Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zwycięstwo zebrał AZS

Niedziela, 15 Listopada 2015, 11:02, Michał Fałkowski

Jeśli na początku tego sezonu kreuje się jakaś zasada dotycząca wyników Anwilu Włocławek, to mówi ona, że naszą twierdzą jest Hala Mistrzów, a na wyjazdach gra nam się niesłychanie ciężko. Potwierdził to mecz w Koszalinie, gdzie Anwil przegrał 68:75. Niekorzystny wynik to w dużej mierze efekt problemów ze zbiórkami w drugiej połowie spotkania.

Jeśli na początku tego sezonu kreuje się jakaś zasada dotycząca wyników Anwilu Włocławek, to mówi ona, że naszą twierdzą jest Hala Mistrzów, a na wyjazdach gra nam się niesłychanie ciężko. Potwierdził to mecz w Koszalinie, gdzie Anwil przegrał 68:75. Niekorzystny wynik to w dużej mierze efekt problemów ze zbiórkami w drugiej połowie.

NAJLEPSZY STRZELEC: David Jelinek - choć akurat w tym meczu gra na atakowanej połowie dalece odbiegała od jego możliwości, ambicji i aspiracji. Trafił dopiero dziesiąty rzut z gry (w 23. minucie), a pierwszą połowę zakończył z jednym punktem, po tym jak w ostatniej akcji Anwilu faulował go Devon Austin. Trzeba przyznać, że rywale bardzo „mocno opiekowali się” czeskim strzelcem. Do tego stopnia, że wspomniany faul Austina polegał na ściągnięciu za biodro szybującego w powietrzu Jelinka. To z kolei wywołało zdecydowaną reakcję Kamila Łączyńskiego, który postanowił przypomnieć Amerykaninowi, że to mecz koszykówki, a nie turniej MMA. Skończyło się dwoma faulami technicznymi i jednym niesportowym.

FAKT: Anwil przegrał walkę o zbiórki 27:35. Szczególnie źle w tym elemencie wyglądała druga połowa. Gospodarze lepiej zastawiali i byli bardziej zdeterminowani w walce na tablicach. Nienajwyższy, bo mierzący wyraźnie poniżej 190 cm Ra’shad James zdobył 4 zbiórki w ataku (cały zespół 13). Może sytuacja wglądałaby inaczej, gdyby nie to, że po ciosie w twarz od 27. minuty gry kontynuować nie mógł Kervin Bristol.

KLUCZOWY FRAGMENT: O wszystkim zadecydowała czwarta kwarta. Anwil przystąpił do niej z niewielką zaliczką, ale stracił ją nie potrafiąc przez ponad pięć minut zdobyć punktów z gry. Po rzucie Waltona zrobiło się 62:56 dla gospodarzy i włocławianie z drużyny, która w umiarkowany sposób kontrolowała mecz przeszli do roli goniącego wynik. Sytuacji nie poprawiło nawet dobre wejście Roberta Skibniewskiego, który wcześniej długo siedział na ławce z czterema faulami. Polak rzucił za trzy, asystował przy takim samym trafieniu Davida Jelinka, ale po kilku chwilach został mu odgwizdany następny, wykluczający faul.

Dzięki kolejnym rzutom Jelinka zrobiło się co prawda 66:66, ale po chwili punkty zdobyli gospodarze. Anwil próbował wyszarpać zwycięstwo, ale sędziowie nie zauważyli fauli na rzucających Łączyńskim, a później Jelinku. AZS przypieczętował wygraną rzutami osobistymi.

GALERIA ZDJÄ~ÄŹ

NOWA ŚWIECKA TRADYCJA: Anwil w swojej hali to monstrum potrafiące wyjść z każdej opresji i wygrać w każdych okolicznościach. Anwil grający na wyjazdach to zespół pozwalający rywalom na ich grę. Tak było w Dąbrowie Górniczej, tak stało się także w Koszalinie. Nie pomógł dobry skauting i bardzo ciekawe rozwiązania taktyczne stosowane zarówno w ataku jak i w obronie. Wydaje się jednak, że nie ma co panikować. Nowinki taktyczne w końcu przyniosą efekt, a prawdziwa siła włocławian ujawni się, gdy wszyscy będą w pełni zdrowi.

WARTE ODNOTOWANIA: 4/5 za trzy Kamila Łączyńskiego i 6/8 za dwa Roberta Tomaszka. Jeden pokazał, że może być strzelecką alternatywą na obwodzie, drugi skończył to co dobry center skończyć powinien.

 

AZS Koszalin – Anwil Włocławek 75:68 (15:14, 16:21, 20:19, 24:14)

AZS: James 22, Walton 15, Mielczarek 15, Witliński 7, Auda 6, Wadowski 5, Austin 2, Łukasiak 2, Dąbrowski 1, Walker 0

Anwil: Jelinek 17, Tomaszek 13, Łączyński 12, Skibniewski 8, Bristol 5, Diduszko 4, Kukiełka 4, Stelmach 3, Dmitriew 2, Warszawski 0

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI