli się zadowolić brązem, ale rok później wywalczyli sobie szansę rewanżu w finale. Niestety, w każdym z czterech meczów o włos lepsza była drużyna znad morza.
Skoro nie w czterech ostatnich starciach finałowych i nie w czterech półfinałach, to może w 1/4 Mistrzostw Polski uda się Anwilowi Włocławek ograć Asseco Prokom Gdynia? Szanse na to są ogromne. Rottweilery mają fenomenalnego kapitana Krzysztofa Szubargę, zwinnego i superszybkiego Marcusa Ginyarda i poświęcającego serce i zdrowie dla Anwilu, Seida Hajricia. Z ławki dowodzi nimi głodny sukcesów Milija Bogicević, wsparty najcenniejszym talizmanem włocławskiej koszykówki, czyli Andrzejem Plutą.
Ekipa z Kujaw udowodniła, że stać ją w tym sezonie na zwycięstwa, które przejdą do historii. Dwukrotnie triumfowała nad faworytem do złota, Stelmetem Zielona Góra, wygrywała z każdym z ligowych potentatów, a co najważniejsze już raz pokonała Asseco Prokom w Gdyni. To nie udało jej się nigdy wcześniej i niech pozostanie dobrym znakiem na play-off.
W ćwierćfinale Mistrzostw Polski gra się do trzech zwycięstw. Do pierwszego meczu dojdzie już dziś w gdyńskiej hali widowiskowo-sportowej. W tym samym obiekcie, po dniu przerwy, drużyny zmierzą się ponownie. Do Włocławka rywalizacja przeniesie się 2 maja, a jeśli będzie konieczne, to jeszcze w trakcie pierwszego majowego weekendu na Kujawach dojdzie do pojedynku numer cztery. Jeśli i on nie wyłoni triumfatora tej pary, to na decydujące starcie zespoły przeniosą się ponownie do Gdyni (7 maja).
- Tak się złożyło, że we Włocławku Anwil grać będzie w długi majowy weekend. To idealna okazja, żeby całymi rodzinami przyjść do Hali Mistrzów i poczuć atmosferę sportowego święta. Koszykówka jest sportem integrującym, radosnym i niebywale efektownym. Na pewno każdy, kto zdecyduje się dopingować nam w meczach z mistrzem Polski, na długo zapamięta wspaniałą atmosferę naszych widowisk – mówi Arkadiusz Lewandowski, prezes włocławskiego klubu.
Dla Anwilu Włocławek będzie to już 21 ćwierćfinał w trakcie 21 sezonów w koszykarskiej ekstraklasie. Dokładnie dwadzieścia lat temu drużyna z Kujaw sprawiła największą niespodziankę w historii play-off w Polsce. Będąc ligowym debiutantem i awansując do decydującej fazy rozgrywek z siódmego miejsca, dotarła aż do finału. Z kolei dokładnie dziesięć lat temu Anwil zdobył jedyne swoje Mistrzostwo Polski. Czy kolejny jubileusz również uczci spektakularnym sukcesem? Droga właśnie się rozpoczyna…
Transmisja meczu Asseco Prokom – Anwil w TVP Sport od godz. 16:05 oraz w Radio GRA.