Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Sezon na dreszczowce

Niedziela, 11 Października 2026, 22:23, Damian Puchalski

W 2. kolejce PGE Basket Ligi włocławskie Rottweilery ponownie pokonały swojego rywala najmniejszą możliwą różnicą punktową. Zwycięstwo nad Energą Czarnymi Słupsk ponownie rozstrzygnęło się w końcówce.

TŁO

Rywalizacja włocławsko-słupska budzi emocje wśród kibiców obu klubów i nie inaczej było w niedzielne popołudnie. W drugiej kolejce PGEBL spotkały się drużyny, które tydzień wcześniej stoczyły zacięte boje, choć zakończone innym rezultatem. Czarni w pierwszej kolejce powalczyli z faworyzowanym mistrzem Polski, natomiast Anwil zainaugurował ligowe rozgrywki zwycięstwem nad Górnikiem, potrzebując do tego dodatkowego czasu gry.

W niedzielnym meczu drużynę gości poprowadził Włocławianin – trener Krzysztof Szablowski, a do Hali Mistrzów powrócił także nasz zawodnik z poprzedniego sezonu, wracający do treningów i gry Kacper Borowski. Spotkanie z Czarnymi było sentymentalne także dla Sama Hinesa Jr., sprowadzonego do Polski w zeszłym sezonie właśnie przez klub z Pomorza.

 

KLUCZOWY MOMENT

Relację z meczu z Górnikiem zaczęliśmy od stwierdzenia, że w spotkaniu rozstrzyganym jednym posiadaniem kluczowy jest rzut oddawany równo z końcową syreną. Dokładnie to samo możemy powiedzieć po zwycięstwie w drugiej kolejce. Przy stanie 79:78 decydujący rzut, mogący dać zwycięstwo swojej drużynie w ostatniej sekundzie gry, oddawał Dominic Green – najskuteczniejszy zawodnik Czarnych tego wieczora (18 punktów w meczu, 12 w drugiej połowie).

Zanim do tego rzutu doszło, wydawało się, że Anwil ma wszystko pod kontrolą. Rottweilery prowadziły przez niemal cały mecz, choć niewysoko – prowadzenie rzadko przekraczało 10 punktów. Po rzutach wolnych Sama Hinesa nasza przewaga wynosiła już 12 punktów (77:65), ale goście ponownie niwelowali straty do jednocyfrowej różnicy. Do jednego posiadania dzielącego drużyny przed ostatnią akcją doprowadziły dwie trójki – Dominica Greena (79:75) i Djordje Dimitrijevicia (79:78). W szeregi Włocławian wdarła się nerwowość. Odpowiedzieliśmy stratą Manu Lecomte i akcją, w której nie zdołaliśmy zdobyć punktów mimo dwóch ponowień.

Słupszczanie na szczęście nie wykorzystali ostatniej próby. Świetnym faulem taktycznym przytomnie przerwał akcję Adam Brenk. 2,9 sekundy nie wystarczyło gościom na wyrwanie zwycięstwa.

 

NAJSKUTECZNIEJSZY W ANWILU

I tym razem we włocławskiej drużynie nie było jednego, a kilku liderów. Aż czterech zawodników – Manu Lecomte, Sam Hines, Hans Vanwijn i Lennard Freeman – zdobyło po 13 lub 14 punktów.

Co więcej, Manu do swojego dorobku punktowego dołożył 11 asyst, a Hans i Lennard po 11 zbiórek. Od sezonu 2003/04 dopiero po raz trzeci zdarzyło się, by aż trzech Rottweilerów zanotowało w jednym meczu double-double. Poprzednie takie przypadki oglądaliśmy w listopadzie 2020 (Ivica Radić, McKenzie Moore i Ivan Almeida) oraz we wrześniu 2019 (Milan Milovanović, Rolands Freimanis, Ricky Ledo).

 

DRUGI PLAN

W pojedynku z Czarnymi ponownie widoczni byli nasi rezerwowi – Mateusz Szlachetka dobrze rozpoczął mecz (4 punkty), Deon Edwin miał udaną sekwencję w drugiej połowie (5 punktów), w obronie dwoił się i troił Adam Brenk (2 punkty, 2 zbiórki, 3 asysty, 2 przechwyty). Krótkie, ale efektywne występy zaliczyli: Szymon Wójcik – 6 punktów w 9 minut na parkiecie, Dawid Słupiński – 4 punkty w niecałe 5 minut, oraz debiutujący w sezonie ligowym Bartosz Łazarski – jego celny rzut trzypunktowy z drugiej kwarty długo pozostawał jedynym trafieniem Anwilu zza łuku.

 

STATYSTYKA

Właśnie rzuty za trzy były statystyką, która w niedzielnym meczu najbardziej rzucała się w oczy. Anwil trafił dwa rzuty zza linii 6.75 metra, w pierwszej połowie oddając tylko 6 takich prób. Przed przerwą trafił wspomniany Bartek Łazarski, w czwartej kwarcie bardzo ważnym rzutem popisał się Manu Lecomte. Goście w całym starciu trafili 11 takich prób na 38 oddawanych (39 proc.), w samej tylko czwartej kwarcie notując 5/8 zza łuku. Nasz sztab nie będzie również zadowolony z 16 popełnionych strat i aż 21 punktów zdobytych po nich przez drużynę trenera Szablowskiego.

Co było zatem najważniejszą przewagą Anwilu, którą można wyczytać ze statystyk? Odpowiedzią jest dominacja na tablicach – 44:26, w tym 16 zbiórek Anwilu na atakowanej tablicy, skuteczna gra podkoszowych i rozgrywających obsługujących ich podaniami (punkty w „pomalowanym” 52:34 na korzyść Anwilu i o 10 asyst więcej Rottweilerów) oraz wymuszanie rzutów wolnych – 17/19 gospodarzy wobec 3/6 gości.

 

CYTAT

Zagraliśmy naprawdę bardzo dobre 37 minut, podczas których utrzymaliśmy rywali poniżej 70 punktów. Staraliśmy się grać agresywnie i kontrolować poczynania gości. Moi zawodnicy realizowali plan, nad którym pracowaliśmy przed meczem. Niestety, w ostatnich trzech minutach straciliśmy koncentrację. Przegraliśmy kilka zbiórek, pozwoliliśmy rywalom na kilka otwartych rzutów za trzy punkty w kontratakach i wrócili do gry. Taka jest koszykówka – powiedział na konferencji pomeczowej trener Vedran Bosnić. Jeśli spojrzymy na statystyki, a szczególnie na zbiórki – 44:26 – zobaczymy naszą determinację w walce o piłkę, chęć do walki i do gry w obronie. Pod tym względem jestem z tego meczu bardzo, bardzo zadowolony – dodał szkoleniowiec Rottweilerów.

 

COMING SOON

W 3. kolejce PGEBL czeka nas pierwszy wyjazdowy sprawdzian w sezonie 2026/27. W piątek 16 października na Bemowie zmierzymy się z Legią Warszawa. Początek meczu o godz. 20:15.

 

ANWIL WŁOCŁAWEK – ENERGA CZARNI SŁUPSK 79:78 (16:15, 24:17, 22:19, 17:27)

 

Anwil: Lecomte 14 (11 as.), Hines Jr. 14 (6 zb., 4 as.), Vanwijn 14 (11 zb.), Freeman 13 (11 zb.), Wójcik 6, Edwin 5, Szlachetka 4, Słupiński 4, Łazarski 3, Brenk 2 (3 as.)

 

Czarni: Green 18, Dimitrijević 13 (3 as.), Carpenter 12 (8 zb.), Robinson Jr. 8, Veinot 7 (7 as.), Madsen 7 (3 as.), Grudziński 6, Stupnicki 4, Pluta 3, Borowski