- Po rundzie zasadniczej byłem z siebie bardzo niezadowolony. Wiedziałem, że nie grałem na miarę oczekiwań kibiców i postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę. Udało mi się odblokować, ale to nie jest zasługa moja, tylko całego zespołu - powiedział Ian Boylan.
12,3 punktu, 4,5 zbiórki, 1,8 asysty i 1,3 przechwytu – te statystyki i wspaniała postawa na boisku każą upatrywać w tobie najlepszego gracza Anwilu w ćwierćfinale…
- Po rundzie zasadniczej byłem z siebie bardzo niezadowolony. Wiedziałem, że nie grałem na miarę oczekiwań kibiców i postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę. Udało mi się odblokować, ale to nie jest zasługa moja, tylko całego zespołu. O wszystkich trzech zwycięstwach, a już w szczególności o tym ostatnim, zadecydowała nasza gra zespołowa.
Zespołowo graliście również w rundzie zasadniczej, a mimo to nie zdobywałeś tylu punktów…
- Moja skuteczność poprawiła się dzięki treningom z Andrzejem Plutą. Obserwowanie i naśladowanie Andrzeja zrobiło ze mnie lepszego gracza. Zyskałem pewność siebie i to w dużej mierze zadecydowało, że moje rzuty zaczęły wpadać.
Obserwujesz rywalizację Asseco Prokomu z Atlasem Stalą?
- Oczywiście. To przedziwne, co dzieje się w tej parze. Przed ćwierćfinałem wszyscy mówili, że to my będziemy się męczyć, a Asseco łatwo pokona Stal. Okazało się, że po czterech meczach możemy ze spokojem obserwować drugą parę w oczekiwaniu na rywala. Chciałbym tu zaznaczyć, że Polpharma wcale nie była łatwym rywalem. Zwłaszcza we własnej hali była o wiele lepsza niż we Włocławku. Grała ambitnie, agresywnie i co najważniejsze skutecznie. Brawa dla naszych rywali.