W ostatniej kolejce sezonu regularnego Orlen Basket Ligi Anwil pokonał Energę Trefl Sopot 94:79 i zajął siódme miejsce po części zasadniczej rozgrywek. Przed nami faza play-in.
TŁO
W 30. kolejce Orlen Basket Ligi spotkały się zespoły z Włocławka i Sopotu, które przed ostatnią rundą gier nie były pewne swoich pozycji w tabeli i rozstawienia przed kolejnymi etapami sezonu. Anwil potrzebował zwycięstwa, aby nie oglądając się na wyniki innych drużyn zająć siódme miejsce i w piątkowym meczu fazy play-in zagrać przed własną publicznością. Trefl potrzebował zwycięstwa, aby być pewnym trzeciego miejsca po sezonie zasadniczym i przewagi parkietu w pierwszej rundzie play-offs – bez względu na inne rezultaty równoległych meczów.
Do środowego spotkania oba zespoły przystąpiły osłabione. W ekipie Rottweilerów zabrakło Michała Michalaka i Mate Vucicia. Plaga kontuzji dotknęła drużynę gości – trener Mikko Larkas nie mógł skorzystać z Jakuba Schenka, Mikołaja Witlińskiego, Mindaugasa Kacinasa i Raymonda Cowelsa oraz Erica Locketta, który zakończył już sezon. Nieobecności podstawowych graczy miały być szansą dla zmienników na udowodnienie swojej wartości i gotowości do gry w większym wymiarze minut.
KLUCZOWY MOMENT
Goście zaskoczyli drużynę Anwilu od samego początku spotkania, a kiedy na 3 minuty przed końcem pierwszej części gry na tablicy wyników widniał rezultat 7:21, kibice w Hali Mistrzów przecierali oczy ze zdumienia. To jednak było wszystko, na co było dziś stać zdziesiątkowaną drużynę naszego rywala. Kolejne udane akcje włocławian zbliżyły obie drużyny na różnicę kilku punktów, a prawdziwy szturm Anwil przeprowadził w drugiej części drugiej kwarty. Sygnał do bardziej zdecydowanych ataków dał Elvar celną trójką z faulem (29:32), a w kolejnych posiadaniach punkty dokładali Trevon Allen, Tyler Wahl, Kacper Borowski (po dwóch ponowieniach), Michał Kołodziej i A.J. Slaughter. Anwil wygrał kluczowe 7 minut gry od stanu 23:32 do 43:32, czyli 20:0. Seria 20 punktów bez odpowiedzi rywala jest najdłuższą taką w tym sezonie w całej lidze. Poprzednie rekordy to 19:0 drużyn z Lublina i Zielonej Góry. Tuż przed przerwą imponującą serię Anwilu zatrzymał celną trójką Kasper Suurorg, ale wynik pierwszej połowy ustalił A.J. Slaughter (45:35).
NAJSKUTECZNIEJSZY W ANWILU
Dziś we włocławskiej drużynie oglądaliśmy pełen przegląd składu. A.J. Slaughterowi do bycia najskuteczniejszym w zespole „wystarczyło” więc 13 punktów. Co ważne, doświadczony strzelec trafił 3 z 5 rzutów z dystansu, przerywając serię trzech występów bez celnego trafienia zza łuku (0/12 w tym okresie). O dwa punkty mniej niż A.J. zdobyli dziś Elvar i Tyler Wahl, grając poniżej 20 minut w meczu.
DRUGI PLAN
Na boisku w spotkaniu przeciwko Treflowi zameldowała się cała dostępna dla trenera Ronena Ginzburga jedenastka zawodników Anwilu. Każdy z nich zdobył punkty – i to co najmniej 5. Dzisiejszy wynik spotkania to wysiłek zespołowy – rezerwowi Anwilu zdobyli łącznie aż 50 punktów. Udane wejścia mieli: Michał Kołodziej (9 punktów, 4/4 z gry), Isaiah Mucius (8 punktów, 3 zbiórki, 2 bloki), Ife Ajayi (8 punktów), Kacper Borowski i Dawid Słupiński (obaj po 7 punktów i po 6 zbiórek) oraz Bartosz Łazarski (5 punktów). Szczególnie cieszą występy dwóch pierwszych z wymienionych – Michał Kołodziej zdobył swoje pierwsze punkty od połowy marca, a Isaiah Mucius od początku marca. Obaj skrzydłowi pokazali, że są gotowi do gry w najważniejszej części sezonu.
STATYSTYKA
Na część statystyk zwróciliśmy uwagę już poprzednich paragrafach – o dzisiejszym wyniku przesądziła przede wszystkim szeroka rotacja i włączenie się wszystkich rezerwowych Anwilu w zdobywanie punktów (50:34 w zestawieniu z rezerwowymi Trefla), a także dwudziestopunktowy run w drugiej kwarcie meczu. Anwil górował nad rywalem w strefie podkoszowej (69 proc. za 2), trafił 11 rzutów z dystansu i wymusił 18 strat rywali. Kamyczkiem do ogródka może być przegrana walka na tablicach – 32:42, w tym 18 zbiórek w ataku rywali, pamiętając jednak o absencjach najlepszych zbierających obu zespołów – Mate Vucicia po stronie Anwilu oraz Mindaugasa Kacinasa i Mikołaja Witlińskiego w drużynie gości.
CYTAT
Zaczęliśmy bardzo słabo w obronie, na szczęście potrafiliśmy poprawić defensywę, a to kreowało nasze szybkie ataki. Jestem usatysfakcjonowany przebiegiem meczu – powiedział po meczu trener Ronen Ginzburg. Cieszę się, że zawodnicy wchodzący do meczu z ławki zrobili dobrą robotę – każdy z nich – dodał trener Rottweilerów.
COMING SOON
Już w najbliższy piątek zmierzymy się z Orlen Zastalem Zielona Góra w pierwszym meczu fazy play-in. Stawką spotkania będzie rozstawienie z nr 7 i gra z Kingiem Szczecin w serii ćwierćfinałów. Pokonany z piątkowego meczu dostanie swoją drugą szansę w niedzielę – w starciu o rozstawienie z nr 8 i grę przeciwko Legii Warszawa. Początek piątkowego meczu w Hali Mistrzów o godz. 18.
Anwil Włocławek – Energa Trefl Sopot 94:79 (21:25, 24:10, 29:18, 20:26)
ANWIL: Slaughter 13 (3 as.), Elvar 11 (6 as.), Wahl 11 (3 as.), Kołodziej 9, Allen 8, Mucius 8, Ajayi 8, Borowski 7 (6 zb.), Buchanan 7, Słupiński 7 (6 zb.), Łazarski 5
TREFL: Sherfield 19 (4 as.), Nowicki 11 (7 zb.), Suurorg 11, Goins 10 (8 zb.), Kiejzik 10, Scruggs 8 (6 zb., 3 as.), Zapała 6, Addae-Wusu 2 (6 zb., 3 as.), Jęch 2, Wardziński, Syrzycki