Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Przełamanie w dobrym stylu

Wtorek, 10 Grudnia 2019, 21:36, Sebastian Falkowski

Anwil Włocławek z czwartym zwycięstwem w Basketball Champions League! Rottweilery grały inteligentnie, były skoncentrowane i walczyły o każdą piłkę, co pozwoliło im wygrać z Rastą Vechta 103:92.

TŁO: Rottweilery chciały rozpocząć rundę rewanżową Basketball Champions League od zwycięstwa. Przeciwnicy z Niemiec wygrali na swoim terenie przed dwoma miesiącami, więc mistrzowie Polski planowali wziąć odwet. Każdy we Włocławku był jednak świadomy, że koszykarze Rasty tanio skóry nie sprzedadzą.

KLUCZOWY MOMENT: Mistrzowie Polski grali konsekwentnie na przestrzeni całego pojedynku, podejmowali mądre decyzje i w końcówce zbudowali przewagę. Po trójce Ricky’iego Ledo na 90 sekund przed ostatnią syreną prowadzili 95:84. Celem podopiecznych trenera Igora Milicicia było jednak, oprócz zwycięstwa, odrobienie strat ze starcia w Niemczech. Włocławianie walczyli do końca o jak najwyższą wygraną, ale zawodnicy Rasty stawiali opór i nie pozwolili na takie rozwiązanie. I choć pokonanie koszykarzy z Vechty to świetna wiadomość, do pełni szczęścia nieco zabrakło (konkretnie: zdobycia trzech oczek więcej).

NAJLEPSZY W ANWILU: Po tak dobrym spotkaniu nie warto jednak skupiać się na różnicach punktowych, a po prostu docenić ojców sukcesu. Największym z nich był dziś Ricky Ledo. Amerykanin zagrał jeden z najlepszych meczów w barwach Anwilu, o ile nie najlepszy. Był bliski zaliczenia triple-double. Zdobył 27 oczek (9/17 z gry), dołożył osiem zbiórek, siedem asyst i przechwyt. Od początku nastawił się na współpracę z kolegami. Szukał lepiej ustawionych partnerów i siał popłoch w szeregach przeciwników. W drugiej połowie fenomenalnie trafiał z dystansu, ale nie forsował rzutów. Tworzył przewagi grą 1 na 1. Zaprezentował się wyśmienicie.

DRUGI PLAN: Bardzo dobrze wypadła też dwójka innych Amerykanów, a mianowicie Tony Wroten i Chase Simon. Pierwszy zaskakiwał zawodników z Niemiec penetracjami i często kończył spod kosza. Rozdawał piękne prostopadłe podania. Solidnie spisał się na linii rzutów wolnych, z czym wcześniej miewał problemy (7/8 w tym aspekcie). Zakończył pojedynek z 23 punktami, czterema zbiórkami, trzema asystami, przechwytem i blokiem. Simon rozkręcał się z każdą minutą. Szczególnie swoją obecność zaznaczył w drugiej połowie. Strzelał za trzy, mądrze ustawiał się w defensywie. Miał 20 oczek oraz po trzy zbiórki i przechwyty. Moc pod koszem pokazał jak zwykle Shawn Jones. Nie bał się wchodzić w kontakt i przepychać, nawet jeśli obok stało kilku rywali. Łapał trudne podania od partnerów i solidnie wykańczał. W drugim starciu z rzędu zdobył double-double - miał 14 oczek, 11 zbiórek, a także po jednej asyście, przechwycie i bloku.

OBRONA: Choć momentami defensywa Rottweilerów nie była wyśmienita, a koszykarze Rasty rzucili ostatecznie 92 punkty, w ogólnym rozrachunku i tak wypadła dobrze. W pierwszej połowie zawodnicy z Niemiec trafili osiem trójek i dzięki temu utrzymywali kontakt z Anwilem. W drugiej części gry włocławianie uszczelnili obronę i pozwolili tylko na cztery takie trafienia. Warto także odnotować indywidualną postawę np. Michała Sokołowskiego, który był jak plaster przyklejony do Steve’a Vasturii. Lider rywali miał z nim bardzo utrudnione zadanie i wielokrotnie był od swoich kolegów odcięty.

IMPAKT: Rottweilery zaliczyły pod koniec trzeciej kwarty świetny okres. Zaczęło się od Chase’a Simona, który przejął piłkę i zdobył punkty w kontrze. Przeciwnicy popełnili prosty błąd, a w następnej akcji za trzy z rogu trafił Simon. Za moment Chris Dowe przejął piłkę, a kolejne oczka dołożył Tony Wroten. Znów z dystansu odpalił Simon, a na zakończenie kwarty pod obręcz wjechał Wroten – mistrzowie Polski zanotowali serię 13:5 i pozwoliło im to odskoczyć na 12 punktów (81:69).

STATYSTYKA: Rasta wypadła lepiej jeśli chodzi o zbiórki czy asysty, ale Anwil był skuteczniejszy. Za dwa włocławianie trafili 24/41, natomiast rywale 17/36. Nie bez znaczenia były również rzuty wolne. Rottweilery nie myliły się często z linii (25/29) i m.in. dzięki temu dziś zeszły z parkietu zwycięskie. Z pewnością w wygranej pomogła też presja nakładana na zawodników Rasty. Klub z Niemiec miał aż 20 strat – trudno z takim wynikiem wygrać w europejskich pucharach.

KONFERENCJA: - Wiedzieliśmy, że mierzymy się z dobrym zespołem i musimy odpowiedzieć po bolesnej porażce w Energa Basket Lidze. Mój zespół grał agresywnie, był zaangażowany. Rywale mieli 20 strat - to pokazuje, że z odpowiednią determinacją możemy grać dobrze na tym poziomie. Dla mnie jako trenera najważniejsze jest, by wszyscy zrozumieli, że ten mecz to już przeszłość, a najważniejszy pojedynek to ten następny. Jeśli uda nam się przekonać zawodników, że musimy pokazywać takie zaangażowanie i walkę w każdym posiadaniu, każdej kwarcie i każdym spotkaniu, możemy odnieść sukcesy. Na razie zaliczamy wzloty i upadki. Chciałbym widzieć taką twarz mojej drużyny częściej niż zwykle – mówił trener Igor Milicić.

COMING SOON: Zawodnicy będą musieli się szybko zregenerować – kolejne spotkanie już za trzy dni. W piątek, 13 grudnia o godz. 17:30 Rottweilery zmierzą się z ekipą Kinga Szczecin. Transmisję telewizyjną ze spotkania przeprowadzi Polsat Sport Extra.

Anwil Włocławek – Rasta Vechta 103:92 (23:15, 25:29, 33:25, 22:23)

Anwil: Ledo 27, Wroten 23, Simon 20, Jones 14, Freimanis 9, Dowe 6, Sokołowski 2, Szewczyk 2, Sulima 0, Wadowski 0

Rasta: Davis 24, Wainright 19, Vasturia 14, Herkenhoff 10, Simpson 8, Young 8, Reischel 7, Murphy 2, Di Leo 0