Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Luis David Montero: Anwil będzie silny

Wtorek, 21 Sierpnia 2018, 14:46, Michał Fałkowski

- Wiedziałem, że Anwil będzie silny, że drużyna ma bronić mistrzostwa kraju i pokazać się w rozgrywkach międzynarodowych – mówi Luis David Montero w pierwszym wywiadzie.

Michał Fałkowski: W jaki sposób zawodnik, który balansował na krawędzi NBA – G-League, trafia do Europy, do polskiej ekstraklasy?

Luis David Montero: Tak jak do każdego innego klubu. Dzwoni trener, dzwoni agent, zgadzamy się co do najważniejszych kwestii i jest decyzja. Ale rozumiem, że nie o to pytasz, tylko o moje przyjście do Europy w szerszym kontekście. Cóż, uważam że nie zrobiłem niczego nadzwyczajnego. Co roku setki koszykarzy decydują się na grę za oceanem.

Dużo miałeś ofert z lig europejskich?

- Całkiem sporo. Mój agent nawet nie mówił mi o nich wszystkich, filtrując je odpowiednio wcześniej.

A trener Igor Milicić długo cię namawiał?

- Odbyliśmy kilka rozmów. Już teraz nie pamiętam ile dokładnie, ale to nie były takie zwykłe konwersacje typu „klub jest ambitny, będziemy walczyć”. Trener doskonale znał mnie jako zawodnika, wiedział o mnie bardzo dużo i mówił w szczegółach w jaki sposób będę grał, aby zrobić kolejny krok w swoim rozwoju i by zespół czerpał przy tym jak najwięcej korzyści.

VLADIMIR MIHAILOVIĆ W ANWILU

Pamiętasz konkretny moment, w którym uznałeś: „OK, wybieram Włocławek”?

- Pamiętam, że na początku podchodziłem do tego na zasadzie „zobaczymy”. Potem pojawiły się inne oferty, inne kluby włączyły się w rozmowy, ale nikt nie był na tyle konkretny. Pewnego dnia wstałem więc i uznałem, że nie ma sensu dłużej czekać. Wiedziałem, że Anwil będzie silny, że drużyna ma bronić mistrzostwa kraju i pokazać się w rozgrywkach międzynarodowych.

Popytałeś swoich znajomych, którzy mieli wcześniej styczność z europejską koszykówką, aby coś więcej ci powiedzieli? A może wyguglowałeś hasła „Anwil” czy „Włocławek” w wyszukiwarce?  

- Tak. Obejrzałem kilka filmów z hali, kilka meczów, trochę urywek, chyba to były finały. Widziałem, że atmosfera w arenie jest gorąca i to mi się spodobało. Żadnych bardziej szczegółowych informacji jednak nie zbierałem. Mam znajomych, którzy grali np. w lidze włoskiej, ale to przecież nie to samo. Ogółem rzec biorąc, zdałem się na mojego agenta, który równolegle do trenera namawiał mnie na klub z Włocławka.

Grałeś w NBA, występowałeś w G-League, teraz przyjeżdżasz do Europy. W imię zasady „krok wstecz, aby za rok wykonać dwa kroki wprzód”?

- Nie traktuję tego w taki sposób. Jestem podekscytowany nowym wyzwaniem, nie mogę doczekać się kolejnych rozgrywkach, aby na własne oczy przekonać się jaka jest koszykówka w Europie. Liczę, że Anwil będzie miał bardzo dobry sezon, który zwieńczymy obroną mistrzostwa i pokażemy się z bardzo dobrej strony w pucharach.