Anwil Włocławek pokonał we własnej hali Jezioro Tarnobrzeg 81:74. Choć mecz przez długi czas był wyrównany, to w końcowych minutach Rottweilery zdecydowanie przycisnęły i uspokoiły wydarzenia. Gra Anwilu opierała się na kreatywności Krzysztofa Szubargi i ciężkiej pracy wysokich – Seida Hajricia i Rubena Boykina.
Anwil Włocławek pokonał we własnej hali Jezioro Tarnobrzeg 81:74. Choć mecz przez długi czas był wyrównany, to w końcowych minutach Rottweilery zdecydowanie przycisnęły i uspokoiły wydarzenia. Gra Anwilu opierała się na kreatywności Krzysztofa Szubargi i ciężkiej pracy wysokich – Seida Hajricia i Rubena Boykina.
Do 36. minuty meczu Anwilu z Jeziorem prowadzenie zmieniało się aż dziesięć razy. Drużyny grały na wyrównanym poziomie i nie potrafiły wypracować wyższej niż kilkupunktowej przewagi. Po stronie gości od początku na dobry wynik pracował Jakub Dłoniak. Najskuteczniejszy Polak w Tauron Basket Lidze już do przerwy miał na swoim koncie 16 punktów, czyli prawie połowę z dorobku całej drużyny. Po stronie Anwilu kroku dotrzymywał mu Krzysztof Szubarga. Kapitan włocławian trafił 6 z 7 rzutów z gry (2x3), w tym ten najbardziej niesamowity, oddany przez pół boiska, na ułamki sekund przed zejściem na przerwę.
„Szubi” pracował też solidnie w obronie, niejednokrotnie wymuszając straty rozgrywających Jeziora. Matt Adidison na pewno na długo zapamięta sytuację, w której Szubarga wyjął mu piłkę z kozła, po czym dał się sfaulować, żeby w najprostszy z możliwych sposobów powiększyć przewagę Anwilu. Mankamentem Rottweilerów było z kolei zbyt małe wsparcie dla rozgrywającego na obwodzie. Nie trafiał Tony Weeden (0/6 z gry), a nadto nonszalancko grał Marcus Ginyard (5/12 z gry).Ten drugi zrehabilitował się zbiórkami, których zaliczył aż 11.
Goście grali tak, jak do tego przyzwyczaili w dotychczasowych meczach: szybko i wbrew schematom taktycznym. Trener Milija Bogicević mówił po meczu, że taka koszykówka była bardzo niewygodna do obrony. Całe szczęście, że w końcówce zwyciężył rozsądek i spokojne budowanie akcji.
Jeszcze na 6 minut przed ostatnim gwizdkiem Jezioro prowadziło 60:58 i nikt nie wykluczał niespodzianki. Na szczęście Anwil poukładał grę i zaczął zbierać owoce tego, że przez całe spotkanie starał się intensywnie bronić. Zmęczeni liderzy z Tarnobrzega stracili skuteczność, a wśród gospodarzy punktowali ci, którzy stanowią fundament drużyny: Szubarga, Ginyard, Hajrić i Boykin. Rottweilery zdobyły 11 punktów z rzędu i na 2 minuty przed końcem prowadziły 69:60. Wobec cały czas skutecznej defensywy była to już przewaga nie do odebrania dla gości. Dziesięć ostatnich punktów gracze Anwilu zdobyli stając na linii rzutów wolnych i ostatecznie wygrali 81:74.
Pierwsze od kwietnia tego roku zwycięstwo w Hali Mistrzów Anwil zawdzięcza nie tylko dobrej skuteczności Krzysztofa Szubargi, ale również mądrej grze Rubena Boykina i Seida Hajricia. Chociaż wysocy Anwilu mieli bardzo dużo pracy przy Nicchaeusie Doaksie i Xavierze Aleksandrze, to nie zapominali o pomocy podczas szturmów na kosz w wykonaniu przebojowych graczy obwodu Jeziora. Boykin z Hajriciem dali drużynie 26 punktów i 18 zbiórek, a nade wszystko pewność, że w okolicach tablicy można na nich liczyć.
Dzięki sobotniemu zwycięstwu Anwil zapewnił sobie miejsce w tabeli TBL nad Jeziorem Tarnobrzeg oraz nawiązał do stawki zespołów notowanych w pierwszej szóstce. Kolejny mecz ligowy włocławianie rozegrają z Asseco Prokomem, ale wcześniej zmierzą się w Pucharze Polski z innym reprezentantem Gdyni, Startem.
Anwil Włocławek - Jezioro Tarnobrzeg 81:74 (20:22, 17:14, 15:19, 27:21)„Szubi” pracował też solidnie w obronie, niejednokrotnie wymuszając straty rozgrywających Jeziora. Matt Adidison na pewno na długo zapamięta sytuację, w której Szubarga wyjął mu piłkę z kozła, po czym dał się sfaulować, żeby w najprostszy z możliwych sposobów powiększyć przewagę Anwilu. Mankamentem Rottweilerów było z kolei zbyt małe wsparcie dla rozgrywającego na obwodzie. Nie trafiał Tony Weeden (0/6 z gry), a nadto nonszalancko grał Marcus Ginyard (5/12 z gry).Ten drugi zrehabilitował się zbiórkami, których zaliczył aż 11.
Goście grali tak, jak do tego przyzwyczaili w dotychczasowych meczach: szybko i wbrew schematom taktycznym. Trener Milija Bogicević mówił po meczu, że taka koszykówka była bardzo niewygodna do obrony. Całe szczęście, że w końcówce zwyciężył rozsądek i spokojne budowanie akcji.
Jeszcze na 6 minut przed ostatnim gwizdkiem Jezioro prowadziło 60:58 i nikt nie wykluczał niespodzianki. Na szczęście Anwil poukładał grę i zaczął zbierać owoce tego, że przez całe spotkanie starał się intensywnie bronić. Zmęczeni liderzy z Tarnobrzega stracili skuteczność, a wśród gospodarzy punktowali ci, którzy stanowią fundament drużyny: Szubarga, Ginyard, Hajrić i Boykin. Rottweilery zdobyły 11 punktów z rzędu i na 2 minuty przed końcem prowadziły 69:60. Wobec cały czas skutecznej defensywy była to już przewaga nie do odebrania dla gości. Dziesięć ostatnich punktów gracze Anwilu zdobyli stając na linii rzutów wolnych i ostatecznie wygrali 81:74.
Pierwsze od kwietnia tego roku zwycięstwo w Hali Mistrzów Anwil zawdzięcza nie tylko dobrej skuteczności Krzysztofa Szubargi, ale również mądrej grze Rubena Boykina i Seida Hajricia. Chociaż wysocy Anwilu mieli bardzo dużo pracy przy Nicchaeusie Doaksie i Xavierze Aleksandrze, to nie zapominali o pomocy podczas szturmów na kosz w wykonaniu przebojowych graczy obwodu Jeziora. Boykin z Hajriciem dali drużynie 26 punktów i 18 zbiórek, a nade wszystko pewność, że w okolicach tablicy można na nich liczyć.
Dzięki sobotniemu zwycięstwu Anwil zapewnił sobie miejsce w tabeli TBL nad Jeziorem Tarnobrzeg oraz nawiązał do stawki zespołów notowanych w pierwszej szóstce. Kolejny mecz ligowy włocławianie rozegrają z Asseco Prokomem, ale wcześniej zmierzą się w Pucharze Polski z innym reprezentantem Gdyni, Startem.
Anwil: Szubarga 24, Ginyard 14, Boykin 13, Hajric 13, Eitutavicius 10, Seweryn 5, Wright 2, Frasunkiewicz 0, Weeden 0
Jezioro: Dłoniak 24, Alexander 19, Doaks 14, Addison 10, Wall 3, Przybyszewski 2, Long 0, Patoka 0, Pyszniak 0.
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI