Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Mistrzowie Polski ze strzałem w dziesiątkę

Czwartek, 26 Grudnia 2019, 21:41, Sebastian Falkowski

Anwil Włocławek kończy rok zwycięstwem! Rottweilery w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia pokonały na własnym parkiecie Arkę Gdynia 83:65 i odniosły tym samym dziesiąte ligowe zwycięstwo.

TŁO: Podopieczni trenera Igora Milicicia wygrali cztery ostatnie pojedynki i mieli ochotę na piąte kolejne zwycięstwo. Mecz zapowiadał się bardzo ciekawie - przeciwnicy w Energa Basket Lidze mogli się pochwalić takim samym bilansem, a smaczku całej sytuacji dodawał fakt zeszłorocznej rywalizacji obu drużyn w fazie play-off, która na stałe zapisała się w historii. Nie trzeba dodawać, że oczy koszykarskiej Polski były zwrócone na Halę Mistrzów.

KLUCZOWY MOMENT: Dobra obrona pozwoliła Rottweilerom zbudować przewagę i utrzymywać ją na przestrzeni drugiej połowy. W ostatnich minutach, mimo pewnej nerwowości i spięć między obiema ekipami, Anwil kontrolował wynik. Na minutę przed syreną kończącą starcie Tony Wroten wsadził piłkę w kontrze, wyprowadził mistrzów Polski na 18 punktowe prowadzenie (83:65) i ustalił tym wynik meczu.

NAJLEPSZY W ANWILU: Wysoką formę potwierdził Chase Simon. Kiedy włocławianie przeżywali trudny okres w drugiej kwarcie, trafił świetnie z dystansu, a za moment w kontrze wjechał pod obręcz i znów umieścił piłkę w koszu. W ekwilibrystyczny sposób zdobył punkty równo z syreną kończącą pierwszą połowę. Nie odstawał w obronie – wręcz przeciwnie, grał blisko rywali i mocno na nich naciskał. Zakończył starcie z 24 punktami, miał 8/12 z gry, dodał dwie zbiórki, trzy asysty i aż cztery przechwyty. Miał najlepszy w ekipie współczynnik +/- (+17). Przypominał siebie sprzed kilku miesięcy, kiedy to dominował wszystkich przeciwników w fazie play-off.

DRUGI PLAN: Z dobrej strony zaprezentował się także Tony Wroten. Stwierdzenie, że rozdawał czarujące podania nie będzie przesadzone (pięć asyst). Był dynamiczny. Grał sporo z piłką w ręku. Kreował kolegów po penetracjach. Dodał 17 oczek, rzuconych na niezłej skuteczności. Walczył w różnych strefach (miał sześć zbiórek). Wiązał rywalom nogi, wymuszał przewinienia (łącznie pięć). Zanotował również dwa przechwyty. Solidnie spisali się Ricky Ledo i Chris Dowe. Pierwszy znów był bliski zaliczenia triple-double (11 punktów, dziewięć zbiórek, siedem asyst). Drugi szczególnie nieźle wypadł w drugiej połowie. Im bliżej był kosza, tym pewniej się czuł. Zakończył pojedynek z 11 oczkami, dołożył cztery zbiórki. Jak zwykle w pomalowanym dominował Shawn Jones. 10 punktów i 11 zbiórek – to jego drugie double-double w Energa Basket Lidze. Po przerwie zablokował strefę podkoszową i ją sobie zawłaszczył. Dodał cztery asysty i tyle samo bloków, wymusił pięć faulów.

OBRONA: Nie sposób nie odnotować faktu, że Rottweilery w drugiej połowie straciły jedynie 24 oczka. Oczywiście, jedną rzeczą była nie najlepsza skuteczność Arki, ale drugą bardzo twarda defensywa mistrzów Polski. Trzeba docenić w tym aspekcie wspomnianych już koszykarzy, ale także m.in. Michała Sokołowskiego. Skrzydłowy świetnie wywiązywał się ze swoich założeń, wymuszał przewinienia (łącznie pięć), męczył rywali. Czasami jedyną odpowiedzią na nacisk Sokoła była frustracja ze strony przeciwników. Polak spędził na parkiecie ponad 30 minut - zdobył w tym czasie tylko pięć oczek, jednak nie miało to dużego znaczenia – najbardziej istotna była bowiem jego żmudna, często na pozór niezauważalna praca w obronie.

STATYSTYKA: Skoro pisaliśmy o skuteczności – Arce nie wychodziło to, czym potrafiła w kilku spotkaniach zdominować Anwil przed rokiem. Mowa tu oczywiście o rzutach z dystansu. Dziś podopieczni trenera Przemysława Frasunkiewicza oddali 41 prób za trzy (ich rekord w tym sezonie Energa Basket Ligi), ale trafili jedynie 12. Zawodnicy z Włocławka ciągnęli bliżej obręczy – oddali 11 rzutów za dwa więcej od gdynian. Byli jednak dużo skuteczniejsi od przeciwników. Gdyby liczyły się wyłącznie punkty z pomalowanego, Anwil wygrałby dziś 42:22.

KONFERENCJA: - To był dla nas kolejny bardzo trudny pojedynek. Chcieliśmy się zaprezentować z jak najlepszej strony na oczach naszych kibiców. Wiedzieliśmy, że przyjdą licznie i będą nas wspierać nawet w święta Bożego Narodzenia. Pokazaliśmy sobie, że rzucając 83 oczka, czyli blisko 15 mniej od naszej średniej, możemy wygrywać z dużą przewagą. To jest potencjał, który drzemie w tym zespole. Intensywność i zaangażowanie, jakie pokazali zawodnicy, chcielibyśmy oglądać w każdym spotkaniu. Muszę jeszcze raz pogratulować moim koszykarzom determinacji – mówił trener Igor Milicić.

COMING SOON: To było ostatnie starcie Anwilu w tym roku. Następny Rottweilery zaczną od mocnego uderzenia – ich rywalem będzie Polski Cukier Toruń. Spotkanie wyjazdowe w niedzielę, 5 stycznia o godz. 17:30. Transmisję telewizyjną przeprowadzi Polsat Sport, zapraszamy też do Radia Rottweilery.

Anwil Włocławek – Asseco Arka Gdynia 83:65 (19:19, 27:22, 13:11, 24:13)

Anwil: Simon 24, Wroten 17, Dowe 11, Ledo 11, Jones 10, Freimanis 5, Sokołowski 5, Karolak 0, Wadowski 0, Szewczyk 0

Asseco Arka: Bostic 18, Emelogu 15, Hammonds 12, Upson 6, Szubarga 6, Greene IV 3, Wołoszyn 3, Wyka 0