Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Łyse konie we Włocławku

Wtorek, 15 Listopada 2016, 12:35, Michał Fałkowski

Trzy mecze wygrał w tym sezonie Anwilu Włocławek, czyli dokładnie tyle samo, ile środowy rywal: Asseco Gdynia z Przemysławem Frasunkiewiczem na ławce trenerskiej i Krzysztofem Szubargą na rozegraniu.

PRZECIWNIK: Trzy zwycięstwa w pięciu meczach? Tego nie spodziewali się nawet kibice w Gdyni. Tymczasem Asseco wygrało trzy ostatnie spotkania i w piękny sposób pozwoliło odejść w niepamięć dwóm pierwszym porażkom w lidze. Gdynianie najpierw pokonali na wyjeździe Energę Czarnych Słupsk, następnie u siebie wygrali z Polfarmexem Kutno i wreszcie ostatnio wyrwali punkty w Koszalinie. Anwil Włocławek absolutnie nie może zlekceważyć ekipy mającej w składzie samych Polaków.

KONCENTRACJA: Przez cały rok nie grał, aby wrócić silniejszym – ów slogan idealnie obrazuje sytuację Krzysztofa Szubargi, byłego rozgrywającego Anwilu, a obecnie zawodnika Asseco. Po kontuzji, którą przechodził jeszcze jako zawodnik AZSu Koszalin, doświadczony playmaker uznał, że nie ma sensu dalej ścigać się z własnym organizmem. Postawił na roczny rozbrat z basketem, wzmocnienie swojego ciała i dzisiaj są efekty – średnie w postaci 16,2 punktu, 4 asyst i 3,6 zbiórki na mecz. „Generał” wrócił i Anwil musi znaleźć sposób, aby go zatrzymać.

DRUGI PLAN: W wygranych meczach drużyny, w składzie gdynian zawsze znajdował się ktoś, kto niejako z drugiego planu dawał zastrzyk energii i mocno akcentował swoją obecność na parkiecie. Przeciwko Enerdze Czarnym Filip Put miał osiem oczek w 17 minut, z Polfarmexem nieźle zagrał Mikołaj Witliński (8 punktów w 15 minut), a w Koszalinie poza Szubargą prym wiódł także Piotr Szczotka (16 punktów, pięć zbiórek w 35 minut). Tym samym, choć koncentrować trzeba się przede wszystkim na „Szubim” czy Filipie Matczaku, nieuważne granie w stosunku do pozostałych zawodników może okazać się bolesne w skutkach.

SPRZEDAŻ BILETÓW

STARCIE TRENERÓW: Przemysław Frasunkiewicz już kilka lat temu, jeszcze np. jako zawodnik Anwilu Włocławek, zwykł mawiać, że po zakończeniu kariery będzie szkoleniowcem. I trzeba przyznać, że do tej roli przygotowywał się bardzo solidnie. W trakcie kariery robił kursy trenerskie, a ostatnie trzy lata w Gdyni spędził w roli grającego mentora młodszych zawodników. Dziś sam decyduje o kształcie i grze drużyny, którą prowadzi. Jak Igor Milicić poradzi sobie z debiutantem?

PRZESZŁOŚĆ: Poza wspomnianymi wcześniej Szubargą (trzy sezony, jeden srebrny medal) i trenerem Frasunkiewiczem (jeden pełny i jeden niepełny sezon), w składzie Asseco jest jeszcze trzech graczy z przeszłością w Anwilu. Piotr Szczotka był w ekipie, która 13 lat temu wywalczyła mistrzostwo Polski, dwa niezbyt udane lata we Włocławku zaliczył Mikołaj Witliński, natomiast Bartosz Jankowski to wychowanek TKMu Włocławek, który w barwach Anwilu wystąpił w 16 meczach w ciągu trzech lat.

ZDROWIE: Kamil Łączyński opuścił ostatni mecz ligowy i nie zagra również w środę. Rozgrywający Anwilu nadal ma problemy z barkiem i do treningów wróci nie wcześniej, niż za kilka dni. To sprawia, że rozegranie nadal będzie spoczywało na barkach Roberta Skibniewskiego (ostatnio dziewięć punktów, sześć asyst w 32 minuty) oraz Nemanji Jaramaza (17 oczek w 22 minuty).

MIEJSCE: Trzy mecze rozegrali w Hali Mistrzów w tym sezonie koszykarze Anwilu i za każdym razem wygrywali. W piątek zawodnicy Milicicia pokonali Polfarmex Kutno 78:69, a wcześniej odprawili z kwitkiem Miasto Szkła Krosno i King Szczecin. Gdynian lekceważyć nie wolno, ale plan jest prosty – zgarnąć czwarte zwycięstwo na własnym parkiecie.

TERMIN: Środa, 16 listopada, godz. 18. Bezpośrednia transmisja radiowa w Radiu Anwil, przekaz wideo na wwe.emocje.tv. Bilety do nabycia w kasach klubowych (środa 16 – 18.30), na www.kupbilet.pl oraz w salonach EMPIK, STS i w punkcie Informacji Turystycznej.