Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Najlepsza defensywa w sezonie

Niedziela, 09 Lutego 2020, 20:43, Sebastian Falkowski

Anwil Włocławek z dziewiątym z rzędu ligowym zwycięstwem! Dzięki twardej i szczelnej obronie Rottweilery pokonały na wyjeździe Trefl Sopot 77:64 i rozgoniły demony z pierwszej fazy rundy zasadniczej.

TŁO: Podopieczni trenera Igora Milicicia pamiętali, co wydarzyło się w pierwszej fazie rundy zasadniczej i nie zamierzali dopuścić do powtórzenia tej historii. Rottweilery wiedziały, że koncentrację trzeba będzie zachować przez pełne 40 minut gry. W głowach miały tylko jedną myśl – wzięcie rewanżu nad sopockim klubem.

KLUCZOWY MOMENT: Choć przez długi okres wygrana nie była pewna, przewaga mistrzów Polski wyglądała stabilnie. Na 90 sekund przed ostatnią syreną Ricky Ledo podał do McKenziego Moore’a, a ten przymierzył z dystansu (75:62). Trener Marcin Stefański widząc, że w tym starciu jego drużyna nie da rady okiełznać Rottweilerów, wpuścił na parkiet młodych zawodników. W tym momencie było już pewne, że z wyjazdu Anwil wróci bogatszy o kolejne zwycięstwo.

NAJLEPSZY W ANWILU: Co za wejście w Energa Basket Ligę! McKenzie Moore był dziś najskuteczniejszym zawodnikiem ekipy z Włocławka. 16 punktów (6/9 z gry), pięć zbiórek, dwie asysty – trzeba przyznać, że wygląda to bardzo dobrze. Oczywiście, nie wszystko poszło dziś po myśli Amerykanina, ale należy pamiętać, że w zespole jest dopiero od tygodnia. Pewne wykończenia po penetracjach, chęć do gry zespołowej czy ważne trójki trafione pod koniec trzeciej oraz czwartej kwarty - te rzeczy sprawiają, że apetyty co do jego popisów w przyszłości rosną.

DRUGI PLAN: Ricky Ledo zanotował dzisiaj 14 oczek. Skrzydłowy często mijał i kończył nad niższymi przeciwnikami. Zdarzało się, że po wjazdach oddawał na obwód czy dogrywał do kolegów w pomalowanym – dzięki temu uzbierał cztery asysty. Dodał również po trzy zbiórki i przechwyty. Wyśmienicie w pojedynek wszedł Krzysztof Sulima. Był nie do zatrzymania – zarówno pod koszem, jak i na dystansie. W jednej z akcji pięknie odegrał do Shawna Jonesa, czym otworzył mu drogę do potężnego wsadu. Ostatecznie miał 12 punktów, dołożył zbiórkę oraz asystę. Znów solidne zawody rozegrał wspomniany przed momentem środkowy. Miał tyle samo oczek co popularny Żubr, ale obok tego też 10 zbiórek (czwarte double-double w lidze) oraz dwie asysty. Nieźle spisywał się w defensywie i trafiał bliżej obręczy nawet mimo tłoku. Na koniec kilka zdań o postawie Chrisa Dowe’a. Rozgrywający do 13 punktów dodał pięć zbiórek, dwie asysty oraz dwa przechwyty. Walczył o piłkę w parterze, świetnie antycypował wydarzenia na boisku, trafił tyłem z „pomocą” obrońcy, jak zawodowy akrobata. W skrócie – robił wszystko to, za co tak bardzo go lubimy.

IMPAKT: Rottweilery schodziły na przerwę z sześcioma oczkami przewagi (41:35). Zaraz po rozpoczęciu trzeciej kwarty trafił Krzysztof Sulima, za trzy przyłożył Ricky Ledo, a po zdobyczy gospodarzy faulowany przy rzucie z dystansu został Chris Dowe. Amerykanin wszystkie próby z linii zamienił na punkty, a Anwil zbudował 12 oczek przewagi. Zaliczka pozwoliła na konstruowanie kolejnych akcji z większym spokojem. Jak się okazało – była na tyle duża, że wystarczyła aż do końca meczu.

STATYSTYKA: Obie ekipy w niektórych elementach wypadły bardzo podobnie. Spójrzmy na rzuty za dwa – Rottweilery zanotowały w tym aspekcie 19/36, a rywale… 19/36. Włocławianie mieli sześć przechwytów - dokładnie tyle samo, co sopocianie. Mistrzowie Polski wygrali wprawdzie na tablicach, ale tylko 37:36. Co więc zapewniło wygraną? Z pewnością to, że udało się trafić trzy rzuty z dystansu więcej od przeciwników. Pomogła też skuteczność z linii – Anwil miał tutaj 12/13, Trefl z kolei 8/13. Rottweilery straciły tylko 64 oczka – to najlepszy wynik defensywny drużyny w tym sezonie. Szukając dalej w historii, mniej punktów w lidze ekipa z Kujaw straciła ostatnio blisko dwa lata temu - w pierwszym starciu finału rozgrywek 2017/2018 (62:61).

KONFERENCJA: - Chcieliśmy wziąć rewanż za porażkę we Włocławku. Myślę, że zespół odreagował za tamto wydarzenie. W drugiej połowie położyliśmy większy nacisk w obronie i przełamaliśmy to spotkanie. To jest droga, którą chcemy iść. Musimy mocno podziękować naszym kibicom, którzy zawsze nas wspierają na wyjazdach – mam nadzieję, że tą wygraną im się nieco odwdzięczyliśmy. Życzę Treflowi udanej reszty sezonu i wejścia do najlepszej ósemki – mówił trener Igor Milicić.

COMING SOON: Już za cztery dni rozpoczną się zmagania o Suzuki Puchar Polski. Pierwszym przeciwnikiem Anwilu w drodze po to trofeum będzie Start Lublin. Spotkanie w czwartek, 13 lutego o godz. 20:30. Transmisję telewizyjną ze spotkania przeprowadzi Polsat Sport, zapraszamy także do Radia Rottweilery.

Trefl Sopot – Anwil Włocławek 64:77 (20:20, 15:21, 18:17, 11:19)

Trefl: Kolenda 15, Leończyk 15, Foulland 12, Kolenda 9, Kurpisz 6, Medlock 5, Rompa 2, Ayers 0, Kulikowski 0, Kowalenko 0, Ziółkowski 0, Didier-Urbaniak 0

Anwil: Moore 16, Ledo 14, Dowe 13, Jones 12, Sulima 12, Szewczyk 9, Sokołowski 1, Freimanis 0, Wadowski 0, Piątek 0