Anwil Włocławek po fenomenalnej postawie w czwartej kwarcie pokonał MKS Dąbrowa Górnicza 80:79. Rottweilery jutro zmierzą się z wygranym pary PGE Start Lublin - Dziki Warszawa.
Anwil w czwartek pojechał do Lublina - drużyna bierze udział w XV Memoriale Zdzisława Niedzieli. Ekipę wzmocnił Elvar Fridriksson, do składu wrócił też Dawid Słupiński. W półfinale imprezy drużynie przyszło się zmierzyć z MKS-em Dąbrowa Górnicza.
Rottweilery zaczęły mecz solidnie, dzięki czemu po pierwszej kwarcie prowadziły 17:15. Drugi fragment spotkania przyniósł trochę błędów. W poczynania zespołu wkradło się nieco nerwowości, co skutkowało brakiem skuteczności. Włocławianie kilka razy odbili się od defensywy przeciwników lub nie wykończyli sytuacji sam na sam z koszem.
Do przerwy rywale prowadzili więc 34:27. Celem Anwilu było poprawienie organizacji gry. Na trzecią kwartę zespół wyszedł z dobrą koncentracją. Dzięki skuteczności Elvara Fridrikssona drużyna zmniejszyła straty do dwóch oczek. Niestety, rywale znów odskoczyli. Rottweilery się nie poddawały - drugi zryw (i trójka z kolanka Islandczyka równo z syreną kończącą akcję) pozwolił zniwelować różnicę. Anwil zbliżył się na odległość jednego rzutu, ale wtedy lepszy rytm ponownie odnalazł MKS. Rywale zagrali mocno w końcówce i przed ostatnią kwartą prowadzili 56:45.
Wcześniejsza nerwowość przerodziła się w sportową złość. Włocławianie nie zamierzali oddawać przeciwnikom wygranej. Czwarta kwarta była popisem ich możliwości i charakteru.
Dziewięć asyst (dla porównania - dziewięć zespół zgromadził przez trzy kwarty), 5/6 z dystansu, a co najważniejsze - zero strat (przy 14 we wcześniejszych fragmentach). Gdy Rottweilery odnalazły sposób i zwarły szyki, dąbrowianie nie potrafili odpowiedzieć. Anwil przegrał tylko w zbiórkach - przez całe spotkanie sytuacjach była wyrównana, w czwartej kwarcie skończyło się na 4:9. Można kolokwialnie powiedzieć, że „nie było czego zbierać”, wszak zespół wygrał ostatni fragment 35:23. Dodajmy, że wszystko brało się z pułapek oraz specjalnie przygotowanych, defensywnych rozwiązań.
Zwycięstwo na XV Memoriale Zdzisława Niedzieli Anwil zagrał kapitalnie w czwartej kwarcie i pokonał @MKSDG_Kosz 80:79
— Klub Koszykówki Włocławek (@Anwil_official) September 12, 2025
Jutro o 18:00 kolejne starcie. Rottweilery zmierzą się z wygranym pary @StartLublin - @dzikiwarszawa ✊
Malwina Sidor/PGE Start Lublin#plkpl pic.twitter.com/HtiFlJM51z
Najskuteczniejszym zawodnikiem był dziś Isaiah Mucius. Zdobył 21 punktów (w samej czwartej kwarcie 13), dodał osiem zbiórek, po dwie asysty i przechwyty. Dobrą formę utrzymuje Elvar Fridriksson. Rozgrywający obok 17 oczek miał też cztery asysty i trzy zbiórki. Trzeba docenić postawę Nijala Pearsona. Dziewięć punktów, siedem asyst, sześć zbiórek, dwa przechwyty i najwyższy współczynnik +/- (+12) - to linijka Amerykanina. Ważną trójkę i wsad w kontrze na prowadzenie dał Justas Furmanavicius. Litwin obok 10 oczek zanotował po trzy asysty i zbiórki, blok oraz przechwyt.
Drużyna musiała sobie poradzić bez Erica Locketta. Amerykanin doznał niegroźnego urazu. Sztab szkoleniowy dał mu odpocząć. Zawodnik pracuje indywidualnie, w poniedziałek wróci do treningów z drużyną. Skład wzmocni też wtedy Michał Michalak.
Jutro o 18:00 finał turnieju. Rottweilery zmierzą się z wygranym pary PGE Start Lublin - Dziki Warszawa.
Anwil Włocławek - MKS Dąbrowa Górnicza 80:79 (17:15, 10:19, 18:22, 35:23)
Anwil: Mucius 21, Fridriksson 17, Slaughter 11, Furmanavicius 10, Vucić 10, Pearson 9, Borowski 2, Kołodziej 0, Łazarski 0, Słupiński 0
— Klub Koszykówki Włocławek (@Anwil_official) September 12, 2025