Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Szymon Szewczyk: Wielkie Maccabi, waleczny Partizan i włocławskie piekło

Piątek, 06 Września 2019, 12:36, Sebastian Falkowski

Już jutro startuje MEZ Polska Tournament, czyli turniej, na który we Włocławku czekano od lat. Kapitan Rottweilerów, Szymon Szewczyk, opowiada o swoich doświadczeniach z wielkiej koszykówki.

Sebastian Falkowski: Zacznijmy od tego: jak idą przygotowania?

Szymon Szewczyk: Jesteśmy tutaj po to, żeby dobrze przepracować ten czas, ale nie jest łatwo ruszyć tę lokomotywo-maszynę. Każdy zdaje sobie sprawę, że okres przygotowawczy jest trudny. Mamy wielu nowych zawodników. Ja, indywidualnie, także musze złapać dobrą kondycję i pójść dalej, a żeby tak się stało, musisz harować dosyć ostro. Dlatego mówię, na początku to idzie jak krew z nosa, ale później ta praca da efekty.

Przejdźmy do tego co już jutro, czyli MEZ Polska Tournament. Wielkie marki we Włocławku. Szymon Szewczyk słyszy Maccabi FOX Tel Awiw, Szymon Szewczyk myśli…

- Izrael! Piękne plaże, ciepło itd. Oczywiście to pół-żartem. Jeśli mówisz o koszykówce - Maccabi to wielka marka, szanuję ich. To uczestnik Euroligi, jej sześciokrotny zwycięzca. Sama nazwa może robić wrażenie, ale czy robi je na mnie? Są jak każda inna drużyna. Oczywiście, wielka historia, wielki budżet i wielcy zawodnicy, ale jak pokazują aktualnie rozgrywane Mistrzostwa Świata – z każdym można grać i z każdym można wygrać. To jest turniej. Większą rolę odgrywa w tym przypadku popularyzacja koszykówki. To, że udało się zaprosić taką ekipę na mecz sparingowy to coś rewelacyjnego. W skali kraju rzadko się to zdarza. Oczywiście nie mówię tu o sytuacji, gdy polska drużyna gra w innych ligach czy europejskich pucharach. Wtedy co jasne zdarzało się, że mieliśmy w kraju wielkie zespoły. Jeśli jednak mowa o sparingu – to naprawdę coś fajnego.

Pojawią się też Arka Gdynia i Partizan NIS Belgrad z trenerem Andreą Trinchierim na ławce. Miał pan okazję grać przeciwko Partizanowi, jakie wspomnienia?

- Tak, występując jeszcze w barwach Union Olimpiji Lublana grałem w Lidze Adriatyckiej przeciwko drużynie z Belgradu i wiem dokładnie jak wygląda atmosfera na Partizanie. Pamiętam jak walczą - czasami są to bardzo młodzi zawodnicy, ale mimo to, nie ustępują miejsca nikomu.

Grał Pan także przeciwko wielkim graczom, właśnie w Lidze Adriatyckiej, we Włoszech czy Rosji. Czy Othello Hunter albo Tarik Black robią wrażenie, czy pojedynek z nimi to po prostu kolejny „dzień w biurze”?

- Zdecydowanie dzień w biurze. Z Othello miałem już styczność, z tymi młodszymi jeszcze nie. Wiadomo – ja się starzeje, ale mam ponad 20-letni staż na parkietach europejskich i nie ma dla mnie znaczenia czy to przysłowiowy Kowalski, czy powiedzmy Kevin Durant – jednego i drugiego będę szanował, będę sobie zdawał sprawę, że zarówno jeden, jak i drugi ma talent, chce zdobyć punkty oraz, że i jednemu i drugiemu trzeba uprzykrzyć życie. To, że ci zawodnicy się tam znajdują to w większości ich zasługa, ewentualnie ich menedżerów, ale zapracowali na pozycję, w której są.

Mówi się, że sparingi są od testowania zagrywek, pewnych schematów i często nie wyglądają jak normalne mecze. Czy z uwagi na charakter rywali na MEZ Polska Tournament będziecie bardziej nastawieni na wynik?

- Zawsze przed własną publicznością chciałbyś wygrać, to normalne. Jeśli jesteś np. pierwszoligową czy drugoligową drużyną, to zapraszasz do siebie lepsze kluby, żeby przyciągnąć uwagę, zwabić kibiców, żeby pokazać, że potrafisz walczyć. Oczywiście, będziesz się starał zwyciężyć, ale czy tak będzie – nie wiadomo. Zagrywki czy różne ustawienia będziemy oczywiście testować. Wyniki w okresie przygotowawczym nie są aż tak ważne, bo one nam bezpośrednio nic nie dają, ale na pewno przed włocławską publicznością będziemy chcieli się pokazać z jak najlepszej strony. Będziemy walczyć od samego początku do końca.

Za wami już trzy sparingi – wszystkie zamknięte. Czego mogą się spodziewać kibice pierwszy raz widząc zespół na żywo?

- Wielu nowych twarzy! Tylko tego. Ja mam natomiast nadzieję, że te nowe twarze będą mogły się przekonać, co znaczy włocławskie piekło!