Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Historia Anwilu #10 | Polpak Świecie - Anwil Włocławek 71:87

Czwartek, 14 Maja 2020, 10:25, Michał Fałkowski

Kiedy zaczynasz sezon od 0:4 masz prawo być zdenerwowany. Ale przecież prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym, jak kończą. Oto mecz, który w sezonie 2005/2006 otworzył drzwi do wielkiego finału.

Nie tak dawno kibice mogli oglądać mecz, w którym Anwil Włocławek pokonał Gipsar Stal Ostrów Wielkopolski po dogrywce 72:68, a najciekawszym smaczkiem tegoż spotkania było 18 zbiórek D’Ora Fischera. Jak wspominaliśmy, Amerykanin nie zagrzał zbyt długo miejsca we Włocławku, a sezon 2005/2006 był tym, w którym Andrej Urlep wymienił rekordową liczbę graczy.

Albert Mouring, Kevin Owens, Maris Gulbis, Jewgienij Biełusow, Slavko Duscak, Alton Ford, Donatas Zavackas, Nate Erdmann, D’Or Fischer, Gintaras Kadziulis, Hubert Radke, Philipp Czernin, Carlos Escalera, Chris Herren, Predrag Marković, Bozidar Milosević, Sandis Valters – wszyscy ci zawodnicy byli we Włocławku na testach przed sezonem lub w trakcie, niektórzy mieli nawet podpisane kontrakty, część z nich zagrała także w oficjalnym meczu, ale wszystkich łączy jedno – nie było ich w składzie, gdy Anwil kończył sezon wicemistrzostwem Polski.

SPRAWDŹ SWOJĄ WIEDZĘ - QUIZ WSZYSCY GRACZE

Tymczasem droga do wicemistrzostwa wcale nie była łatwa. Sezon rozpoczął się od bilansu 0:4 w lidze (stąd coraz większa nerwowość i coraz więcej zmian), a zespół zaczął łapać rytm dopiero w połowie rozgrywek, gdy Urlep w końcu trafił z transferami. Na obwód ściągnął duet Dante Swanson – Pete Lisicky, a pod kosz Brent Scott – Wiktor Grudziński. Zwłaszcza Scott (drugi w ekipie, bo na rozegraniu był przecież jeszcze Ed) imponował. Niby ociężały, niby wiekowy, ale mający głowę na karku, olbrzymie doświadczenie i niezliczone manewry podkoszowe w jednym palcu.

Gdy drużyna w końcu złapała wspólny język, nie musiała bać się nikogo. Ćwierćfinał z BOT Turowem Zgorzelec przeszła w trzech meczach, by w półfinale zmierzyć się z Polpakiem Świecie. Tym samym Polpakiem, który w czwartej kolejce pokonał Anwil w Hali Mistrzów, dzięki czemu Rottweilery spadły w dół tabeli ze wspomnianym bilansem 0:4.

SPRAWDŹ SWOJĄ WIEDZĘ - QUIZ BYLI, MINĘLI

W półfinale była to jednak – jak wspomnieliśmy – już inna drużyna. Dwa mecze we Włocławku zakończyły się wygraną ekipy Urlepa, więc cel był prosty przed starciem w Grudziądzu: awansować do finału.

Tak o tamtym spotkaniu 5 maja 2006 roku pisała Gazeta Wyborcza: „Wczoraj Anwil zaskoczył zespół ze Świecia skuteczną grą i już po kilkudziesięciu sekundach gry prowadził 7:0, a w 6. minucie było już 20:9. Potem jednak coś się zacięło we włocławskiej maszynie. Piasek w jej tryby wsypał sam trener Andrej Urlep, który szybko wprowadził na parkiet rezerwowych (już w pierwszej połowie zagrało w Anwilu dziesięciu zawodników). Zmiennicy nie zdołali utrzymać przewagi, bo nie grali już tak skutecznie w ataku i obronie. Spotkanie rozstrzygnęło się w trzeciej kwarcie, w której koszykarze ze Świecia zdobyli tylko 13 pkt. Na boisku grali znowu gracze czołowej piątki Anwilu, a skutecznością popisali się Brent Scott i Michał Ignerski. Amerykański środkowy zdobył 6 pkt z rzędu na początku drugiej połowy, a Ignerski pogrążył rywali rzutami za trzy (w sumie 5/8 w meczu)”.

Materiał został opublikowany dzięki nabyciu sublicencji od TVP Bydgoszcz oraz dzięki pracy naszego kibica, Andrzeja Urlicha.

Polpak Świecie – Anwil Włocławek 71:87 (15:24, 25:21, 13:25, 18:17)

Polpak: Apodaca 22, Beasley 13, Szcześniak 12, Przybyszewski 9, Szubarga 8, Jonusas 7, Dębski 0, Miś 0, Thomas 0

Anwil: Ignerski 21, Jahovics 16, B. Scott 14, Witka 13, Swanson 9, E. Scott 8, Hajrić 6, Grudziński 0, Lisicky 0, Prekevicius 0, Sroka 0, Wołoszyn 0