W rozegranym dziś drugim spotkaniu półfinałowym Dominet Basket Ligi Anwil Włocławek pokonał wysoko Polpak Awiecie 78:61 (21:15, 21:15, 19:20, 17:11). Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Anwil prowadzi 2:0 i jest o krok od gry w finale.
Zgromadzeni kibice w Hali Mistrzów oraz fani koszykówki w całej Polsce przed dzisiejszym spotkaniem zadawali sobie pytanie: „Czy Polpak zdoła podnieść się po druzgocącej porażce w pierwszym spotkaniu?”. Odpowiedz brzmi… nie! Gracze świeckiego klubu ponownie nie potrafili poradzić sobie z agresywną obroną podopiecznych Andreja Urlepa i aby awansować do finału ekipa trenera Krutikowa musiałaby wygrać wszystkie pozostałe spotkania. Przy tak grającym Anwilu wydaje się to wręcz niemożliwe.
Jedynym zawodnikiem, który wyciągnął wnioski z sobotniego meczu jest Rick Apodaca. Portorykańczyk po tragicznym pierwszym półfinałowym spotkaniu (8 pkt., 6 strat, 1/7 za 2) udowodnił, że jest jednym z najlepszych graczy w Dominet Basket Lidze i był najlepszym strzelcem swojego zespołu (24 pkt.).
O tym, że jeden zawodnik meczu nie wygra wiadomo od dawna. Inaczej nie mogło stać się w dzisiejszym spotkaniu. Anwil nie był tak skuteczny jak w sobotnim spotkaniu, jednak ponownie imponował grą zespołową zarówno w ataku, jak i obronie. W ekipie prowadzonej przez Andreja Urlepa świetne zawody rozegrał Gatis Jahovics, który był drugim strzelcem zespołu (12 pkt.). Na prawdziwe słowa uznania zasługuje, jednak nie gra w ataku młodego Łotysza a niesamowita walka w obronie. Niestety w połowie czwartej kwarty po nie sportowym faulu Jeroma Beasleya, Jahovics doznał drobnego urazu i musiał opuścić parkiet. Na szczęście przewinienie Amerykanina nie spowodowało poważnej kontuzji i na pewno Łotysz zagra już w czwartek w Grudziądzu.
Dobre spotkanie w ekipie Anwilu rozegrał również Pete Lisicky. Amerykanin ze słowackim paszportem czterokrotnie dziurawił kosz rywali rzutami zza linii 6,25 (4/6 za 3) i był najlepszym strzelcem włocławian w dzisiejszym meczu (14 pkt.).
W obu zespołach zawiedli dwaj „wielcy” gracze. W ekipie Anwilu słabe spotkanie rozegrał Michał Ignerski, który zdobył 10 punktów i popisał się efektownym wsadem, jednak zagrał na bardzo niskiej skuteczności z gry (1/7 za 2, 1/3 za 3).
W zespole ze Awiecia słabo spisał się Steve Thomas. Arodkowy Polpaku zanotował na swym koncie tylko 1 punkt! Co prawda Amerykanin znacznie lepiej spisywał się w grze pod tablicami (7 zbiórek), jednak od gracza, który przebywa na parkiecie 32 minuty można wymagać nieco więcej.
Warto podkreślić, że całe spotkanie w ekipie Polpaku rozegrali Zygimantas Jonusas i Jerome Beasley. Niewiele brakowało, by 40 minut na parkiecie przebywał Rick Apodaca. Podobnie było również w sobotę. Przy tak napiętym terminarzu spotkań półfinałowych może mieć to ogromne znaczenie w końcowym wyniku rywalizacji Anwilu z Polpakiem Awiecie.
Kolejny mecz już 4 maja w Grudziądzu. Jeśli gracze Polpaku myślą jeszcze o grze w finale muszą to spotkanie wygrać. W przeciwnym razie do walki o złoto staną aktualni wicemistrzowie Polski.
Anwil Włocławek : Polpak Awiecie 78:61 (21:15, 21:15, 19:20, 17:11)
Anwil: Lisicky 14 (4), Jahovics 12 (1), Witka 11 (1), Ignerski 10 (1), E. Scott 9 (1), Hajrić 8, B. Scott 8, Swanson 5 (1), Michalski 1.
Polpak: Apodaca 24 (2), Beasley 13 (11 zbiórek), Szcześniak 10 (2), Jonusas 9 (2), Miś 2, Szubarga 2, Thomas 1.