Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Widowiskowe otwarcie MEZ Polska Tournament

Sobota, 07 Września 2019, 23:47, Sebastian Falkowski

Pierwsze spotkania MEZ Polska Tournament za nami. Partizan NIS Belgrad pokonał niespodziewanie Maccabi FOX Tel Awiw 84:76, a Anwil Włocławek wygrał pewnie z Arką Gdynia 101:83.

TŁO: Turniej, jakiego we Włocławku nie było od lat. Jedni z najlepszych zawodników w Europie pod dachem Hali Mistrzów. Wszystko to dopełniają Rottweilery, które po raz pierwszy przed nowym sezonem prezentują się na parkiecie fanom. Nie trzeba chyba lepszej rekomendacji dla kibiców, którzy są spragnieni koszykówki na najwyższym poziomie.

KLUCZOWY MOMENT: Anwil miał pod koniec wydarzenia pod kontrolą. Dobra gra na przełomie całego spotkania pozwoliła wypracować wystarczająco dużą przewagę, by w końcówce nie musieć się bać o ostateczny rezultat pojedynku. Gdy niedługo przed ostatnią syreną Szymon Szewczyk trafił za trzy punkty (93:76) było jasne, że Rottweilery zejdą z parkietu zwycięskie i uwzględniając wydarzenia z zeszłego sezonu, pokonają Arkę po raz czwarty z rzędu.

NAJLEPSZY W ANWILU: Co to był za mecz w wykonaniu Tony’ego Wrotena! Amerykanin zagrał koncertowo. Czasem w pojedynkę potrafił rozbić obronę gdynian. Zdobył 22 punkty, z czego 16 spod kosza, często po niesamowitych wjazdach. Potrafił być nieuchwytny dla swoich obrońców. Dużo widział (pięć asyst), wymuszał przewinienia (sześć). Mamy nadzieję, że w trakcie sezonu jeszcze nie raz zatańczy na ławce w rytm śpiewu kibiców, tak jak to miało miejsce dzisiaj.

DRUGI PLAN: Wielu zawodników pokazało swój kunszt, mimo tego, że wciąż trwają przygotowania do sezonu i właściwa forma ma dopiero nadejść. Sześciu graczy zanotowało dwucyfrową zdobycz. Chris Dowe obok 14 oczek miał sześć zbiórek, cztery asysty i aż siedem wymuszonych faulów. Dobrze zarządzał wydarzeniami i dyktował tempo gry. To po jego ekwilibrystycznej akcji i rzucie z półobrotu pękła setka. Ricky Ledo rzucił 12 punktów, także dołożył sześć zbiórek, miał pięć kluczowych podań. Wielokrotnie próbował szukać partnerów i kreować im pozycje. Szymon Szewczyk strzelał z dystansu, podobnie zresztą jak Jakub Karolak, który do tego wielokrotnie pierwszy biegał do kontr. Pierwszy zanotował 12 oczek i siedem zbiórek, drugi odpowiednio 13 i trzy. Swoje punkty dodał Rolands Freimanis (11), a dużą rolę odegrał Chase Simon, który zaliczył po pięć przechwytów i asyst.

STATYSTYKA: Cieszyć może, że choć Rottweilery rozgrywały dopiero czwarty mecz sparingowy, to widać było zrozumienie i chęć dzielenia się piłką. 26 asyst zespołu na tym etapie może budzić wrażenie. Anwil dobrze spisywał się też na desce – walkę o zbiórki wygrał 41:32. Podobać się może również 25 wymuszonych przewinień drużyny, które były skutkiem fizycznej, mocnej gry, ukierunkowanej na penetrację i rozrywanie obrony rywali.

AKCJA MECZU: Z pewnością w głowach kibiców zapadnie wiele akcji z tego pojedynku, ale jedna z nich była szczególnie widowiskowa. W pewnym momencie czwartej kwarty zawodnicy Arki przechwycili piłkę i popędzili w stronę kosza. Wydawało się, że zdobędą łatwe punkty, ale na posterunku został kapitan, Szymon Szewczyk. Środkowy wyskoczył i potężnie zablokował rywala przy próbie wsadu, a Hala Mistrzów na chwilę odleciała.

COMING SOON: To nie koniec emocji związanych z MEZ Polska Tournament. Już jutro kolejne spotkania – o 16:30 Partizan NIS Belgrad zmierzy się z Arką Gdynia, a o 19:00, w hitowym starciu Rottweilery podejmą Maccabi FOX Tel Awiw. Transmisję ze wszystkich pojedynków będzie można obejrzeć na kanale Anwilu Włocławek w serwisie YouTube.

Anwil Włocławek – Arka Gdynia 101:83 (27:22, 17:19, 33:26, 24:16)

Anwil: Wroten 22, Dowe 14, Karolak 13, Ledo 12, Szewczyk 12, Freimanis 11, Simon 9, Milovanović 6, Sulima 2, Piątek 0, Wadowski 0, Bednarek 0

Arka: Bostic 14, Wołoszyn 14, Czerlonko 14, Greene 10, Upson 9, Emelogu 8, Kamiński 8, Hammonds 4, Szubarga 2, Tymański 0, Malczyk 0

W pierwszym meczu MEZ Polska Tournament mogliśmy natomiast obejrzeć pojedynek Partizana NIS Belgrad z Maccabi FOX Tel Awiw. Obie ekipy zaczęły spotkanie spokojnie, nie forsowały tempa - wydawało się, że sprawdzały, na co stać ich rywali. Wprawdzie Izraelczycy odskoczyli od Serbów (12:4), jednak przewaga została szybko zniwelowana. W barwach Partizana wyróżniał się Rashawn Thomas, który grał bardzo energicznie i utrudniał życie podkoszowym Maccabi. Po drugiej stronie mocnymi i widowiskowymi wsadami odpowiadali Othello Hunter i Tarik Black. Na początku trzeciej kwarty zawodnicy z Belgradu stanęli mocniej w obronie, dobrze przesuwali i wpędzali przeciwników w pułapki. Pozwoliło im to odskoczyć na 11 punktów. Sytuację próbował ratować m.in. Quincy Acy, ale na dobrze grającego Partizana to było za mało. Serbowie kontrolowali wydarzenia, nie pozwalali na zniwelowanie przewagi, samemu ją zwiększając (w szczytowym momencie było nawet 70:56). Popisowo grał Rade Zagorac, swoje umiejętności pokazał Corey Walden. Maccabi do samego końca pojedynku nie mogło znaleźć swojego rytmu i musiało się pogodzić z porażką - tym samym niemała niespodzianka stała się faktem.

Partizan NIS Belgrad – Maccabi FOX Tel Awiw 84:76 (14:14, 25:22, 24:17, 21:23)

Partizan NIS: Zagorac 18, Walden 15, Grodić 14, Thomas 14, Janković 7, Parachouski 6, Jaramaz 5, Mosley 5, Velicković 0

Maccabi FOX: Hunter 15, Acy 10, Black 10, Dorsey 8, Wolters 6, Casspi 6, DiBartolomeo 5, Zoosman 5, Cohen 5, Avdija 3, Bryant 3, Caloiaro 0, Cohen III 0