Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Walerij Lichodiej: W Anwilu pokażę swoje wszystkie walory

Niedziela, 12 Sierpnia 2018, 13:02, Michał Fałkowski

- Od lat regularnie grywam w zespołach, które rywalizują na dwóch frontach i nie jest to dla mnie nic nowego – mówi Walerij Lichodej, nowy skrzydłowy Anwilu Włocławek.

Michał Fałkowski: Wiesz, że w swojej karierze nie zagrałeś tylko w jednych rozgrywkach europejskich? Występowałeś w Eurolidze, EuroCup, EuroChallenge, FIBA Europe Cup i oczywiście w VTB. Czego brakuje?

Walerij Lichodej: Oczywiście Basketball Champions League. Zatem można powiedzieć, że dzięki występom we Włocławku skompletuję całość.

To był dla ciebie kluczowy argument jeśli chodzi o podjęcie decyzji?

- Może nie kluczowy, ale bardzo istotny. Od lat regularnie grywam w zespołach, które rywalizują na dwóch frontach i nie jest to dla mnie nic nowego. Zawsze uważałem, że lepiej jest grać więcej meczów, niż mniej, choć każdy ma swoją opinię. Na pewno występy Anwilu w Lidze Mistrzów były jednak dla mnie istotne.

Trener Igor Milicić nie namawiał cię długo…

- Chyba nie. Od początku wyglądało na to, że zmierzamy w dobrą stronę. Trener dzwonił do mnie osobiście kilka razy, rozmawialiśmy bardzo dużo o szczegółach jego wizji i pomyśle wykorzystania mnie w zespole. Podobało mi się to, że trener był konkretny. Wiedział o mnie wszystko, wiedział kogo chce w zespole.

WALERIJ LICHODEJ W ANWILU

Rzut za trzy punkty i wielkie doświadczenie – o tym najwięcej mówił trener w oficjalnym komunikacie, gdy ogłosiliśmy podpisanie kontraktu z tobą. Myślisz, że to twoje największe zalety?

- Na pewno kluczowe były dla trenera Milicicia, bo o tym też rozmawialiśmy. Dla mnie nic nadzwyczajnego, w końcu znam siebie najlepiej. Tak jak już powiedziałem: całą karierę grałem w klubach, który rywalizowały w Europie i korzystałem z tego, że umiem rzucić z dystansu. Na pewno w Anwilu pokażę wszystkie swoje walory.

Ostatni sezon kończyłeś w Orlandinie Basket. Z tego klubu w zeszłym sezonie przyszło do nas dwóch graczy: Jakub Wojciechowski i Mario Ihring. Kontaktowałeś się z nimi?

- Muszę przyznać, że przede wszystkim o Polsce czy polskiej lidze najwięcej informacji zebrałem od Arcioma Parachouskiego, koszykarza Maccabi Tel Awiw, bo jego żona… jest Polką. Natomiast gdy tylko podpisałem umowę i stało się to oficjalne, to i Kuba, i Mario wysłali mi wiadomości, że zrobiłem dobry ruch, bo Anwil to markowa organizacja, a trener Milicić to świetny fachowiec. Mario napisał mi też: „Dlaczego cały czas mnie śledzisz?”. Miał na myśli to, że przyszedłem do Orlandiny i on po chwili podpisał we Włocławku. Po czym odszedł z Anwilu i ja znów pojawiam się w klubie, w którym on grał (śmiech).

LUIS DAVID MONTERO NOWYM ZAWODNIKIEM ANWILU

Nie mogę nie zapytać o jeszcze jedną postać. O Fiedję Dmitriewa, który grał w Anwilu przez dwa sezony.

- Znam Fiedję, jesteśmy dobrymi kolegami od czasów, gdy razem występowaliśmy w Triumphie Lubiercy. Tak, przyznaję, że też napisałem do niego smsa z prośbą o szczegóły na temat Anwilu.

I co odpisał?

- No właśnie jeszcze nic (śmiech).

Chyba zaszył się w tym swoim domu w lesie pod Sankt Petersburgiem…

- Chyba tak! Może jeszcze odpisze. No cóż, Fiedja też słynął z trójek. Mam nadzieję, że będę lepszy!