Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Rottweilery chrupią Pierniki. Jak zawsze

Niedziela, 05 Stycznia 2020, 21:04, Sebastian Falkowski

Fantastyczne rozpoczęcie nowego roku! Po niesamowitym meczu Anwil Włocławek pokonał Polski Cukier Toruń na jego terenie 102:86. Pierwszą fazę rundy zasadniczej Rottweilery kończą więc z 11 wygranymi.

TŁO: Spotkanie z wicemistrzami Polski i zajmującą aktualnie drugie miejsce w tabeli Energa Basket Ligi ekipą zapowiadało się na pojedynek niesamowicie ciekawy, ale jednocześnie tak samo wymagający. Podopieczni trenera Igora Milicicia spodziewali się, że rywale będą chcieli od początku narzucić im swój rytm – kluczem miała być odpowiedź na to wyzwanie.

KLUCZOWY MOMENT: Anwil wypracował sporą przewagę i pod koniec starcia jego celem było utrzymanie dystansu. Oczywiście, z przeciwnikiem klasy Twardych Pierników nie jest to zadaniem łatwym, stąd wszyscy zawodnicy pozostali w pełni skoncentrowani. Torunianom uciekał czas, a kolejne akcje kończyły się punktami Rottweilerów. Ostatecznie, zadanie udało się zrealizować. Setka pękła po rzutach wolnych Rolandsa Freimanisa (100:82), a ostatnie oczka dla mistrzów Polski zdobył w kontrze Chris Dowe. Po ostatniej syrenie nie pozostało już nic innego, jak pójść pod sektor zajęty przez kibiców Anwil i wspólnie z nimi świętować.

NAJLEPSZY W ANWILU: Ricky Ledo był fenomenalny w trzeciej kwarcie. To głównie dzięki jego postawie udało się odjechać z wynikiem. Po przerwie trafiał na zawołanie - potrafił w minutę trzy razy strzelić z dystansu. Imponował atletyzmem. Jeśli rywal podchodził za blisko, skrzydłowy mijał go bez problemu. Nie odstawał w defensywie. Zakończył z 22 punktami, dziewięcioma zbiórkami, pięcioma asystami, dwoma przechwytami i ośmioma wymuszonymi przewinieniami. Miał najwyższy w ekipie współczynnik +/- (+26). Pokazał brak kompleksów wobec jednej z najlepszych obron Energa Basket Ligi.

DRUGI PLAN: Z ekipami pokroju Polskiego Cukru nie da się zwyciężyć, jeśli każdy z koszykarzy nie da z siebie 100% na parkiecie. Oczywiście, na obraz drużyny składają się indywidualne popisy, a tych dziś nie zabrakło. 18 punktów w 18 minut zdobył Rolands Freimanis. Łotysz przełożył efektywność nad efektowność. Łapał bezpańskie piłki, zbierał i dobijał. Dobrze odnajdował się w końcówce. Dołożył do wyniku cztery zbiórki i przechwyt. Przez długi okres imponował Tony Wroten. Amerykanin mijał każdego napotkanego przeciwnika. Robił co chciał grając tyłem do kosza. Potężnie zablokował Aleksandra Perkę. Zanotował 17 oczek, cztery zbiórki, siedem asyst i dwa przechwyty. Niestety, mecz zakończył przedwcześnie z powodu dyskwalifikacji. Wszechstronnie zaprezentował się Chris Dowe. Dużo lepiej wypadł w drugiej połowie, kiedy częściej trafiał z pomalowanego. Miał 14 punktów, pięć zbiórek, cztery asysty i przechwyt. Trzeba także docenić występy Michała Sokołowskiego czy Shawna Jonesa. Obaj rzucili po 12 oczek. Skrzydłowy wykonał tytaniczną pracę w obronie, środkowy rządził i dzielił pod (i nad) obręczą. Wspomnijmy również o Krzytofie Sulimie - podkoszowy uwijał się w defensywie, pomagał w ataku (pięć punktów, cztery zbiórki, asysta oraz przechwyt). Przy wsparciu kolegów zrobił sobie piękny urodzinowy prezent.

ZDROWIE: Zespół musiał sobie dziś radzić bez Chase’a Simona, który nabawił się urazu stawu kolanowego. Decyzja odnośnie występu Amerykanina przeciwko Élan Béarnais Pau-Lacq-Orthez zapadnie w dniu meczu z Francuzami.

IMPAKT: Wynik w połowie drugiej kwarty oscylował wokół remisu. Pod koniec tej części gry Rottweilery złapały jednak lepszy rytm - podobny do tego, jaki prezentowały na początku spotkania. Lepsza obrona (m.in. Michała Sokołowskiego czy Chrisa Dowe’a) dała możliwość przeprowadzania kontrataków, a w tym włocławianie czują się przecież jak ryba w wodzie. Od stanu 41:37 dla rywali Anwil zanotował fragment 10:1, co sprawiło, że do szatni zawodnicy zeszli w dużo lepszych humorach.

STATYSTYKA: Anonsowaliśmy przed spotkaniem, jak dobrze na własnym boisku torunianie radzą sobie w defensywie. Anwil obnażył dziś jednak wiele mankamentów obrony Polskiego Cukru. Rottweilery miały aż 17 zbiórek w ataku, wymusiły na rywalach tyle samo strat. W pomalowanym zdominowały Polski Cukier, wygrywając 60:38. Konsekwencja i solidna praca ponownie przyniosły efekty – to dobry znak przed zbliżającym się pojedynkiem w Basketball Champions League.

WYWIAD: - Planem na to spotkanie było wejście z dużą intensywnością – taką, jaką prezentowaliśmy w kilku ostatnich meczach. Wiedzieliśmy, że jeśli pokażemy odpowiednią fizyczność, przeciwnikom będzie trudno odpowiedzieć. Bardzo pomogły nam zbiórki ofensywne i możliwość ponowień. Drugą połowę zaczęliśmy nieco ospale, ale gdy odpaliliśmy w defensywie, to pozwoliło nam odskoczyć – mówił w wywiadzie dla Polsatu Sport Shawn Jones.

COMING SOON: Czasu na regenerację jest bardzo mało. Włocławianie już za 2 dni, 7 stycznia o godz. 20:30 zmierzą się na wyjeździe z Élan Béarnais Pau-Lacq-Orthez. Transmisję telewizyjną z pojedynku przeprowadzi Eurosport 2, zapraszamy także do Radia Rottweilery.

Polski Cukier Toruń – Anwil Włocławek 86:102 (19:22, 23:25, 25:33, 19:22)

Polski Cukier: Wright 20, Hornsby 15, Schenk 13, Gruszecki 10, Weaver 9, Aminu 6, Diduszko 5, Cel 5, Perka 3

Anwil: Ledo 22, Freimanis 18, Wroten 17, Dowe 14, Jones 12, Sokołowski 12, Sulima 5, Szewczyk 2, Karolak 0, Wadowski 0