Po dwóch różnych połowach w wykonaniu naszego zespołu i emocjonującej końcówce Anwil odniósł drugie z rzędu zwycięstwo, pokonując MKS 94:85.
TŁO
W meczu 19. kolejki Orlen Basket Ligi w dąbrowskiej hali Centrum spotkały się drużyny, które po zmianach personalnych wśród zawodników i w sztabach trenerskich w ostatnich tygodniach łapały wiatr w żagle. Po nie do końca udanej pierwszej części sezonu zarówno Rottweilery, jak i gospodarze meczu nie chcieli stracić cennych punktów w tabeli.
KLUCZOWY MOMENT
Chociaż drużyny w sobotnim meczu zaprezentowały wiele różnych twarzy, żaden z zespołów nie zamknął meczu w Dąbrowie Górniczej na tyle wcześnie, by nie doszło do nerwowej końcówki. Od stanu 88:78 dla włocławian gospodarze doprowadzili do różnicy zaledwie jednego posiadania (88:85), notując siedmiopunktową serię bez odpowiedzi Anwilu. Kilkadziesiąt sekund przed końcem regulaminowego czasu gry zapowiadało się na kolejny thriller w wykonaniu naszego zespołu. Po świetnych zagraniach Tylera Wahla w obronie – blok na Lutherze Muhammadzie, a potem zbiórka po niecelnym rzucie lidera dąbrowian – swoje posiadanie przy trzypunktowej przewadze miał Anwil. Poświęcenie Elvara Fridrikssona i jego zbiórka w ataku, po której piłka trafiła do A.J Slaughtera, a następnie trzypunktowy rzut byłego reprezentanta Polski uspokoiły sytuację. Kiedy Krzysztof Szaradowski w relacji dla Radia Rottweilery krzyczał „warto mieć Slaughtera w składzie!”, na zegarze meczowym pozostało mniej niż 30 sekund i Anwil nie mógł już wypuścić z rąk ciężko wywalczonych dwóch punktów.
NAJSKUTECZNIEJSZY W ANWILU
Akcenty strzeleckie w drużynie Anwilu były sobotniego wieczora rozłożone równomiernie, a punktowym liderem zespołu okazał się Trevon Allen – 16 punktów, w tym 10 w pierwszej połowie. Nie możemy pominąć tu jednak Tyler Wahla, który był niesamowity w każdym statystycznym aspekcie – 10 punktów, 12 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty. Nasz podkoszowy nie był wcale daleko od spektakularnego triple-double.
DRUGI PLAN
Trzy kluczowe trójki A.J. Slaughtera podczas pogoni po zmianie stron i ta czwarta – zamykająca mecz na 27 sekund do końca, to po raz kolejny ogromny wkład naszego rezerwowego w zwycięstwo. W całym meczu nie pomylił się on zza łuku ani razu. Odnotujmy też cenne 12 punktów z ławki Michała Kołodzieja, który z kolei był bezbłędny bliżej kosza i w rzutach półdystansowych (5/5 za dwa).
STATYSTYKA
Walka na tablicach w początkowej fazie meczu była piętą achillesową Anwilu. Dąbrowianie w pierwszej kwarcie zebrali aż 7 z dziesięciu piłek na atakowanej tablicy. Ostatecznie, to nasza drużyna okazała się lepsza na tablicach w przekroju całego spotkania (39:35 i 14 zbiórek w ataku Anwilu). Kontrola deski w drugiej połowie wydatnie pomogła naszej drużynie najpierw odrobić straty, a potem utrzymać kilkupunktowe prowadzenie.
CYTAT
To ważne zwycięstwo dla nas. Pokazaliśmy charakter wracając do meczu po słabszej pierwszej połowie dzięki usprawnieniom, które wprowadziliśmy w przerwie - podsumował mecz trener Ronen Ginzburg. Gramy sześć wyjazdowych meczów z rzędu i nie jest to dla nas komfortowa sytuacja, ale staramy się robić wszystko co w naszej mocy by wygrywać – dodał szkoleniowiec Anwilu.
COMING SOON
Kolejnym meczem Rottweilerów będzie starcie z Kingiem Szczecin -- ostatnie ze styczniowo-lutowej serii wyjazdów Anwilu. W hali Enea Arena zagramy w sobotę 14 lutego o godz. 17:30. Po meczu w Szczecinie czekać nas będzie trzytygodniowa przerwa od zmagań ligowych.
MKS Dąbrowa Górnicza – Anwil Włocławek 84:95 (28:24, 24:21, 13:24, 20:25)
MKS: Muhammad 21 (7 zb., 8 as.), Peterka 16 (6 zb.), Curry 12, Thomas 12, Piechowicz 8, Bogucki 6, Montgomery 4, Musiał 3, Załucki 3, Wojdała
ANWIL: Allen 16, Fridriksson 14 (9 as.), Lockett 13 (5 zb.), Kołodziej 12, Slaughter 12, Wahl 10 (12 zb., 7 as.), Vucić 7, Mucius 7, Słupiński 2, Łazarski 1, Borowski