Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

1/4 PO: Konieczny czwarty mecz

Środa, 08 Kwietnia 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Porażka Anwilu Włocławek w meczu przeciw Polpharmie Starogard Gdański (93:82) sprawia, że w tej parze ćwierćfinałowej do wyłonienia zwycięzcy konieczny będzie przynajmniej jeszcze jeden mecz. Dziś na Pomorzu niepodzielnie panowali gospodarze, którzy wszelkie próby przeciwstawienia się im, gasili wielką ambicją połączoną z dobrą dyspozycją rzutów za trzy.

Porażka Anwilu Włocławek w meczu przeciw Polpharmie Starogard Gdański (93:82) sprawia, że w tej parze ćwierćfinałowej do wyłonienia zwycięzcy konieczny będzie przynajmniej jeszcze jeden mecz. Dziś na Pomorzu niepodzielnie panowali gospodarze, którzy wszelkie próby przeciwstawienia się im, gasili wielką ambicją połączoną z dobrą dyspozycją rzutów za trzy.


 

Mecz rozpoczął się od dwóch szybkich wejść pod kosz i punktów Erica Colemana. W odpowiedzi, już po 80 sekundach spotkania czas wziął Igor Griszczuk i po rozrysowanej przez niego akcji swoje konto punktowe otworzył również Anwil (4:3). Od tej pory na parkiecie i poza nim (faul techniczny dla trenera Anwilu) toczyła się zacięta walka. Poświęcenie włocławian najlepiej obrazowała próba przechwytu Iana Bylana. Amerykanin starając się złapać piłkę przeskoczył bandy reklamowe i wylądował daleko w trybunach. Niestety, na niewiele się takie poświęcenie zdało, bo pierwszą kwartę i tak wygrali gospodarze, 24:19.

 

Ten kto myślał, że Anwil gładko wygra z Polpharmą po raz trzeci bardzo się pomylił. Starogardzianie na początku drugiej odsłony zwiększyli prowadzenie do 10 punktów (31:21) i ani myśleli odpuścić. O dyspozycji z drugiego spotkania preplay-off przypomniał sobie Jacek Sulowski (20 pkt. do przerwy), który raz po raz dziurawił kosz Anwilu trójkami, wyprowadzając Polpharmę na prowadzenie 39:23.

 

Włocławianie grali w tym okresie zbyt mało agresywnie. Nie radzili sobie z obroną na pograniczu faulu i w ciągu 6. minut zdobyli zaledwie 4 punkty. Na szczęście tuż przed przerwą przypomnieli o sobie Andrzej Pluta (6 pkt.) z Marko Brkiciem (14 pkt.) i Anwil zmniejszył straty do 11 punktów (48:37).

 

Piłka nie chciała wpadać Anwilowi do kosza również w trzeciej odsłonie. Skorzystali na tym gospodarze ponownie zwiększając przewagę do 20 punktów (59:39, a później 66:46). Gdy po trojce Pluty możliwe było nawiązanie walki z Polpharmą, w taki sam sposób odpowiedział Mujo Tulijković i jego zespół nadal wysoko prowadził 71:56.

 

Trzynaście punktów straty przed decydującą częścią wydawało się do odrobienia pod warunkiem, że Anwil wreszcie zaprezentuje taką samą wolę zwycięstwa jak gospodarze. Niestety, skrzydła naszym koszykarzom co rusz podcinały niecelne rzuty i wszelkie zrywy na nic się zdawały. Gdy na 6 min. przed końcem 2 punkty zdobył Coleman, a w odpowiedzi rzutu rozpaczy nie trafił słabo spisujący się tego wieczoru Koszarek stało się jasne, że w rywalizacji obu drużyn będzie konieczny następny mecz. W tym momencie Anwil przegrywał 81:66 i Igor Griszczuk zdecydował się na wpuszczenie na parkiet zmienników.

 

Jedynym pozytywnym akcentem spotkania było 12 punktów Andrzeja Pluty, które pozwalają mu w klasyfikacji strzelców wszechczasów PLK awansować na 9 pozycję (7677 pkt.). Mecz numer 4 już jutro o godz. 18.00 w Starogardzie Gdańskim.

 

 

Polpharma Starogard Gdański - Anwil Włocławek 93:82 (24:19, 24:18, 23:21, 22:24)

 

Anwil: Koszarek 4, Adams 17, Boylan 9, Brkić 18, Miller 13, Pluta 12, Wołoszyn 8, Michalski 1,

 

Atlas: Eldridge 14, Scott 7, Tulijković 17, Coleman 21, Sulowski 22, Jarecki 5, Kowalczuk 3, Aťurawski 4

 

STATYSTYKI