Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zagrać na szóstkę z Dzikami

Środa, 29 Kwietnia 2026, 13:59, Damian Puchalski

Przedostatni mecz sezonu regularnego 2025/26 nasza drużyna rozegra w hali Koło przeciwko wymagającemu rywalowi, który w ostatnim czasie – podobnie jak Rottweilery – złapał wiatr w żagle.

TŁO

W spotkaniu otwierającym 29. kolejkę Orlen Basket Ligi zmierzą się drużyny będące ostatnio na fali. Anwil wygrał pięć meczów z rzędu, poprawił bilans do 16-12 i w tym momencie już tylko jednego punktu brakuje włocławianom do zameldowania się w najlepszej szóstce w ligowej tabeli. W sobotę wszyscy emocjonowaliśmy się naprawdę wielkim meczem i ważnym zwycięstwem odniesionym nad Śląskiem Wrocław (96:83). Ewentualne zwycięstwo w Warszawie przypieczętuje awans Anwilu co najmniej do fazy play-in, ale jednocześnie znacznie przybliży nasz zespół do bezpośredniego awansu do ćwierćfinałów. Dziki miały ostatnio bardzo intensywne dni. W środku zeszłego tygodnia warszawska drużyna zagrała dwa spotkania w Niemczech w ramach Final Four rozgrywek ENBL, wygrywając to trofeum jako trzeci po Anwilu i Stali klub z Polski. Wydawało się, że po środowo-czwartkowym maratonie w Weissenfels naszemu czwartkowemu rywalowi zabraknie paliwa w meczu na trudnym terenie w Ostrowie Wielkopolskim. Dziki zanotowały jednak pewne zwycięstwo (83:73) i w tabeli wyprzedziły Arkę Gdynia (oba zespoły z bilansem 17-11). Seria zwycięstw zespołu z Warszawy trwa od czterech meczów, a licząc także starcia europejskie – od sześciu.

Sześć to również cyfra, która w czwartek będzie przewijać się niejednokrotnie w kontekście meczu Anwilu w Warszawie: gramy o szóste z rzędu zwycięstwo, o awans do najlepszej szóstki w tabeli, a także… o szóstą wygraną w historii rywalizacji obu klubów.

PO DRUGIEJ STRONIE BOISKA

Zupełnie nowy w tym sezonie zespół, zbudowany przez młodego trenera – Marco Legovicha, jest drużyną opartą głównie na obcokrajowcach. Widoczne jest to szczególnie w ostatnich tygodniach, kiedy pauzuje Grzegorz Kamiński (skrzydłowy, 198 cm / 25 lat). Najskuteczniejszy z polskich graczy w Dzikach (śr. ponad 10 punktów na mecz) ostatni raz na parkiet wybiegł w połowie marca, ale wznowił już treningi i w ostatnich meczach pojawiał się w protokole meczowym. Poza nim w większym wymiarze minut gra tylko jeden lokalny gracz – Łukasz Frąckiewicz (center, 205 cm / 29 lat). Rola weteranów – Grzegorza Grochowskiego (rozgrywający, 180 cm / 33 lata), Michała Aleksandrowicza (obrońca / skrzydłowy, 192 cm / 36 lat) oraz młodego Krzysztofa Kempy (silny skrzydłowy, 206 cm / 21 lat) ogranicza się raczej do epizodów. W rezultacie, czas gry i zdobycze punktowe polskich graczy w Dzikach należą do jednych z najniższych w tym sezonie w PLK.

Największą ofensywną siłą drużyny trenera Legovicha jest tercet obwodowych super-strzelców: Tahlik Chavez (obrońca, 188 cm / 25 lat), Darnell Edge (obrońca, 188 cm / 29 lat) i Landrius Horton (obrońca, 193 cm / 27 lat). Na skrzydłach gra specjalista od defensywy Rivaldo Soares (skrzydłowy, 201 cm / 26 lat), a bliżej obręczy Ben Vander Plas (silny skrzydłowy, 201 cm / 27 lat) i grający wymiennie z Frąckiewiczem na pozycji środkowego Ody Oguama (center, 205 cm / 26 lat). Średnie punktowe szóstki Amerykanów w zespole Dzików sumują się do ponad 75 punktów w meczu, a więc stanowią ogromną część dorobku drużyny.

DRUGIE DNO

Klub z Warszawy to młoda organizacja, która w Orlen Basket Lidze rywalizuje dopiero od trzech sezonów. Siłą rzeczy, historia włocławsko-warszawskich pojedynków nie jest długa, podobnie jak lista graczy, którzy w swoich karierach zakładali koszulki obu klubów. W najbliższym meczu będziemy mieć tylko jednego takiego koszykarza – Łukasz Frąckiewicz zagrał osiem spotkań dla Anwilu w sezonie 2021/22. W krótkiej historii występów Dzików w PLK przez ten zespół zdążyło przewinąć się jedynie 37 zawodników, wśród których znajdziemy jeszcze tylko trzech starych znajomych z czasów gry we Włocławku: Janariego Joesaara, Mateusza Bartosza i Piotra Pamułę.

Co ciekawe, Dziki są jedynym klubem obecnej Orlen Basket Ligi, z którym Anwil nie poniósł choćby jednej porażki. Bilans 5-0 zawdzięczamy trzem wygranym w Hali Mistrzów (+9, +9 i +8) oraz dwóm w hali Koło (+7 i +28). Warto wspomnieć, że trener Ronen Ginzburg debiutował w Anwilu właśnie w styczniowym meczu z Dzikami (105:96) oraz o fakcie, że hala Koło nie jest obca naszemu kapitanowi. Michał Michalak spędził w Warszawie kilka lat, grając dla Polonii 2011 i AZS Politechniki Warszawskiej – także w tym obiekcie. Ekstraklasowy debiut w sezonie 2011/12 Michał zaliczył jednak na Torwarze, gdzie AZS grał część swoich meczów. W tej samej drużynie grał zresztą Piotr Pamuła – dziś asystent w sztabie trenera Legovicha.

KLUCZOWY POJEDYNEK

Ostatnie występy Elvara i Tahlika Chaveza nie dają nam wyboru – to pojedynek „najgorętszych” obwodowych ostatnich tygodni ligowych zmagań. W pięciu ostatnich meczach to właśnie ci gracze są najskuteczniejszymi strzelcami swoich zespołów – choć świetnych strzelców przecież w nich nie brakuje. W tym okresie obaj zdobywają po 17 punktów na mecz. Amerykanin z Dzików jest niezwykle skuteczny zza łuku (51.5 proc. przy ponad 6 oddawanych w meczu rzutach), Islandczyk świetnie trafia z dystansu (39 proc. w ostatnich pięciu kolejkach), ale jeszcze lepiej wjeżdża pod kosz (75 proc. w ostatnich meczach) i wymusza faule. Elvar podczas pięciomeczowej serii zwycięstw notuje również średnio niemal 7 asyst na mecz.

Kluczowy pojedynek na obwodzie moglibyśmy właściwie rozszerzyć do trzech kluczowych graczy obu ekip w tej formacji: Elvar, Shaq Buchanan i Michał Michalak zdobywają średnio 42 punkty na mecz w tym sezonie, ich vis-a-vis, czyli Tahlik Chavez, Darnell Edge i Landrius Horton – aż 48 punktów w każdym spotkaniu. Formacje te łączy również fakt, że zarówno Buchanan po stronie Anwilu, jak i Edge w Dzikach, to zawodnicy, którzy dołączyli do zespołów w trakcie sezonu.

W LICZBACH

Drużyna z Warszawy za kadencji trenera Krzysztofa Szablowskiego słynęła z żelaznej defensywy i cierpliwego, choć być może nieco archaicznego styli w ataku. Wszystko zmieniło się w tym sezonie, odkąd szkoleniowcem Dzików został młody włoski trener, który ma za sobą jeden rok pracy jak główny szkoleniowiec na poziomie Serie A – w klubie z rodzinnego Triestu. Gra Dzików przyspieszyła, a czwartkowe spotkanie będzie starciem dwóch najlepszych ofensyw tego sezonu w lidze. Anwil zdobywa średnio o 0.3 punktu na mecz i o 0.4 punktu na 100 posiadań więcej niż najbliższy przeciwnik. Naprzeciwko siebie staną też zespoły, które trafiają najwięcej rzutów z dystansu (oba ponad 10, oba w granicach 35-36 proc. skuteczności), wymuszają wiele fauli (2. i 4. miejsce w lidze), a także świetnie walczą na atakowanej tablicy (1. miejsce Dzików, 3. Anwilu). Ważnym elementem gry obu zespołów jest również szybki atak – obie drużyny zdobywają niecałe 18 proc. punktów z kontry, co również mieści się w najlepszej piątce sezonu w tej kategorii.

Analizując statystyki indywidualne nie można pominąć Landriusa Hortona – 19.7 punktu na mecz to najlepsza średnia tego sezonu w lidze. W czołówkach statystyk indywidualnych znajdziemy też 2. i 3. najlepszego zbierającego PLK – Tyler Wahl i Mate Vucić awansowali do ścisłej czołówki po ostatnich meczach i obaj notują średnio po 7.6 zbiórki na mecz. Elvar jest z kolei piątym najlepszym asystującym PLK ze średnią prawie 6.5 asysty na mecz. W kategorii zbiórek i asyst nasi rywale nie plasują się tak wysoko – Łukasz Frąckiewicz zbiera nieco ponad 6 piłek z tablic w każdym meczu, a Darnell Edge notuje 4.5 asysty, choć nie jest jeszcze klasyfikowany w rankingach przez zbyt małą liczbę występów (11). Świetnie w statystykach rzutów dystansowych wypada za to wspomniane trio obwodowych Dzików: każdy z zestawienia Chavez-Edge-Horton trafia ok. 2.5-3 trójki na mecz, w dodatku z doskonałą skutecznością, odpowiednio 43, 46 i 39 proc. Zatrzymanie obrońców Dzików poniżej tych wskaźników będzie jednym z najważniejszych zadań coraz lepiej spisującej się włocławskiej defensywy.

GDZIE I KIEDY?

Hala Koło, Warszawa

30 kwietnia (czwartek), godz. 18:00

Transmisja: kanał YouTube Orlen Basket Ligi | Radio Rottweilery z komentarzem Krzysztofa Szaradowskiego