Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Anwil lepszy od MKS w Pucharze Polski

Środa, 02 Grudnia 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek pokonał MKS Dąbrowa Górnicza 62:78 w wyjazdowym meczu Pucharu Polski i awansował do kolejnej fazy tych rozgrywek. Zwycięstwo włocławianie zawdzięczają znakomitej postawie w drugiej połowie (wygranej 29:46). Jak twardo trzeba było o nie walczyć zaświadczyć może Kamil Chanas, któremu po spotkaniu trzeba było założyć szwy na rozciętą twarz.

Anwil Włocławek pokonał MKS Dąbrowa Górnicza 62:78 w wyjazdowym meczu Pucharu Polski i awansował do kolejnej fazy tych rozgrywek. Zwycięstwo włocławianie zawdzięczają znakomitej postawie w drugiej połowie (wygranej 29:46). Jak twardo trzeba było o nie walczyć zaświadczyć może Kamil Chanas, któremu po spotkaniu trzeba było założyć szwy na rozciętą twarz.
Spotkanie w Dąbrowie Górniczej rozpoczęło się od sympatycznych gestów. Gospodarze powitali Anwil gromkimi brawami, a nasi koszykarze wręczyli zawodnikom MKS-u kalendarze na 2010 rok. Na tym jednak uprzejmości się skończyły. Anwil od początku próbował wykorzystać swoją przewagę fizyczną i forsował grę pod kosz. Nic więc dziwnego, że na początku w głównych rolach występowali nasi wysocy koszykarze. Alex Dunn zdobył pierwsze punkty, pierwszą zbiórkę, pierwszy blok i pierwszy przechwyt. Z kolei w rolę egzekutora wcielił się Wojciech Barycz. Polak trafił za trzy, a później zaliczył akcję za dwa i jeszcze jedną, tym razem 2+1 i włocławianie prowadzili 9:12.

Tymczasem gospodarze postawili na rzuty z dystansu. Właśnie takie trafienie (Łukasza Szczypka) dało im prowadzenie po pierwszej kwarcie 19:18. Koszykarze MKS-u grali w tym fragmencie z wielkim zaangażowaniem, mając zapewne w głowach przykład wyeliminowania Czarnych Słupsk przez AZS Politechnikę Warszawa. Przechwytywali wiele piłek, dzielnie walczyli o zbiórki i tylko niekiedy, tak jak po potężnym bloku Rasharda Sullivana, przecierali oczy ze zdumienia. Ich ambicja sprawiła, że po nieco ponad trzech minutach drugiej odsłony prowadzili 26:18. Na ten wynik złożył się m.in. rzut za trzy wypożyczonego z Włocławka Marka Piechowicza.

Anwil podrażniony taką przewagą gospodarzy wziął się za jej niwelowanie i po kolejnych dwóch minutach przegrywał już tylko 26:23. Lider I ligi nie zamierzał zrezygnować z walki o zwycięstwo. Na każde punkty Anwilu odpowiadał z nawiązką i po kolejnym rzucie Radosława Basińskiego prowadził 33:28. Tuż przed długą przerwą włocławianie jeszcze raz poderwali się do bardziej zdecydowanego ataku i w krótkim czasie udało im się dojść MKS na 33:32.

W szatni Igor Griszczuk musiał zwrócić swoim podopiecznym uwagę na przegraną rywalizację o zbiórki 19:16, w tym aż 6 w ataku. Polecił również szczelniejsze krycie Pawła Zmarlaka na obwodzie. Zawodnik ten, dzięki stuprocentowej skuteczności za trzy wyrósł bowiem w pierwszej połowie na lidera gospodarzy. W ekipie Anwilu 10 punktów na swoim koncie miał Wojciech Barycz, 8 Nikola Jovanović i 8 Alex Dunn.

Jak przystało na drużynę z wyższej klasy rozgrywkowej, w drugiej połowie Anwil wrzucił wyższy bieg. Spokojnie rozgrywane akcje Dru Joycea coraz częściej kończyły się punktami i w 25. minucie meczu Anwil prowadził już 38:48. Ekipa z Dąbrowy Górniczej zdobyła jednak cztery kolejne punkty i znów liczyła się w grze. Jej zapędy studził amerykański rozgrywający Anwilu, który popisywał się akcjami, w których zbierał piłki nad głowami trzech obrońców i sam biegł do przeciwległego kosza, by zdobyć punkty. Skuteczny był też Wojciech Barycz, którego akcje podkoszowe dały Anwilowi prowadzenie 44:57 po 29. minutach gry.

Na początku trzeciej kwarty nadzieje w serca gospodarzy wlała bardzo ładna akcja Marka Piechowicza, który w kontrataku ograł Andrzeja Plutę i doprowadził do stanu 47:57. Na te punkty odpowiedział dwiema akcjami Rashard Sullivan, lecz goście nie potrafili zdominować gry na tyle, żeby kontrolować wynik. Sytuacja zrobiła się gorąca, gdy na 4 minuty do końca spotkania MKS przegrywał już tylko 58:65, a po kolejnych 2 punktach Marka Piechowicza 60:65.

Wtedy w Anwilu do głosu doszli starzy wyjadacze – Andrzej Pluta i Nikola Jovanović. Ich punkty pozwoliły gościom odskoczyć na 60: 71. Kolejne akcje wykończyli Bartek Wołoszyn i Dru Joyce i Anwil w kilkadziesiąt sekund zbudował bezpieczną przewagę 60:75. Ostatnie sekundy wygrane jednym punktem pozwoliły odnieść zwycięstwo 62:78.


Retransmisję z meczu przeprowadzi jutro TV Kujawy.
MKS Dąbrowa Górnicza – Anwil Włocławek  62:78 (19:18, 14:14, 12:25, 17:21)

MKS: Szczypka 14, Bogdanowicz 12, Marek Piechowicz 10, Zmarlak 10, Zieliński 8, Basiński 6, Lisewski 2, Marcin Piechowicz 0

Anwil: Jovanović 16, Dunn 14, Barycz 12, Chanas 10, Wołoszyn 9, Joyce 8, Sullivan 7, Pluta 2