Z nowym trenerem Anwilu Włocławek Alesem Pipanem o przyszłości drużyny, Goranie Jagodniku, dzisiejszym meczu ze Zniczem Jarosław, oraz o wielu innych kwestiach rozmawiał Łukasz Pszczółkowski.
Dlaczego zdecydował się Pan przyjąć ofertę Anwilu? Polskie gazety pisały, że miał Pan również propozycje pracy z klubów grających w Eurolidze...
Ales Pipan: Media podają różne informacje, nie zawsze prawdziwe. Ofertę Anwilu przyjąłem, bo była najkonkretniejsza i dawała pewność, że w tym klubie wszystko prowadzone jest profesjonalnie. To ważne dla trenera, by mógł skupić się tylko na swojej pracy i myśleć o wyłącznie rozwoju swoim i drużyny. To zapewnił mi Anwil.
W samolocie do Polski obmyślał Pan taktykę na mecz z Prokomem. Nie znał Pan wtedy naszych koszykarzy, a wiedział tylko o trudnej sytuacji drużyny. Czy mamy rozumieć, że zawsze wierzy Pan w zwycięstwo, nawet w wydawałoby się, beznadziejnej sytuacji?
Tak, ja zawsze wierzę, że mecz można wygrać. Powiem szczerze, że nienawidzę przegrywać i nigdy nie dopuszczam do siebie myśli, że coś może się nie udać. Na każdą ewentualność trzeba się przygotować przed meczem, tak żeby w jego trakcie nie mieć wątpliwości. Dlatego na mecz z Prokomem również starałem się coś wymyślić.
Przejął Pan zespół od swojego rodaka Davida Dedka. Co już wtedy działało poprawnie w zespole, a co trzeba poprawić?
Nie jestem tutaj po to, żeby mówić o tym co było złe, ale po to, żeby zrobić wszystko dla poprawy gry zespołu. Mogę mówić tylko o przyszłości Anwilu. Czeka nas mnóstwo ciężkiej pracy, której efektem ma być lepsza gra w ataku i obronie. Chciałbym też wnieść do Anwilu nowe rozwiązania i nowe pomysły które zaowocują na parkiecie. Spotkałem się z Davidem Dedkiem i rozmawialiśmy o zespole, co pozwala mi mieć szerszą perspektywę w obmyślaniu najlepszych rozwiązań dla Anwilu.
W takim razie, co trzeba poprawić, by Anwil zaczął wygrywać? Wiemy już o defensywie...
Tak, widziałem ‘na żywo’ dwa mecze, a wiele obejrzałem na DVD. Musze przyznać, że poza defensywą, również atak wymaga poprawy. Potrzebna nam jest lepsza organizacja gry i nie ukrywam – nowi zawodnicy.
No właśnie, szybko zorientował się Pan, że Anwil potrzebuje wzmocnień. Wybór padł na Gorana Jagodnika...
Tak, udało mi się przekonać władze klubu, że Goran, to najodpowiedniejsza osoba do gry w Anwilu. To bardzo dobry zawodnik, z doświadczeniem w polskiej lidze. Myślę, że będzie się znakomicie rozumiał i uzupełniał z Andrzejem Plutą. Grają na innych pozycjach, ale łączy ich doświadczenie. Jagodnik ma wielkie serce do walki, co w nim szczególnie doceniam. Jest świetnym zbierającym i rzucającym
Wiemy to doskonale we Włocławku...
Wiem o tym, ale to już przeszłość. Goran jest teraz zawodnikiem Anwilu i chciałbym, żeby wszyscy udzielili mu takiego kredytu zaufania jak mi. Mówiłem już, że to zawodnik o wielkim sercu, które teraz należy do Anwilu.
Czy na decyzję o zatrudnieniu tego zawodnika miał wpływ fakt, że zna go Pan z reprezetacji Słowenii (Jagodnik grał w reprezentacji, gdy Ales Pipan był jej drugim trenerem)?
Oczywiście, to było ważne, że znałem już wcześniej atuty Gorana. Poza tym pamietam go z występów w Koperze. Zawsze imponował mi swoją grą, tego nie można nie docenić.
Goran zagra już w dzisiejszym meczu ze Zniczem Jarosław. Jak trzeba zagrać w tym meczu, by wreszcie wygrać? Czekamy na to od dawna w Hali Mistrzów.
Nasz dzisiejszy przeciwnik ma znakomitych strzelców, zwłaszcza na obwodzie. To na nich musimy skupić swoją uwagę. Agresywną grą w obronie i presją na piłkę będziemy chcieli uniemożliwić przeciwnikowi swobodną grę na obwodzie. Niestety, nadal nie wiadomo, kto w naszej drużynie będzie rozgrywał piłkę, bo ostatnie słowo należy do lekarzy. Jednak co by się nie działo, to jestem przekonany, że kluczem do zwycięstwa będzie obrona.
Czy Ales Pipan widzi potrzebę dalszych wzmocnień Anwilu? Jaka jest jego filozofia koszykówki i jak w związku z tym będą grali Włocławianie? Jakie są jego zainteresowania poza koszykówką? O tym i o wielu innych kwestiach dowiedzą się Państwo jutro, z drugiej części wywiadu z trenerem Anwilu Włocławek Alesem Pipanem.