Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Fantastyczne widowisko we Włoszech

Wtorek, 23 Października 2018, 23:20, Michał Fałkowski

To był fantastyczny wieczór koszykarski we włoskim Avellino. Sidigas i Anwil stworzyły kapitalne widowisko, ostatecznie włocławianie musieli przełknąć gorzki smak przegranej.

TŁO: Sidigas Avellino wpompował wielki budżet w obecny zespół, więc w teorii mistrz Polski nie powinien mieć złudzeń. W praktyce jednak było wiadomo, że Rottweilery zostawią na parkiecie serca.

PRZEBIEG MECZU: Najwyższe prowadzenie Sidigasu – różnicą dziewięciu punktów na początku spotkania. Najwyższe prowadzenie Anwilu – pięcioma jeszcze w drugiej kwarcie. Po zmianie stron żadna drużyna nie objęła wyższego prowadzenia, niż siedem oczek, co ostatecznie dało dogrywkę w arenie Pala Del Mauro.

KLUCZOWY MOMENT: Walerij Lichodiej trafił dwa osobiste i był remis 96:96. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez kolejne minuty dogrywki, kiedy na 90 sekund przed końcem spotkania Demetris Nichols przymierzył za trzy. Anwil odpowiedział co prawda rzutami wolnymi Mateusza Kostrzewskiego, ale czterema punktami Matt Costello wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 103:98. I choć szansa na zwycięstwo jeszcze była, kilka nieskutecznych prób w końcówce przekreśliło ją.

NAJSKUTECZNIEJSZY ZAWODNIK ANWILU: Chase Simon trafiał osiem z 12 prób z gry, w tym 5/7 za trzy, co dało mu łącznie 23 punkty zdobyte we wtorkowym spotkaniu. Amerykanin zanotował również siedem zbiórek, więc przedmeczowe zapowiedzi o jego konfrontacji z Norrisem Colem nie okazały się bezpodstawne. I choć były gracz Miami Heat miał w tym spotkaniu aż 33 punkty, potrzebował oddać aż 25 rzutów, aby osiągnąć taki wynik.

DOUBLE-DOUBLE: Do końca spotkania pozostawało niespełna półtorej minuty, gdy Kamil Łączyński trafił w kontrze za trzy, wyprowadzając Anwil na prowadzenie 91:89. Sukces był tak blisko… Ostatecznie kapitanowi drużyny na osłodę gorzkiego smaku przegranej pozostał dorobek indywidualny w postaci double-double: 10 punktów i 12 asyst.

DRUGI PLAN: Szymon Szewczyk grał przed laty we włoskim klubie (w latach 2009/2011 pod nazwą „Air”) i zdecydowanie we wtorek motywację miał podwójną. Doświadczony weteran w ciągu kwadransa rzucił 14 punktów i dodał dwie zbiórki.

ERUPCJA EMOCJIE, ERUPCJA TRÓJEK: Avellino leży zaledwie 30 kilometrów od słynnego Wezuwiusza, ale chyba nikt nie spodziewał się erupcji tak wielkich emocji i tak świetnej skuteczności. Łącznie 207 punktów, 75 celnych rzutów z gry, w tym 27 trójek (15/44 – gospodarze, 12/36 – goście). Gdyby w koszykówce możliwy byłby remis, byłby najsprawiedliwszym rozstrzygnięciem meczu 3. kolejki Basketball Champions League.

KONFERENCJA: - Sidigas to zespół wielkich indywidualności, my chcieliśmy przeciwstawić się naszą zespołową koszykówką. Mieliśmy sześciu graczy, którzy rzucili ponad 10 punktów, w Avellino tymczasem jeden zawodnik oddał prawie 30 rzutów. Dzięki zespołowej koszykówce sprowadziliśmy to spotkanie do różnicy zaledwie jednego posiadania przeciwko bardzo trudnemu rywalowi. Przyjechaliśmy tutaj walczyć, walczyliśmy i mogę być dumny ze swoich graczy. Na pewno jednak popełniliśmy sporo błędów w obronie i mam jeszcze wiele pracy przed sobą – powiedział Igor Milicić, trener Rottweilerów.

WOKÓŁ PARKIETU: Gdy już okazało się, że Sidigas wygra mecz po dogrywce, fani miejscowych głośno fetowali zwycięstwo. Przez większą część spotkania doping włocławskich fanów (łącznie około 70 osób) był jednak zdecydowanie bardziej słyszalny. Wielkie brawa!

COMING SOON: W czwartek powrót do Włocławka, w już w sobotę wielkie starcie derbowe! Lokalna rywalizacja Kujawsko-Pomorskiego z Polskim Cukrem Toruń, czyli po prostu rewanż za Superpuchar! Biletów na ten mecz już nie ma, zapraszamy więc także przed ekrany Polsatu Sport od 12:35. Transmisja również w Radio Rottweilery.

Sidigas Avellino – Anwil Włocławek 105:102 OT (28:26, 23:23, 24:24, 19:21, 11:8)

Sidigas: Cole 33, Costello 18, Green 18, D’Ercole 14, Nichols 9, Sykes 6, Ndiaye 3, Spizzichini 2

Anwil: Simon 23, Michalak 18, Lichodiej 16, Szewczyk 14, Łączyński 10, Sobin 10, Kostrzewski 8, Zyskowski 3, Parzeński 0, Wadowski 0