Niestety, Anwil Włocławek przegrał z PAOK Saloniki 96:104 w FIBA Europe Cup. Mimo, że Rottweilery wróciły do gry i walczyły do końca, musiały uznać wyższość rywali.
TŁO: Przed spotkaniem cel był jeden: wygrać. Zwycięstwo na trudnym terenie miało pozwolić zachować szanse na awans z grupy.
KLUCZOWY MOMENT: W pewnym momencie trzeciej kwarty wydawało się, że powrót do meczu będzie niemożliwy - rywale prowadzili już różnicą 20 punktów (67:47). Wtedy do akcji wkroczył Michał Michalak, seryjnie trafiając trójki. Do niego dołączyli Isaiah Mucius i Elvar Fridriksson, zdobywając kolejne punkty. Przewaga rywali zmalała do 73:63, a dwie ostatnie akcje Nijala Pearsona w tej kwarcie dały wynik 80:75. W ostatnich 10 minutach Anwil nadal naciskał. A.J. Slaughter trafił dwukrotnie, Michał Kołodziej zdobył punkty za dwa i za trzy, wyprowadzając drużynę na prowadzenie (84:82). Jednak Tomas Dimsa trafił trójkę i wykorzystał dwa rzuty wolne przy faulu, a K.J Jackson trafił 10 z 13 punktów w decydującej fazie gry. Celne rzuty Muciusa i Fridrikssona nie wystarczyły - dwa wolne Stephana Browna na 36 sekund do końca, pomogły PAOK utrzymać przewagę, przekreślając szanse włocławian na zwycięstwo.
NAJSKUTECZNIEJSI W ANWILU: Najwięcej punktów w zespole Rottweilerów zdobył duet Michał Michalak i Elvar Fridriksson - po 17 oczek. Po przerwie obaj zaczęli grać lepiej i brać odpowiedzialność na swoje barki. Michał w trzeciej kwarcie trafił cztery trójki (4/6), które pozwoliły zniwelować straty do rywali. Dodał do tego dwie zbiórki, jedną asystę i jeden przechwyt. Islandczyk w drugiej odsłonie rywalizacji zdobył 12 punktów, trafiając 6 z 10 rzutów z gry w całym meczu, a także zanotował dwie zbiórki, trzy asysty i jeden przechwyt.
DRUGI PLAN: Eric Lockett był najjaśniejszym punktem zespołu w pierwszej połowie, zdobywając dziewięć punktów w 15 minut. Choć po przerwie nie wyróżniał się w ataku (łącznie 14 oczek), napierał na rywali, wymuszając straty i przechwytując cztery piłki. Dodatkowo zanotował trzy zbiórki i cztery asysty. Celna trójka Michała Kołodzieja na ponad sześć minut przed końcem meczu wyprowadziła drużynę na prowadzenie i dała nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Polak zakończył pojedynek z dziewięcioma punktami i trzema zbiórkami. Na tablicach świetnie walczył Kacper Borowski, zdobywając siedem zbiórek - najwięcej w zespole – skutecznie ograniczając wyższego Marvina Jonesa, który zebrał trzy piłki.
STATYSTYKA: Nie pomogły 33 punkty Anwilu w trzeciej kwarcie, mając w pozostałych tylko po 21 oczek. Rywale zagrali skuteczniej i równiej: 29, 26, 25 i 24. Choć Anwil statystycznie prezentował się na podobnym poziomie - zdobył dziewięć celnych trójek (35%) przy 11 trafieniach PAOK-u (44%) - to jednak przewaga Greków w tym elemencie zdecydowała o wyniku spotkania. Duet byłych zawodników PLK także miał znaczenie - Cleveland Melvin zdobył 22 punkty (20 do przerwy), a Brown dorzucił 20 oczek.
COMING SOON: Czas na derby. W sobotę, 15 listopada, Rottweilery zagrają w Toruniu z Arrivą Lotto Twardymi Piernikami. Mecz rozpocznie się o godz. 17:30. Bądźcie z nami!
PAOK Saloniki - Anwil Włocławek 104:96 (29:21, 26:21, 25:33, 24:21)
PAOK: Melvin 22, Brown 20, Dimsa 18, Jackson 13, Moore 11, Jones 9, Persidis 7, Koniaris 2, Slaftsakis 2
Anwil: Michalak 17, Fridriksson 17, Lockett 14, Mucius 12, Kołodziej 9, Słupiński 9, Borowski 6, Pearson 6, Slaughter 6, Łazarski 0