Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Nieefektywny atak, niewydajna obrona

Sobota, 07 Grudnia 2019, 20:30, Sebastian Falkowski

Anwil Włocławek toczył ze Startem Lublin wyrównane spotkanie, jednak w pewnym momencie coś się w grze Rottweilerów zacięło. Rywale wykorzystali niedyspozycję mistrzów Polski i wygrali 96:71.

TŁO: Podopieczni Davida Dedka zaczęli rozgrywki znakomicie, wygrali pięć meczów z rzędu i mieli ochotę na kolejne zwycięstwo. Włocławianie przegrali wprawdzie swoje ostatnie starcie z greckim AEK-iem Ateny, jednak pozostawili po sobie dobre wrażenie. Pojedynek zapowiadał się więc bardzo ciekawie.

KLUCZOWY MOMENT: Mistrzowie Polski prowadzili na początku trzeciej kwarty 51:44 i nic nie zwiastowało tego, co się za chwilę wydarzy. Rottweilery zaczęły popełniać błędy, nie trafiały z czystych pozycji, a lublinianie nie zamierzali dać im nawet momentu oddechu. Przeciwnicy szybko wypracowali sporą przewagę i z każdą kolejną chwilą ją powiększali. W czwartej kwarcie zawodnicy z Włocławka próbowali szarpać, ale na świetnie dysponowanych rywali to było za mało.

NAJLEPSZY W ANWILU: Trudno szukać pozytywów po takim starciu, ale jeśli coś wyglądało dobrze, to z pewnością była to dyspozycja Shawna Jonesa. Środkowy zakończył spotkanie z 18 punktami (8/12 z gry) i 10 zbiórkami (z czego aż sześć w ataku). Miał sporo pracy od samego początku. Współpracował z rozgrywającymi, poprawnie się ustawiał, wymuszał faule (łącznie pięć). Fenomenalnie wszedł w drugą połowę. Kiedy zszedł na ławkę z powodu trzeciego przewinienia, drużyna niemal momentalnie osłabła. I choć jako ogół zespół wypadł słabo, Jonesa za dzisiejszy występ można pochwalić.

DRUGI PLAN: W pierwszej połowie solidnie wypadł Jakub Karolak. Szukał okazji, przeszkadzał koszykarzom Startu. Po 20 minutach gry miał dziewięć oczek. Niestety, w drugiej części spotkania swojego rezultatu nie poprawił. Do statystyk dopisał też pięć zbiórek i dwa przechwyty. 13 punktów rzucił Chase Simon. Kapitalnie wszedł w mecz trafiając dwukrotnie z dystansu. W tym momencie jednak jego licznik się zatrzymał i na kolejne zdobycze Amerykanina trzeba było nieco poczekać. Do wyniku dołożył zbiórkę i dwie asysty. Kilka dobrych momentów miał Ricky Ledo. Skrzydłowy zdobył dziewięć oczek, siedem zbiórek oraz po dwie asysty i przechwyty, jednak parę razy zabrakło mu chłodnej kalkulacji.

STATYSTYKA: Trudno wytłumaczyć co stało się w połowie trzeciej kwarty. Z pewnością duży wpływ na przebieg spotkania miała skuteczność – mistrzowie Polski zanotowali 6/30 za trzy, co jest wynikiem mocno poniżej oczekiwań. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że dwa celne rzuty z dystansu miały miejsce, gdy losy pojedynku były już niemal przesądzone. Lublinianie zdecydowanie pokonali Anwil jeśli chodzi o asysty – ostatecznie w tym aspekcie było 25:16. Trzeba też zwrócić uwagę na zbiórki – anonsowaliśmy przed meczem, że pojedynki na deskach mogą być najistotniejsze. Tak też się stało – rywale wygrali w tej statystyce 48:38, a w samych zbiórkach w obronie 35:21. Grając w ten sposób po prostu nie da się zwyciężyć.

KONFERENCJA: - To była zasłużona wygrana Startu Lublin. Wielkie gratulacje dla trenera Davida Dedka i jego zawodników. Nie załamali się, gdy w trzeciej kwarcie zaczęli przegrywać. Walczyli, a nam tego zdecydowanie brakowało. Na początku meczu urządziliśmy konkurs rzutów za trzy, ale widzieliśmy, że to nie działa. Potem, w trzeciej kwarcie, zrobiliśmy to samo. Problemem mojego zespołu jest to, że każdy zaczyna od ataku. Dopóki zawodnicy nie zrozumieją, że ofensywa jest tylko przedłużeniem obrony, to będziemy przeżywać podobne wzloty i upadki, niedopuszczalne dla takiego klubu – mówił po starciu trener Igor Milicić.

COMING SOON: Pora na drugą rundę Basketball Champions League. Anwil w najbliższym spotkaniu zmierzy się na własnym parkiecie z ekipą Rasta Vechta. Pojedynek we wtorek, 10 grudnia o godz. 18:30. Transmisję telewizyjną przeprowadzi Eurosport 2, zapraszamy też do Radia Rottweilery.

Start Lublin – Anwil Włocławek 96:71 (24:17, 18:24, 30:17, 24:13)

Start: Lemar 27, Dziemba 18, Taylor 13, Jeszke 11, Carter 10, Borowski 6, Szymański 5, Laksa 4, Jarecki 2, Pelczar 0, Grochowski 0, Pszczoła 0

Anwil: Jones 18, Simon 13, Karolak 9, Ledo 9, Freimanis 7, Dowe 6, Wroten 4, Wadowski 3, Sokołowski 2, Sulima 0, Szewczyk 0