Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Historia Anwilu #18 | Anwil Włocławek - Zepter Idea Śląsk Wrocław 82:80

Sobota, 27 Czerwca 2020, 10:03, Michał Fałkowski

Nigdy nie było takiego hegemona jak Zepter Idea Śląsk Wrocław w sezonie 2000/2001. W sezonie przegrali tylko raz a sztuki pokonania późniejszego mistrza dokonali koszykarze Anwilu Włocławek.

Wiele było ekip, które potrafiły dominować w swoich mistrzowskich sezonach. Nikt jednak nie uczynił tego w taki sposób, jak Zepter Idea Śląsk Wrocław. Dość powiedzieć, że ekipa Andreja Urlepa wygrała wszystkie 28 meczów rundy zasadniczej, a następnie przeszła bez porażki ćwierćfinał i półfinał. Ba, w finale wygrywała z Anwilem już 2:0 i wielu wieszczyło, iż rywale z Dolnego Śląska przejdą sezon suchą stopą.

W trzecim meczu o złoto zawodnicy Stevana Tota zawiesili poprzeczkę zbyt wysoko. Koszykarze Anwilu wiedzieli, że jeśli przegrają pierwszy mecz u siebie, sprawa mistrzostwa będzie właściwie rozstrzygnięta. Dlatego w trzecim starciu postawili wszystko na jedną kartę i… opłaciło się. Świetnie dysponowani tego dnia Jewgienij Kisurin i Roman Prawica (44 z 82 punktów zespołu) poprowadzili Anwil do zwycięstwa.

Oddajmy głos archiwom Gazety Wyborczej z dnia 12 maja 2001 roku:

„Po raz ostatni wrocławianie przegrali w rozgrywkach krajowych dokładnie 3 maja 2000 roku, a więc pozostali niepokonani przez 372 dni. Wtedy w trzecim spotkaniu finału 2000 Anwil pokonał ich 59:57. Od tamtego czasu koszykarze Zeptera wygrali dwa mecze zeszłorocznego finału, 28 spotkań rundy zasadniczej i osiem kolejnych w play off 2001. Łącznie 38.

Ta seria dobiegła końca w piątkowy wieczór w dramatycznych okolicznościach. Po meczu trener Andrej Urlep wbiegł szturmem na środek boiska i niemal stykając się nosem z sędzią Leszkiem Rakoczym, wrzeszczał mu coś prosto w twarz. Potem pobiegł jeszcze nawtykać drugiemu arbitrowi. Ani tuż po meczu, ani potem na konferencji prasowej nie podał ręki szkoleniowcowi Anwilu Stevanowi Totowi. - Kiedy przegrywam, zawsze najpierw gratuluję zwycięzcy, więc może dzisiaj sam pogratuluję moim zawodnikom wygranej - uszczypliwie rozpoczął swoją wypowiedź Tot. - Mówiłem sędziom, że to, co zrobili w ostatnie dwie minuty, było śmieszne. I że nie jest to dobre dla polskiej koszykówki - mówił Urlep na konferencji prasowej, najwyraźniej nie umiejąc się pogodzić z tym, że czasami też trzeba przegrać.”

Mecz był fascynujący od pierwszej do ostatniej minuty. Podobnie jak w drugim meczu we Wrocławiu koszykarze Anwilu prowadzili niemal przez cały czas, a w końcówce byli bliscy porażki. Dzięki znakomitej grze pod koszami Jewgienija Kisurina i daleko od kosza Romana Prawicy kilkakrotnie prowadzili różnicą większą niż dziesięć punktów (najwięcej 50:37 w 21. minucie i 64:51 w 26.). Wszystko to pomimo fenomenalnej gry Adama Wójcika (19 pkt. w pierwszej połowie). Pod koniec trzeciej i na początku czwartej kwarty wrocławianie znów jednak potrafili powstrzymać rywali fantastyczną obroną, co tyle razy dawało im zwycięstwa w ostatnich sezonach właśnie w końcówkach. Kiedy w 36. min po trafieniu Harolda Jamisona było 72:69 dla gości, wydawało się, że tak będzie i tym razem. Jednak w ostatnich minutach Anwil potrafił zdobywać punkty po akcjach Kisurina i wolnych Vladimira Krsticia. 1,8 s przed końcem wrocławianie mieli jeszcze szansę, kiedy przy stanie 82:80 wyprowadzali piłkę z autu, jednak Igor Griszczuk zabrał piłkę Aleksandrowi Avlijasowi.”

Materiał zrealizowany dzięki sublicencji od TVP Bydgoszcz, przekazany przez Andrzeja Urlicha.

Anwil Włocławek – Zepter Idea Śląsk Wrocław 82:80 (23:22, 25:15, 20:24, 14:19)

Anwil: Kisurin 24, Prawica 20, Krstić 18, Mutavdzić 7, Marcelić 4, Tomaszewski 4, Griszczuk 3, Szcześniak 2

Zepter Idea: Wójcik 29, Miglinieks 14, Jamison 13, McNaull 9, Zieliński 7, Avlijas 6, Adomaitis 2, Kościuk 0