Nie udało się utrzymać prowadzenia z pierwszej połowy. Anwil Włocławek przegrał z Treflem Sopot 74:83.
TŁO: Spotkanie w Sopocie, otwierające serię wyjazdowych meczów dla Rottweilerów, miało kluczowe znaczenie w walce o Puchar Polski. Drużyna przystępowała do niego z jasnym celem - zwycięstwem, które dałoby awans do turnieju.
KLUCZOWY MOMENT: Rywale odrobili 16-punktową stratę, a na niespełna trzy minuty przed końcem Sopocianie wyszli na prowadzenie po akcji Szymona Zapały (72:71). Trójka Isaiaha Muciusa dała jeszcze remis 74:74, jednak trafienie Kaspera Suurorga za trzy punkty oraz wsad Zapały przesądziły o losach spotkania (79:74 na 40 sekund przed końcem). Po przerwie na żądanie dla Anwilu rzuty Michała Michalaka i Muciusa nie znalazły drogi do kosza i nie udało się odwrócić losów meczów.
NAJSKUTECZNIEJSZY W ANWILU: Michał Michalak wszedł na parkiet z ławki rezerwowych. Pod koniec drugiej kwarty trafił trójkę, po której miał już 16 punktów na swoim koncie. W całym meczu wymusił aż osiem fauli, wielokrotnie stając na linii rzutów wolnych (8/10). Ostatecznie spotkanie zakończył z 26 punktami, dokładając sześć zbiórek i trzy asysty.
DRUGI PLAN: Pod koszem solidnie spisywał się Tyler Wahl. Amerykanin potrafił przepchnąć się w pomalowanym z silniejszymi rywalami. Zanotował co najmniej jedną zdobycz w linijce statystycznej - do 12 oczek, dołożył dziewięć zbiórek, dwa bloki oraz wymusił sześć fauli rywali. Trzecim strzelcem zespołu był Isaiah Mucius, który zakończył spotkanie z 10 punktami. W drugiej połowie popisał się dwoma potężnymi wsadami.
STATYSTYKA: Obie drużyny często decydowały się na rzuty za trzy punkty (Trefl 32, Anwil 30), jednak skuteczność zza łuku pozostawiała wiele do życzenia (odpowiednio 18% i 23%). Do przerwy różnicę zrobiła gra w strefie podkoszowej - Anwil zdobył 22 punkty, a Trefl tylko 6. Ostatecznie w całym meczu wynik punktów spod kosza wyniósł 38:32 na korzyść Anwilu, ale to Sopocianie potrafili znaleźć sposób na skuteczną grę blisko obręczy w decydujących akcjach meczu.
CYTAT: - Cały ten mecz nie był dobry w naszym wykonaniu. Nie graliśmy tak jak chcemy w obronie, co pokazała przede wszystkim druga połowa. Po przerwie Trefl zbierał nam piłki i to dało im wygraną. Mam nadzieję, że od przyszłego tygodnia wróci Mate Vucić, natomiast to nie jest żadne usprawiedliwienie. Powinniśmy wykonać lepszą pracę. W takich meczach, kiedy kogoś brakuje każdy z zawodników powinien dołożyć coś ekstra, a tutaj tego nie było. Nie pokazaliśmy charakteru. Popełnialiśmy dużo głupich błędów, wykonywaliśmy niepotrzebne rzuty i to zaważyło na naszej przegranej. Nie podobało mi się nasze podejście w momencie, w którym przeciwnicy nas dogonili. Mamy jeszcze dużo pracy do wykonania. - podsumował spotkanie trener Ronen Ginzburg.
COMING SOON: Rozpoczynamy rewanże w ORLEN Basket Lidze. Następny mecz za tydzień w sobotę, 17 stycznia. Rottweilery wyruszą na Dolny Śląsk, gdzie zmierzą się z Górnikiem Zamek Książ Wałbrzych.
Energa Trefl Sopot - Anwil Włocławek 83:74 (19:18, 10:24, 31:21, 23:11)
TREFL: Schenk 19, Zapała 18, Suurorg 16, Kacinas 11, Goins 9, Addae-Wusu 5, Cowels III 5, Kiejzik 0, Nowicki 0
ANWIL: Michalak 26, Wahl 12, Mucius 10, Lockett 9, Slaughter 8, Pearson 7, Kołodziej 2, Borowski 0, Fridriksson 0, Łazarski 0