- Zaczęła szwankować skuteczność, ciężko jest myśleć o zwycięstwie jak się pudłuje z czystych pozycji. Kiepsko broniliśmy, zbieraliśmy. Trudno szukać jakichś pozytywów w naszej grze w drugiej połowie - powiedział Eric Coleman z Polpharmy Starogard Gdański.
Łukasz Brylski: Patrząc na wyniki poszczególnych kwart nie sposób nie zapytać o to, co stało się z Wami w trzecich dziesięciu minutach pojedynku z Anwilem?Eric Coleman: Zaczęła szwankować skuteczność, ciężko jest myśleć o zwycięstwie jak się pudłuje z czystych pozycji. Kiepsko broniliśmy, zbieraliśmy. Trudno szukać jakichś pozytywów w naszej grze w drugiej połowie. Anwil miał dużo swobody i wykorzystywał to w najlepszy z możliwych sposobów, czyli zdobywał punkty. Wiedzieliśmy jak trzeba grać z zespołem gospodarzy, ale nie zrobiliśmy tego. Stało się jak się stało, teraz trzeba skupić się na kolejnym meczu.
Przegrana w Hali Mistrzów była czwartą z rzędu Polpharmy. Można więc powiedzieć, że dopadł Was kryzys?
- Ciężko wytłumaczyć to co się dzieje. Nie przywyknęliśmy tego rodzaju sytuacji. Od początku sezonu wszystko dobrze funkcjonowało, wygrywaliśmy mecze i byliśmy w czołówce. Ostatnie mecze to katastrofa, zniweczony został cały trud włożony w rozgrywki. Chcieliśmy uniknąć fazy pre-playoff. Porażka z Anwilem przekreśliła nasze marzenia. Teraz trzeba walczyć o playoff w dodatkowych spotkaniach. Kto wie może po takiej burzy, zaświeci dla nas słońce.
Ostatnie wyniki nie nastrajają optymistycznie Waszych kibiców. Znasz już receptę na wyjście z dołka?
- Wszyscy wierzymy, że sytuacja w najbliższym czasie się zmieni i zaczniemy wygrywać. Marzy mi się odegranie znaczącej roli w fazie playoff. Aby to zrobić, musimy zapomnieć o tym co było i skupić się na czekających nas meczach. Ciężką pracą na treningach i zaangażowaniem na 110% przełamiemy się i kto wie co nas czeka. Lepiej mieć załamanie formy teraz niż w decydującej fazie sezonu.