Po koncertowej grze w trzeciej i czwartej części gry Rottweilery pokonały gości z Ostrowa Wielkopolskiego dziewięcioma punktami, wygrywając drugą połowę 55:33.
TŁO
Świątecznemu meczowi 25. kolejki Orlen Basket Ligi po stronie gospodarzy towarzyszyła presja. Ewentualna domowa porażka ze Stalą mogą praktycznie zamknąć szanse na zajęcie miejsca w czołowej szóstce na koniec sezonu regularnego i skazać Anwil na walkę o udział w fazie play-in. Z kolei zwycięstwo – drugie z rzędu po wygranej w Słupsku w zeszły weekend – mogło pozwolić na zniwelowanie dystansu do top6 do zaledwie jednego punktu. Ostrowianie do Włocławka przyjechali w trakcie czteromeczowej serii zwycięstw, w dodatku z Danielem Lasterem jr gotowym do gry po pauzie w poprzednim meczu Stali w Krośnie. We włocławskiej drużynie na boisko miał wrócić Dawid Słupiński. Mecz rozgrywany w lany poniedziałek zapowiadał się na klasyczne starcie „o cztery punkty”.
KLUCZOWY MOMENT
Podobnie jak w wygranych meczach w Dąbrowie Górniczej i w Słupsku, jak również w przegranym w Szczecinie, w drugiej połowie oglądaliśmy odmienione Rottweilery. Kiedy na początku trzeciej kwarty najwięksi optymiści w Hali Mistrzów mogli zwątpić w zwycięstwo gospodarzy (37:55), sygnał do odrabiania strat dał Elvar trzykrotnie z rzędu stając na linii rzutów wolnych. Anwil ostatecznie zakończył trzecią część gry na sześciopunktowym prowadzeniu (68:62) po trójce A.J. Slaughtera równo z końcową syreną i wygrał ten fragment 31:7. Oczywiście, bez tej serii nie byłoby mowy o dopisaniu dwóch punktów do dorobku Anwilu w ligowej tabeli, ale kluczowy moment meczu miał nadejść dopiero w czwartej kwarcie. Koncertowo grający Anwil po celnej trójce Tylera Wahla na 6 minut przed końcem meczu prowadził już 80:67. Kiedy włocławscy kibice zaczęli myśleć o odrobieniu 15-punktowego deficytu z pierwszego meczu drużyn, 9 kolejnych punktów po swojej stronie zapisała Stal (80:76). W kluczowym momencie tego meczu znów mogliśmy jednak liczyć na Tylera Wahla: dobitka po niecelnym rzucie Kacpra Borowskiego, a po chwili przechwyt i kontra wykończona po długim dwutakcie naszego podkoszowego, dały naszej drużynie ośmiopunktowe prowadzenie i poczucie kontroli nad wydarzeniami na boisku na 120 sekund przed końcową syreną.
NAJSKUTECZNIEJSZY W ANWILU
W trzeciej kwarcie meczu Elvar prawdopodobnie przypomniał sobie mecz reprezentacji Islandii przeciwko kadrze Litwy z końcówki lutego. Islandczyk w tej części gry rzucił 15 z 33 punktów drużyny i rozdał 4 asysty. W całej drugiej połowie Elvar zanotował 26 punktów (3/3 za dwa, 4/5 za 3 i 8/8 z linii) oraz wykonał 6 decydujących podań, popełniając tylko jedną stratę. Natomiast dorobek Elvara z całego meczu to 28 punktów i 9 asyst. To najlepszy występ pod względem popisów strzeleckich naszego rozgrywającego w tym sezonie – poprzednim rekordem były 24 punkty rzucone Górnikowi. To także najlepszy wynik indywidualny graczy Anwilu w rozgrywkach 2025/26 – poprzednim było 26 punktów Michała Michalaka w meczu z Treflem. Ostatni raz więcej niż 15 punktów w jednej kwarcie w barwach drużyny z Włocławka rzucali w sezonie 2023/24 Victor Sanders i Jakub Garbacz – po 16.
DRUGI PLAN
Nie do przecenienie w poniedziałek była postawa Tylera Wahla (23 punkty, 12 zbiórek, 4 asysty, 4 przechwyty, 10/14 z gry) oraz Michała Michalaka (18 punktów, 6 zbiórek, 4/9 z dystansu) – trzymającego wynik Anwilu szczególnie w pierwszej połowie. Prawdziwym bohaterem drugiego planu był jednak Kacper Borowski – i to pomimo 0/5 z gry. Nasz podkoszowy spędził na parkiecie 21 minut, podczas których Anwil był lepszy od rywali aż o 20 punktów. Ustawienie z trzema wysokimi zawodnikami zaordynowane w drugiej połowie przez trenera Neno Ginzburga okazało się strzałem w dziesiątkę i odmieniło losy poniedziałkowego meczu. Anwil z tercetem Tyler Wahl – Kacper Borowski – Mate Vucić grającym obok dwójki obwodowych rzucił rywalom 42 punkty, tracąc dwa razy mniej.
STATYSTYKA
Analizując protokół meczowy należy zwrócić uwagę na dwa aspekty – wyrównana walka na tablicach i zbiórki ofensywne Anwilu oraz dbanie o piłkę i unikanie strat gospodarzy. Włocławianie w całym meczu zebrali 36 piłek – to co prawda o 5 mniej od rywali, ale ta dysproporcja w pierwszej kwarcie było druzgocąca dla naszego zespołu (3-14 w pierwszej kwarcie). W drugiej połowie Anwil wygrał walkę na tablicach 23-16, po raz kolejny (siódmy z rzędu) kończąc spotkanie z dwucyfrową liczbą piłek wywalczonych na atakowanej tablicy. Co do strat, gospodarze zanotowali ich zaledwie 6 – najmniej od styczniowego meczu w Gdyni, przy 16 stratach rywali i aż 12 przechwytach Anwilu. To kolejny wskaźnik niewidziany w naszym zespole od stycznia (tym razem od meczu z Górnikiem), choć należy przypomnieć o 11 przechwytach przed tygodniem w Słupsku. Przechwycone piłki przełożyły się w meczu ze Stalą na 30 punktów zdobytych przez Anwil z szybkiego ataku.
CYTAT
Na pewno pierwsze 22-23 minuty meczu diametralnie różniły się od końcowych 18. Zaczęliśmy słabo, być może przez presję nie graliśmy dobrze w defensywie, a w ataku brakowało nam płynności w ataku. Zrobiliśmy jednak zmiany, zaczęliśmy grać w ustawieniu z trzema wysokimi na parkiecie i z Tylerem [Wahlem] broniącym graczy z piłką – to okazało się kluczowe dla naszej obrony – występ Anwilu ocenił po meczu trener Ronen Ginzburg.
COMING SOON
Już za pięć dni, w 26. kolejce Orlen Basket Ligi Anwil uda się na wyjazdowy mecz z beniaminkiem – Miastem Szkła Krosno. Początek spotkania w sobotę o godzinie 15:00.
Anwil Włocławek – Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 90:81 (18:28, 17:20, 33:14, 22:19)
ANWIL: Elvar 28 (9 as.), Wahl 23 (12 zb., 4 as., 4 prz.), Michalak 18 (6 zb.), Vucić 5, Allen 5, Slaughter 5, Buchanan 3, Borowski 2, Ajayi 1, Kołodziej, Słupiński
STAL: Gibson 23 (8 zb., 4 as.), Pluta 13, Mejeris 12 (4 as.), Sakota 10, Laster 9, Jackson 6, Czoska 4, Gołębiowski 2 (9 zb., 4 as.), Reid 2, Brembly