Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

W kluczowym momencie - ospali i nieskuteczni

Sobota, 16 Listopada 2019, 21:21, Sebastian Falkowski

Niestety, do Hali Mistrzów wróciły dziś stare demony Anwilu Włocławek. HydroTruck Radom w ostatniej kwarcie zagrał ambitnie, zniwelował wszystkie straty i pokonał mistrzów Polski 82:78.

TŁO: Mistrzowie Polski wrócili na dobre tory i w starciu z podopiecznymi trenera Roberta Witki chcieli ugruntować swoją pozycję w czołówce tabeli Energa Basket Ligi. Rywale na przestrzeni całych rozgrywek nie imponowali jeśli chodzi o atak, ale o miękkiej grze w obronie nie można było myśleć. Warunki jakie tworzą kibice w Hali Mistrzów niektórych przeciwników mobilizują do lepszej gry – tym razem mogło być podobnie.

KLUCZOWY MOMENT: Włocławianie prowadzili w czwartej kwarcie różnicą nawet 15 oczek. Goście nie zamierzali się jednak poddawać i z każdą kolejną minutą niwelowali straty. Sytuacja wyglądała bliźniaczo do tej, jaką można było obejrzeć przeciwko Treflowi Sopot. Rottweilery gubiły się w ataku, a przeciwnicy korzystali z szans. W ostatniej minucie za trzy trafił Marcin Piechowicz, a zaraz potem akcję 2+1 wykończył Rod Camphor. Anwil miał szansę doprowadzić do wyrównania, ale Ricky Ledo zgubił piłkę, a faulowany Obie Trotter nie pomylił się z linii rzutów wolnych. Walczyć do ostatnich sekund próbował Chris Dowe, ale na takie starania było już za późno.

NAJSKUTECZNIEJSZY W ANWILU: Liderem klasyfikacji strzelców po stronie mistrzów Polski został wspomniany przed momentem rozgrywający. Był aktywny od początku spotkania. Pod nieobecność Tony’ego Wrotena miał więcej szans na prowadzenie gry. Przez większość meczu dobrze sprawdzał się w tej roli. Po słabszym fragmencie na początku pojedynku dał impuls reszcie drużyny. Obok 16 punktów zanotował dziś także pięć zbiórek, sześć asyst, trzy przechwyty i pięć wymuszonych przewinień.

DRUGI PLAN: Znów należałoby rozbić analizę meczu na dwie części: w pierwszej omówić trzy kwarty i część czwartej, a w drugiej ostatnie minuty starcia. Przez długi czas bowiem Rottweilery realizowały zadania przedmeczowe i utrzymywały dystans nad rywalami. Bardzo dobrze wypadł dziś Igor Wadowski. W 10 minut zanotował 11 oczek, cztery zbiórki i przechwyt. Miał spory impakt w drugiej kwarcie, w dużej mierze dzięki niemu włocławianie zbudowali przewagę. Mimo tego, że nie rzucał się w oczy, solidnie wypadł Rolands Freimanis. Łotysz kolekcjonował kolejne zdobycze trafiając w kontrach albo wykorzystując okazje w pomalowanym. Zakończył z 15 punktami, dwoma zbiórkami i asystami oraz przechwytem. Nieźle zaprezentował się także Shawn Jones. Łapał trudne podania i kończył spod kosza. Zdobył osiem oczek, sześć zbiórek, zaliczył również poteżny blok.

ZDROWIE: W spotkaniu nie mogli wystąpić Michał Sokołowski i Tony Wroten. Skrzydłowy nabawił się urazu stawu skokowego i sztab szkoleniowy zadecydował, że przez kilka dni odpocznie. Rozgrywający się z kolei rozchorował i również podjęto decyzję o jego pauzie.

A(U)KCJA: Przejdźmy na moment do milszych rzeczy. W przerwie meczu w Hali Mistrzów odbyła się licytacja, w ramach której zbieraliśmy pieniądze na leczenie 5-letniego Antka chorego na białaczkę. Jej zwycięzcą okazał się Pan Tomasz, który koszulkę Partizana Belgrad z rozgrywek EuroCup i piłkę Baskeball Champions League z podpisami zawodników Anwilu wylicytował za 3800zł. Dziękujemy!

STATYSTYKA: Niestety, musimy wrócić do mniej miłych spraw. Defensywa Anwilu na dystansie nie wyglądała dziś najlepiej – w stawianej strefie pojawiały się dziury, z których korzystali radomianie. Goście trafili 16 trójek, tym samym wyrównując swój rekord z tego sezonu. Po trzech kwartach w statystyce asyst mistrzowie Polski prowadzili 21:12. Na koniec starcia było to natomiast 24:21. W ofensywie brakowało ruchu, a w obronie szczelności. Jeśli chce się wygrywać, nie można zapominać o takich kwestiach jak powrót do defensywy czy zaangażowanie.

KONFERENCJA: - Znowu jesteśmy w sytuacji, w której musimy przepraszać kibiców, ale to jest słabe. Kiedy przegrywaliśmy z Treflem Sopot wziąłem odpowiedzialność na siebie i teraz też muszę to zrobić. Doprowadzimy do tego, żeby zawodnicy grali z zaangażowaniem. Aktualnie nie pokazują ani jaj, ani serca i niestety tak to wygląda. Tak się nie da zwyciężać. W koszykówce nie liczą się wyłącznie taktyka czy umiejętności, ale także determinacja i wola walki. Znajdziemy zawodników, którzy będą mieć serce i będą chcieli rzucać się na każdą piłkę. Doprowadzimy do tego, by drużyna była godna reprezentowania Anwilu – komentował trener Igor Milicić.

COMING SOON: Włocławianie lecą do Turcji, by w ramach Basketball Champions League zmierzyć się z ekipą Teksütu Bandirma. Spotkanie we wtorek, 19 listopada o godz. 18:00. Transmisję telewizyjną z meczu przeprowadzi Eurosport 2, zapraszamy także do Radia Rottweilery.

Anwil Włocławek – HydroTruck Radom 78:82 (16:19, 25:16, 21:14, 16:33)

Anwil: Dowe 16, Freimanis 15, Ledo 12, Wadowski 11, Simon 9, Jones 8, Sulima 3, Szewczyk 2, Karolak 2

HydroTruck: Camphor 26, Lindbom 14, Trotter 14, Mielczarek 13, Piechowicz 9, Bogucki 6, Uwadiae-Odigie 0, Wall 0, Zegzuła 0