Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Krok bliżej marzeń. Seria wyrównana

Sobota, 01 Czerwca 2019, 22:00, Sebastian Falkowski

Mistrzowie Polski wracają do gry. Anwil Włocławek pokonał Polski Cukier Toruń w drugim meczu finału 89:78, długimi fragmentami grając bardzo pewnie i kontrolując wydarzenia na boisku.

TŁO: Rottweilery rozpoczęły rywalizację o złoty medal od porażki. Wszyscy mieli jednak świadomość, że nie ma sensu się tym załamywać, bo seria jest długa i jeszcze wiele się w jej trakcie wydarzy. Zmotywowani chęcią rewanżu włocławianie przystępowali więc do kolejnego pojedynku z pełną koncentracją i pewnością siebie. Anwil chciał uszczęśliwić tłumnie zgromadzonych w Arenie Toruń kibiców i pokonać rywali na ich terenie.

KLUCZOWY MOMENT: Rottweilery zbudowały przewagę i kontrolowały przebieg pojedynku w czwartej kwarcie. Mądrze grał Ivan Almeida, który nie forsował tempa i w ostatnich momentach akcji albo odgrywał do lepiej ustawionych kolegów, albo sam zdobywał punkty. Anwil świetnie rozrzucał piłkę po obwodzie, a w obronie zacieśniał strefę podkoszową, co dezorientowało torunian. Włocławianie byli pewni siebie i w końcówce wytrącili Twardym Piernikom wszystkie atuty z rąk, co dało pierwsze zwycięstwo w finale.

NAJLEPSZY W ANWILU: Profesor Almeida dał dziś wspaniały wykład. W niespełna 29 minut zdobył 18 punktów, miał trzy zbiórki i pięć asyst – co ciekawe, cztery z nich zanotował przy podaniach do Jarosława Zyskowskiego. Na pierwszy plan w grze skrzydłowego przebijała się boiskowa inteligencja. Nie forsował rzutów, nie tracił piłek (0 strat), umiejętnie zarządzał przebiegiem akcji. Wymusił aż 11 przewinień, co jest jego rekordem w tym sezonie. Zauważał przewagi, wbiegał w wolne przestrzenie, a spóźnieni zawodnicy Polskiego Cukru łapali faule. Dzięki temu Kabowerdeńczyk wyłączał z gry kolejnych rywali. Miał najwyższy w ekipie współczynnik +/- (+15). Tak jak wspominaliśmy, w najważniejszych momentach podejmował dobre decyzje i dzięki m.in. jego postawie Anwil utrzymywał przewagę. Z niecierpliwością czekamy na kolejne występy Profesora Almeidy.

DRUGI PLAN: Mistrzowie Polski odrobili lekcję po ostatniej porażce. Grali konsekwentnie, agresywnie, w stronę kosza. Zacieśniali pole trzech sekund w obronie. Dobrze rotowali piłką, zarysowywała się też chęć współpracy. W fizycznej walce błyszczał Aaron Broussard, który swoimi wbiegnięciami siał popłoch. Rozgrywający obok ośmiu oczek zanotował sześć zbiórek i pięć asyst. Pewny zarówno na dystansie, jak i pod obręczą był Walerij Lichodiej. Rosjanin zakończył mecz z 12 punktami i dwoma zbiórkami. Można żałować, że dość szybko złapał sporo przewinień, przez co musiał usiąść na ławkę. Świetnie rozgrywał Kamil Łączyński (siedem asyst). Bardzo dobrze w obronie prezentowali się wysocy zawodnicy. Nie zobaczymy tego w statystykach, ale Szymon Szewczyk i Michał Ignerski umiejętnie odbierali torunianom szanse na punkty, mądrze się przesuwali i wyłączali możliwości łatwych odegrań.

IMPAKT: Nie można nie wspomnieć o Jarosławie Zyskowskim. Trzecia kwarta należała absolutnie do niego. Skrzydłowy grał fenomenalnie. Bardzo dobrze dogadywał się z Almeidą, z którym wymieniał się podaniami i wykorzystywał powstałą po nich przestrzeń. W sześć minut zdobył 13 punktów, notując z dystansu 3/3. Szczególnie ważna była trójka na koniec kwarty, bo wyprowadziła Anwil na 15-punktowe prowadzenie i podłamała morale torunian. Kiedy z powodu kontuzji włocławianie dysponowali ograniczoną liczbą zawodników, Jarosław udźwignął presję - był ważnym elementem składu i w dużej mierze przyczynił się do zwycięstwa.

WYRÓŻNIENIE: Świetne zawody rozegrał również Michał Michalak. Grał twardo, pomagał drużynie na różne sposoby, gryzł parkiet. Zdobył 14 oczek, cztery asysty i aż osiem zbiórek, co jest jego nowym rekordem w tym sezonie. Odnajdywał się pod koszem, mimo przewagi fizycznej rywali. Podbijał piłki, walczył na całej szerokości boiska. Momentami imponował poświęceniem. W play-off nie ma miejsca na odpuszczanie – Michalak pokazał w dzisiejszym spotkaniu charakter godny Rottweilera.

ZDROWIE: W trzeciej części gry po wykonaniu mocnego wsadu ucierpiał Michał Ignerski. O szczegółowym stanie zdrowia zawodnika będziemy informowali najszybciej jak to będzie możliwe. W trakcie meczu urazu stopy doznał także Kamil Łączyński. Wrócił jednak na parkiet pod koniec spotkania.

STATYSTYKA: Rottweilery dominowały agresją. Dzięki niej mogły grać mocno w obronie i przejmować piłki. Z kolei w ataku pozwalało to wymuszać kolejne przewinienia - w całym meczu Anwil miał ich 23. Miało to wymierne skutki – włocławianie oddali 26 rzutów wolnych. Taka postawa mistrzów Polski wyraźnie zaskoczyła torunian, którzy nie mogli znaleźć odpowiedzi na grę swoich rywali i momentami byli na boisku zagubieni. Rottweilery dbały także o piłkę – po stratach Anwilu Polski Cukier zdobył jedynie dwa punkty.

KONFERENCJA: - Zawodnicy wyszli dziś na parkiet z inną determinacją i koncentracją. Przez trzy kwarty mieliśmy dwie straty. Wyrównaliśmy, ale żałuję kontuzji Ignerskiego. Musimy się jeszcze bardziej zjednoczyć i walczyć w kolejnych meczach – komentował po pojedynku Igor Milicić. 

COMIG SOON: Rywalizacja przenosi się do Włocławka. W Hali Mistrzów Rottweilery powalczą o kolejne zwycięstwa. Spotkania odbędą się we wtorek 4 czerwca o godz. 18:00 i w czwartek 6 czerwca o godz. 17:30. Transmisję telewizyjną z obu meczów przeprowadzi Polsat Sport Extra, do Radia Rottweilery zaprasza Krzysztof Szaradowski.

Polski Cukier Toruń – Anwil Włocławek 78:89 (19:27, 23:19, 18:29, 18:14)

Polski Cukier: Diduszko 18, Kulig 9, Wiśniewski 8, Sulima 8, Gruszecki 7, Mbodj 7, Śnieg 6, Cel 4, Umeh 3, Ratajczak 0

Anwil: Almeida 18, Zyskowski 15, Lichodiej 14, Michalak 14, Szewczyk 9, Broussard 8, Simon 5, Ignerski 4, Łączyński 2, Czyż 0, Wadowski 0