Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Do Lublina po przełamanie

Piątek, 13 Marca 2026, 13:21, Damian Puchalski

Sobotnie spotkanie w Hali Globus będzie dla Anwilu świetną szansą na wkroczenie na zwycięską ścieżkę i rozpoczęcie marszu w górę tabeli. Rywalem wicemistrz Polski w trudnym dla siebie momencie sezonu.

TŁO
Zarówno Anwil, jak i lubelski PGE Start aktualnie zajmują miejsca w ligowej tabeli, które nie satysfakcjonują kibiców żadnej z drużyn. Nasz zespół traci dwa punkty do czołowej szóstki, gwarantującej grę w play-offach bez konieczności przebijania się przez ryzykowne play-iny. Strata dwóch punktów nie zmieniała się w ostatnich tygodniach, ponieważ w ostatniej kolejce przed przerwą oraz w pierwszej po wznowieniu rozgrywek przegrywały sąsiadujące z Anwilem w tabeli drużyny z Gdyni i Zielonej Góry. Anwil meczem w Lublinie rozpoczyna serię pięciu gier z drużynami będącymi w tym momencie niżej w tabeli – kolejny miesiąc będzie więc szansą na podreperowanie bilansu.

Drużyna gospodarzy sobotniego meczu z bilansem 7-14 znajduje się pomiędzy strefą spadkową i strefą play-in – o dokładnie cztery zwycięstwa od 10. i od 16. miejsca w tabeli. Lublinianie wygrali tylko jeden z sześciu ostatnich meczów (licząc od połowy stycznia), ale aktualnych wicemistrzów Polski z pewnością nie można lekceważyć. Swój najlepszy moment w sezonie drużyna prowadzona przez trenera Wojciecha Kamińskiego miała na przełomie grudnia i stycznia – tuż po roszadach w składzie. Pierwszy mecz drużyn z Włocławka i Lublina w tym sezonie rozegrano jednak wcześniej, w 7. kolejce – w Hali Mistrzów Anwil był lepszy o 9 punktów (90:81).

PO DRUGIEJ STRONIE BOISKA
W lubelskiej drużynie po zmianach kadrowych jest siedmiu obcokrajowców – o jeden ponad limit przewidziany w regulaminie Orlen Basket Ligi. W ostatniej kolejce i meczu przegranym przez Start w Ostrowie Wielkopolskim (78:93) pauzującym był podkoszowy Bryan Griffin (center, 201 cm / 27 lat), ale niekoniecznie będzie tak w sobotę. Z pozostałych sześciu obcokrajowców, czterech dołączyło w trakcie sezonu. Trzech nowych obwodowych w zespole Startu to doświadczony w Europie – mający za sobą występy w najlepszych ligach (Grecja, Turcja, Hiszpania) Conner Frankamp (obrońca, 183 cm / 30 lat) oraz powracający do Startu duet: Courtney Ramey (obrońca, 190 cm, 26 lat) i Liam O’Reilly (obrońca, 188 cm / 29 lat) – odpowiednio po pół i półtora roku przerwy. Bliżej kosza zespół wzmocnił mający imponujące CV J.P. Tokoto II (skrzydłowy, 201 cm, 32 lata), który w swojej karierze grywał na poziomie EuroCup – także w obecnym sezonie w drużynie z Hamburga. Zestaw Amerykanów dopełniają Jordan Wright (rzucający / skrzydłowy, 198 cm / 25 lat) i Quincy Ford (silny skrzydłowy, 203 cm / 33 lata).

PGE Start Lublin jest drużyną, w której polscy gracze mają najmniejszy udział w zdobyczach punktowych spośród wszystkich zespołów naszej ligi (niecałe 13 proc. punktów) oraz drugi najmniejszy udział minut (23 proc.). Po kontuzji Romana Szymańskiego (center, 209 cm / 34 lata) w podstawowej rotacji trenera Kamińskiego pozostaje trzech lokalnych zawodników: Bartłomiej Pelczar (rozgrywający, 190 cm / 26 lat), Michał Krasuski (niski skrzydłowy, 198 cm / 25 lat) i Filip Put (silny skrzydłowy / center, 201 cm / 32 lata).

DRUGIE DNO
Żaden z aktualnych graczy PGE Startu Lublin nie grał wcześniej w naszej drużynie – samo w sobie jest to ciekawostką, bo w Orlen Basket Lidze zdarza się to rzadko. W naszych szeregach mamy za to jednego byłego zawodnika lubelskiego klubu – Kacper Borowski grał w Starcie w sezonach 2018/19, 2019/20 i 2020/21, a więc pamięta skrócony wicemistrzowski sezon lublinian oraz występy ze Startem w Lidze Mistrzów FIBA. Prawie dekadę temu kolegami z jednej drużyny byli stawiający pierwsze kroki w PLK Michał Kołodziej i Filip Put (Asseco Gdynia w sezonach 2016/17 i 2017/18), a także Dawid Słupiński i Filip Put na zapleczu ekstraklasy – w Zniczu Pruszków w sezonie 2015/16.

Poza Amerykanami, którzy grali wcześniej w naszej lidze i mierzyli się z Anwilem będąc zawodnikami różnych klubów (Ramey, O’Reilly, Ford), również dla dwóch nowych graczy Startu sobotni pojedynek nie będzie pierwszym przeciwko Rottweilerom. Co więcej, oba przypadki są dość pamiętne dla naszych kibiców: J.P. Tokoto był graczem hiszpańskiego San Pablo Burgos i grał w obu meczach przeciwko Anwilowi w Lidze Mistrzów w sezonie 2019/20 (łącznie 8 punktów), a Conner Frankamp był podstawowym graczem tureckiego Gaziantepsporu, który stanął na drodze Anwilu w pamiętnym sezonie 2022/23 FIBA Europe Cup. Rozgrywający, będący w cieniu Damyeana Dotsona, Olivera Hanlana i Codiego Millera-McIntyre’a, w obu ćwierćfinałowych meczach rzucił w sumie 13 punktów.

KLUCZOWY POJEDYNEK
A.J. Slaughter w spotkaniu przeciwko Legii nie był tak skuteczny jak w poprzednich występach (1/3 z gry). W meczu przeciwko Startowi będziemy potrzebować jego trafień, a to, że forma weterana jest zwyżkowa, pokazywały poprzednie mecze w jego wykonaniu: 21 punktów w Szczecinie, 12 w Dąbrowie Górniczej, 18 w Gdyni, 11 w Gliwicach. W czterech wspomnianych meczach były reprezentant Polski trafił także 20 rzutów trzypunktowych. Po drugiej stronie boiska stanie Liam O’Reilly wracający do polskiej ligi po poprzednim sezonie spędzonym prawie w całości w Izraelu i kończonym na Litwie. Obecne rozgrywki O’Reilly zaczął we Francji, ale w listopadzie przeniósł się do dobrze sobie znanego Lublina, z miejsca stając się ofensywnym liderem drużyny. Amerykanin jest nieco mniej skuteczny niż dwa sezony temu w barwach lubelskiej drużyny, ale wciąż trafia ponad dwa trzypunkowe rzuty na mecz, na niezłej skuteczności 36 proc. Przede wszystkim jednak, obwodowy potrafi mieć przebłyski gwiazdorskiej gry, jak podczas lutowego meczu przeciwko zespołowi ze Słupska, w którym O’Reilly trafił 12 z 19 rzutów z gry i zdobył 38 punktów. To zdecydowany rekord tego sezonu Orlen Basket Ligi – drugi na liście Chavaughn Lewis rzucił 31 punktów.

W LICZBACH
Średnie statystyki drużynowe – zarówno zaawansowane i klasyczne – nie są czymś, czym nasi sobotni przeciwnicy mogą się chwalić. Drużyna PGE Startu na przestrzeni sezonu wypada ponadprzeciętnie przede wszystkim w średniej liczbie bloków i przechwytów. W kwestii zablokowanych rzutów, lublinianie nie mają jednego podkoszowego siejącego postrach pod własną tablicą, a średnio 3.6 bloku na mecz to zasługa większej liczby graczy. W przechwytach dosyć niestandardowo brylują wysocy: Ford i Tokoto. Przechwyty Startu przekładają się oczywiście na straty rywali i w tej klasyfikacji nasz najbliższy rywal jest trzeci w Orlen Basket Lidze. Nie oznacza to jednak, że ogólną skuteczność obrony lublinian znajdziemy w ligowej czołówce – na przestrzeni sezonu jest ona podobna po obu stronach (ok. 115 punktów traconych na 100 posiadań). Rottweilery mają za to wszystkie atuty ofensywne po swojej stronie: pierwszy kontra trzynasty atak w przeliczeniu na posiadania, pierwsza i czternasta liczba celnych rzutów za trzy, szósta i piętnasta średnia liczba asyst. Włocławianie tracą również najmniej piłek w całej lidze.

Jeśli chodzi o oficjalne wskaźniki indywidualne, Liam O’Reilly jest trzecim strzelcem ligi (śr. 17.7 punktów na mecz), a Jordan Wright piątym (śr. 16.1). Po naszej stronie punkty rozkładają się nieco bardziej równomiernie, a najlepszym punktującym jest Michał Michalak (śr. 13.9). Pod względem zbiórek Mate Vucić jest drugi (śr. 8.0), Ford – najlepszy zbierający Startu – ma średnio o 2 zbiórki na mecz mniej. Gospodarze nie mają też gracza dostarczającego tylu asyst co Elvar (śr. 6.3). Najlepszym w Starcie pod tym względem jest O’Reilly (śr. 4.6). Lublinian znajdziemy za to w czołówce przechwytów. Wspomniani Ford i Tokoto są na odpowiednio czwartym (śr. 1.76) i jedenastym miejscu (śr. 1.45).


GDZIE I KIEDY
Hala Globus, Lublin
14 marca (sobota), godz. 15:00
Transmisja: kanał YouTube Orlen Basket Ligi | Radio Rottweilery z komentarzem Krzysztofa Szaradowskiego