W najbliższą sobotę Anwil Włocławek podejmie na własnym parkiecie Stelmet Zielona Góra. Choć rywale są jednym z głównych faworytów do tytułu mistrza Polski, to Rottweilery nie czują strachu. Trener Dainius Adomaitis twierdzi, że jego zespół będzie się starał uczynić z Hali Mistrzów swoją twierdzę.
W najbliższą sobotę Anwil Włocławek podejmie na własnym parkiecie Stelmet Zielona Góra. Choć rywale są jednym z głównych faworytów do tytułu mistrza Polski, to Rottweilery nie czują strachu. Trener Dainius Adomaitis twierdzi, że jego zespół będzie się starał uczynić z Hali Mistrzów swoją twierdzę.
Lepszego początku sezonu nie można było sobie wyobrazić. Do włocławskiej hali przyjeżdża Stelmet Zielona Góra, zespół grający efektowną koszykówkę, a do tego piekielnie skuteczny. Rywal najtrudniejszy, ale i najbardziej atrakcyjny z możliwych. W swoim składzie zgromadził zagraniczne gwiazdy i wybijających się polskich koszykarzy. Anwil musi wspiąć się na wyżyny umiejętności i stworzyć świetne widowisko, jeśli chce pokonać tak solidnego rywala.
- Mamy swoje atuty, o których teraz nie pora mówić, żeby nie odsłaniać wszystkich kart – mówi trener Dainius Adomaitis. – Z kolei jak na dłoni widać, co jest największą siłą Stelmetu na początku sezonu. Chodzi o zgranie zespołu, którego trzon został zbudowany już w poprzednich rozgrywkach. Gdy inne drużyny, również Anwil, dopiero się docierają, zielonogórzanie mogą być o krok przed nimi. Musimy też pamiętać, że takie nazwiska jak Hosley, Hodge, Chanas, czy Stević, to nie wszystko. Stelmet, wbrew pozorom, jest wyrównanym zespołem, w którym zaskoczyć może dosłownie każdy. Dlatego podstawowym hasłem dla nas będzie „obrona zespołowa”. –
Rzeczywiście, sobotni rywal Anwilu gra mądrą, poukładaną koszykówkę, w której każdy zna swoją rolę. Jedynym, który może sobie pozwolić na wyłamywanie się ze schematów jest Walter Hodge, rozgrywający o umiejętnościach na poziomie Euroligi. Na szczęście, Krzysztof Szubarga udowodnił już, że potrafi go zatrzymać. Pół roku temu, podczas meczu w Hali Mistrzów tak nękał go w obronie, że sfrustrowany Amerykanin szybko popełnił cztery faule i był kompletnie bezproduktywny dla zespołu. Takiej zawziętości ze strony włocławskiego playmakera oczekujemy również w najbliższym meczu.
Pojedynków wielkich indywidualności będzie w sobotę więcej. Pod koszem możemy liczyć na próbę sił Seida Hajricia z Olivierem Steviciem. Obecny center Anwilu będzie chciał udowodnić, że w „pomalowanym” jest lepszy od swojego poprzednika z sezonu 2008/2009. A dalej od kosza prawdziwy dynamit, czyli starcie Marcusa Ginyarda z Quintonem Hosleyem. Eksperci pewnie powiedzą, że reprezentant Anwilu nie ma szans w tym pojedynku. My, po obejrzeniu gier przedsezonowych i ligowego debiutu Ginyarda (19 pkt., 7 zb., 2 as., 2 prz.) gorąco wierzymy, że Hosley (były gracz Realu Madryt) znajdzie w nim godnego rywala.
- Jedną z najważniejszych rzeczy w tym sezonie jest wygrywanie meczów we własnej hali. To istotne z taktycznego punktu widzenia i znaczące dla fanów. Zamierzamy im pokazać, że Anwil jest walecznym zespołem, który chce im dać dużo pozytywnych emocji – mówi trener Dainius Adomaitis. Czy to się uda jego drużynie? Pierwszy, być może najtrudniejszy, sprawdzian już w najbliższą sobotę. I na tym meczu po prostu trzeba być. Stelmet to znakomity rywal. Z kolei Anwil cały czas się rozkręca i też można na niego liczyć. Od tego pojedynku zależy w którym kierunku pójdzie włocławski zespół. Miejmy nadzieję, że inauguracja sezonu w Hali Mistrzów przebiegać będzie po myśli gospodarzy i do każdego kolejnego meczu przystąpią niesieni swoimi sukcesami, a także dopingiem kibiców.
Początek spotkania w sobotę o godz. 18:00. Bilety do nabycia przez internet i w kasach Hali Mistrzów. Relacja w Radio GRA.
Każdy kibic, który przyjdzie na mecz otrzyma wyjątkowe wydanie Gazety Pomorskiej z czterema stronami poświęconymi Anwilowi Włocławek. Zapraszamy!
- Mamy swoje atuty, o których teraz nie pora mówić, żeby nie odsłaniać wszystkich kart – mówi trener Dainius Adomaitis. – Z kolei jak na dłoni widać, co jest największą siłą Stelmetu na początku sezonu. Chodzi o zgranie zespołu, którego trzon został zbudowany już w poprzednich rozgrywkach. Gdy inne drużyny, również Anwil, dopiero się docierają, zielonogórzanie mogą być o krok przed nimi. Musimy też pamiętać, że takie nazwiska jak Hosley, Hodge, Chanas, czy Stević, to nie wszystko. Stelmet, wbrew pozorom, jest wyrównanym zespołem, w którym zaskoczyć może dosłownie każdy. Dlatego podstawowym hasłem dla nas będzie „obrona zespołowa”. –
Rzeczywiście, sobotni rywal Anwilu gra mądrą, poukładaną koszykówkę, w której każdy zna swoją rolę. Jedynym, który może sobie pozwolić na wyłamywanie się ze schematów jest Walter Hodge, rozgrywający o umiejętnościach na poziomie Euroligi. Na szczęście, Krzysztof Szubarga udowodnił już, że potrafi go zatrzymać. Pół roku temu, podczas meczu w Hali Mistrzów tak nękał go w obronie, że sfrustrowany Amerykanin szybko popełnił cztery faule i był kompletnie bezproduktywny dla zespołu. Takiej zawziętości ze strony włocławskiego playmakera oczekujemy również w najbliższym meczu.
Pojedynków wielkich indywidualności będzie w sobotę więcej. Pod koszem możemy liczyć na próbę sił Seida Hajricia z Olivierem Steviciem. Obecny center Anwilu będzie chciał udowodnić, że w „pomalowanym” jest lepszy od swojego poprzednika z sezonu 2008/2009. A dalej od kosza prawdziwy dynamit, czyli starcie Marcusa Ginyarda z Quintonem Hosleyem. Eksperci pewnie powiedzą, że reprezentant Anwilu nie ma szans w tym pojedynku. My, po obejrzeniu gier przedsezonowych i ligowego debiutu Ginyarda (19 pkt., 7 zb., 2 as., 2 prz.) gorąco wierzymy, że Hosley (były gracz Realu Madryt) znajdzie w nim godnego rywala.
- Jedną z najważniejszych rzeczy w tym sezonie jest wygrywanie meczów we własnej hali. To istotne z taktycznego punktu widzenia i znaczące dla fanów. Zamierzamy im pokazać, że Anwil jest walecznym zespołem, który chce im dać dużo pozytywnych emocji – mówi trener Dainius Adomaitis. Czy to się uda jego drużynie? Pierwszy, być może najtrudniejszy, sprawdzian już w najbliższą sobotę. I na tym meczu po prostu trzeba być. Stelmet to znakomity rywal. Z kolei Anwil cały czas się rozkręca i też można na niego liczyć. Od tego pojedynku zależy w którym kierunku pójdzie włocławski zespół. Miejmy nadzieję, że inauguracja sezonu w Hali Mistrzów przebiegać będzie po myśli gospodarzy i do każdego kolejnego meczu przystąpią niesieni swoimi sukcesami, a także dopingiem kibiców.
Początek spotkania w sobotę o godz. 18:00. Bilety do nabycia przez internet i w kasach Hali Mistrzów. Relacja w Radio GRA.
Każdy kibic, który przyjdzie na mecz otrzyma wyjątkowe wydanie Gazety Pomorskiej z czterema stronami poświęconymi Anwilowi Włocławek. Zapraszamy!