Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Wielkie Maccabi poskromione przez Anwil!

Niedziela, 08 Września 2019, 23:55, Sebastian Falkowski

Marzenie kibiców Anwilu Włocławek stało się faktem - Rottweilery ograły wielkie Maccabi FOX Tel Awiw 83:81! W drugim meczu dnia Partizan NIS Belgrad nie pozostawił złudzeń Arce Gdynia i wygrał 100:67.

TŁO: Drugi, a zarazem ostatni dzień MEZ Polska Tournament miał obfitować w pasjonujące pojedynki. Nie mogło być inaczej, jeśli w jednym meczu mierzyły się ze sobą drużyny grające na co dzień w EuroCupie, a w drugim miejscowi ulubieńcy podejmowali euroligowego potentata. Choć oczywiście spotkania miały charakter treningowy, nikt nie chciał odpuszczać i walka zapowiadała się elektryzująco.

KLUCZOWY MOMENT: Podopieczni Igora Milicicia zaskoczyli chyba nawet największych optymistów i do samego końca starcia grali z Izraelczykami jak równy z równym. Na 11 sekund przed ostatnią syreną akcję rozgrywali zawodnicy Maccabi, a celna trójka dawała im prowadzenie – na szczęście dla Rottweilerów Quincy Acy nie zorientował się w sytuacji i wypadł z piłką poza boisko. Wtedy zaczęły się prawdziwe koszykarskie szachy, a sześć sekund stało się wiecznością. Faulowany Ricky Ledo najpierw nie pomylił się z linii, błyskawicznie za trzy odpowiedzieli goście, pierwszy rzut wolny trafił Chase Simon, a przy drugiej próbie celowo się pomylił. Licznik czasu ruszył, piłka wypadła na aut, a syrena kończąca mecz wybrzmiała – Rottweilery pokonały Maccabi.

NAJLEPSZY W ANWILU: Wczoraj najmocniej błyszczał Tony Wroten, dziś show skradł Ricky Ledo. Skrzydłowy grał po prostu świetnie – nie bał się pojedynków w ataku, dobrze ustawiał się w obronie. Stawał na linii podań i przejmował piłki (trzy przechwyty), widział partnerów i chętnie z nimi współpracował (sześć asyst). W ważnych momentach, np. gdy Anwil odrabiał straty, wziął sprawy w swoje ręce i albo mocno penetrował szukając okazji pod koszem, albo strzelał z dystansu. Tylko w trzeciej kwarcie zanotował 12 oczek. Jego pojedynki z m.in. Quincy'm Acy'm wyglądały niesamowicie. W samej końcówce, o czym już wspominaliśmy, wytrzymał presję i nie pomylił się z linii rzutów wolnych. Skończył pojedynek z 27 punktami, dodał też trzy zbiórki i sześć wymuszonych przewinień, zagrał na 50% skuteczności.

DRUGI PLAN: Żaden rywal Anwilu nie może być pewny zwycięstwa, gdy w Hali Mistrzów grasuje cichy zabójca – Chase Simon. Kiedy było trzeba Amerykanin trafiał, kiedy trzeba było przycisnąć w obronie, napierał na przeciwników. 20 oczek, cztery zbiórki, asysta, dwa przechwyty i cztery wymuszone faule – już taki wynik wygląda obiecująco, a znając Simona, to dopiero początek jego popisów. 14 punktów, cztery kluczowe podania, dwie zbiórki i pięć wymuszonych fauli – to z kolei linijka Tony’ego Wrotena. Rozgrywający sterował grą, potrafił fenomenalnie przyspieszyć i wejść pod obręcz, miał wielki udział w odrabianiu strat i budowaniu przewagi. Nie wszystko wyszło mu perfekcyjnie, ale w starciu z tak mocnym rywalem pokazał kawał umiejętności. Warto też wspomnieć o podkoszowych Anwilu – wprawdzie zdobyli łącznie tylko 12 oczek, ale za twardą walkę w obronie i nie oddawanie przeciwnikom nawet centymetra przestrzeni należą im się brawa.

STATYSTYKA: Rottweilery postawiły dziś warunki, jakich Izraelczycy się pewnie nie spodziewali. W każdej statystyce widać, jak wyrównany był to mecz. Zbiórki – 39:37 na korzyść gości, punkty z pomalowanego – 34:32 dla Anwilu, zdobycze z szybkiego ataku – 26:25 dla Maccabi. To, co wyróżnia podopiecznych Igora Milicicia, to większa liczba przechwytów (9:5) i aż 27 wymuszonych przewinień, przy 20 rywali. Włocławianie grali bardzo fizycznie i nie odstawali pod tym względem nawet na krok od graczy 10. drużyny Euroligi z zeszłego sezonu.

PODSUMOWANIE: MEZ Polska Tournament, czyli turniej na jaki we Włocławku czekano od lat, oficjalnie zakończony. Wszystkie cztery ekipy, które uczestniczyły w rozgrywkach zapewniły kibicom w Hali Mistrzów masę emocji. Europejskie gwiazdy, widowiskowe wsady, bomby posyłane zza łuku, twarda walka do samego końca – nie zabrakło absolutnie niczego. W tym miejscu należy podziękować naszemu sponsorowi, firmie MEZ Polska, bez którego zorganizowanie podobnego turnieju nie byłoby możliwe. Mamy nadzieję, że przy wsparciu kibiców Anwil będzie kroczył przez najbliższy sezon od zwycięstwa do zwycięstwa, zupełnie tak, jak to miało miejsce w starciach przeciwko Arce Gdynia i Maccabi FOX Tel Awiw.

Anwil Włocławek – Maccabi FOX Tel Awiw 83:81 (17:17, 23:30, 26:14, 17:20)

Anwil: Ledo 27, Simon 20, Wroten 14, Dowe 5, Karolak 5, Sulima 4, Freimanis 3, Milovanović 3, Szewczyk 2, Wadowski 0

Maccabi FOX: Wolters 15, Bryant 14, Dorsey 12, Acy 8, Caloiaro 8, Zoosman 8, Avdija 5, Cohen 4, Hunter 4, Casspi 2, DiBartolomeo 1

W spotkaniu, które poprzedziło mecz Rottweilerów z Izraelczykami, Partizan NIS Belgrad mierzył się z Arką Gdynia. Dla podopiecznych trenera Przemysława Frasunkiewicza było to przetarcie przed tym, co czeka ich w zbliżającym się sezonie, czyli starciami w EuroCupie. Oba zespoły weszły w mecz dość spokojnie, jednak to Serbowie wyszli na prowadzenie. Na zagrania rywali odpowiadał Josh Bostic. Po pierwszej, bardzo wyrównanej kwarcie, w grze Arki coś się jednak załamało. Zawodnicy Partizana wykorzystywali przewagi pod koszem, dominowali nad gdynianami siłą. Świetnie trafiali z dystansu (17/28 w całym pojedynku). Żółto-niebiescy nie mogli znaleźć odpowiedzi na Rade Zagoraca czy Corey’a Waldena i z każdą minutą coraz bardziej oddawali pole. W pewnym momencie przewaga Serbów oscylowała na granicy 40 punktów. Sprawy w swoje ręce próbowali wziąć Krzysztof Szubarga czy Leyton Hammonds, jednak bezskutecznie. Partizan wygrał walkę o zbiórki w stosunku 42:25, miał 25 asyst, przy tylko 14 Arki. Świadczy to najlepiej o dyspozycji gdynian. W ostatniej części gry Serbowie nie forsowali już tempa i skupili się na testowaniu określonych zagrywek, przez co starcie straciło na intensywności. Nie przeszkodziło im to jednak w zdobyciu okrągłych 100 oczek – stało się to po celnym rzucie z dystansu Djordjije Jovanovicia. Partizan opuszcza więc Włocławek z dwoma zwycięstwami, Arka natomiast, podobnie jak Maccabi FOX Tel Awiw, z dwoma porażkami.

Partizan NIS Belgrad – Arka Gdynia 100:67 (21:19, 26:11, 30:14, 23:23)

Partizan NIS: Zagorac 20, Walden 13, Jaramaz 13, Peiners 13, Gordić 9, Mosley 8, Thomas 8, Janković 6, Jovanović 6, Velicković 4

Arka: Bostic 16, Hammonds 11, Upson 10, Szubarga 9, Greene 8, Emelogu 5, Wołoszyn 2, Malczyk 2, Czerlonko 2, Kamiński 2, Szymański 0