Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

KBC 2019: Anwil znów zwycięski

Piątek, 20 Września 2019, 20:58, Sebastian Falkowski

Kasztelan Basketball Cup 2019 za nami. W tym roku rozegrany został w ramach niego jeden mecz - Anwil Włocławek stoczył z VEF Ryga wyrównany pojedynek, ale ostatecznie wygrał 96:92 i zgarnął puchar.

Dzisiejsze starcie miało wprawdzie charakter sparingowy, jednak z uwagi na to, że następny mecz Rottweilery stoczą już o stawkę, włocławianie wyszli na spotkanie bardzo zmotywowani. Zaczęli świetnie w obronie, co bezpośrednio przełożyło się na udany atak – po trójkach Szymona Szewczyka i Ricky’iego Ledo prowadzili 14:2. Każdy zawodnik wnosił do gry coś pozytywnego. Widać było, że Rottweilery chcą ze sobą współpracować. Jeśli dodamy do tego fenomenalną skuteczność z dystansu, mamy obraz pierwszej kwarty, wygranej przez Anwil aż 34:14. Wydawało się, że mistrzów Polski czeka łatwa przeprawa, jednak goście z Łotwy nie zamierzali odpuszczać. We znaki włocławianom dał się Janis Blums, który trzy razy z rzędu trafił z dystansu. Potem dołączyli się do niego pozostali zawodnicy VEF, a przewaga włocławian malała. Mimo to, była ona wystarczająco duża, by ze spokojem konstruować kolejne akcje.

W drugiej połowie temperatura meczu spadła, choć publiczność poderwała się kilka razy po wsadach Rolandsa Freimanisa czy Milana Milovanovicia. Anwil próbował odskakiwać, ale VEF za każdym razem zbliżał się z wynikiem. W pewnym momencie wyszedł nawet na pięciopunktowe prowadzenie. Wtedy jednak do głosu doszły rozdrażnione tym faktem Rottweilery – zanotowały serię 11:0 i pokazały, że nie zamierzają odpuszczać Łotyszom. W końcówce meczu doszło do kuriozalnej sytuacji – na parkiet wybiegło tylko czterech zawodników z Rygi. Stało się tak dlatego, że wcześniej kilku koszykarzy złapało po pięć fauli, a Janis Blums zszedł z boiska po dwóch przewinieniach technicznych. Trenerzy uzgodnili jednak, że z uwagi na charakter meczu do gry mogą wrócić nieuprawnieni zawodnicy. VEF szukał swojej okazji w samej końcówce, jednak rzuty nie znajdowały drogi do kosza. Anwil do ostatniej syreny nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa i mógł cieszyć się z szóstej w historii wygranej w Kasztelan Basketball Cup.

Włocławianie musieli sobie dziś radzić bez Chase’a Simona, któremu trener Igor Milicić dał odpocząć. Grał natomiast Michał Sokołowski, który wrócił do Anwilu po pięciu latach – w 27 minut zdobył po cztery punkty i asysty, miał też sześć zbiórek i trzy przechwyty, kilka razy świetnie odnalazł się w defensywie. Wyróżnił się Ricky Ledo – do 28 oczek dołożył cztery zbiórki, trzy asysty i osiem wymuszonych fauli. W tej ostatniej statystyce Rottweilery wypadły świetnie jako całość – miały aż 31 wymuszonych przewinień, przy tylko 20 rywala. Trzeba odnotować jeszcze jedną rzecz, a mianowicie występ byłego zawodnika Anwilu, Janisa Blumsa. Łotysz rzucał jak natchniony - trafił aż osiem razy z dystansu i przypomniał się publiczności zgromadzonej w Hali Mistrzów.

Mistrzowie Polski zakończyli tym samym okres sparingów przed sezonem 2019/2020. Kolejne starcie to pojedynek o Suzuki Superpuchar Polski – rywalem będzie BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski.

Anwil Włocławek – VEF Ryga 96:92 (34:14, 19:29, 21:27, 22:22)

Anwil: Ledo 28, Dowe 16, Wroten 14, Szewczyk 9, Karolak 8, Milovanović 7, Freimanis 5, Sokołowski 4, Sulima 4, Wadowski 1