Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zwycięstwo w Jarosławiu bez Szubargi i Tuljkovicia!

Niedziela, 29 Listopada 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Absencja dwóch najlepszych zawodników Anwilu przed ciężkim meczem w Jarosławiu z tamtejszym Zniczem mogła martwić włocławskich kibiców. Zdrowi koszykarze Igora Griszczuka postarali się jednak sprostać wyzwaniu i po świetnej drugiej połowie pokonali rywala 77:60, odnosząc dziewiąte zwycięstwo w sezonie.

Anwil przystąpił do tego meczu w bardzo przetrzebionym składzie, w którym nie było dwóch podstawowych zawodników, Krzysztofa Szubargi i Mujo Tuljkovicia. Oba zespoły w pierwszej kwarcie miały problem ze zdobywaniem punktów, a szybciej ten impas przełamali niesieni ogromnym dopingiem gospodarze, którzy po pięciu i pół minutach gry prowadzili 9:4. Z biegiem czasu włocławianie odzyskiwali jednak pewność w grze i na niecałe 120 sekund przed końcem pierwszej kwarty zespół trenera Griszczuka wyszedł na prowadzenie 12:11.

Pierwszą część gry Anwil przegrał jednak 13:16, ale bardzo dobrze nasi koszykarze radzili sobie na tablicach. Klasyfikację zbiórek włocławianie wygrywali 11:8, ale nie mogli przełożyć tego na zdobywane punkty. Rywale natomiast rzucali z większą skutecznością, a przede wszystkim celniej wykonywali rzuty wolne, które w pierwszej połowie były bolączką przyjezdnych.

Znicz Jarosław nie zamierzał jednak poddawać się, tylko chciał w jak największym stopniu wykorzystać problemy kadrowe Anwilu. Dobrze grali Amerykanie w drużynie gospodarzy, którzy w połowie drugiej kwarty dali swojemu zespołowi 10 punktów przewagi (30:20). Największa w tym zasługa Johna Williamsona, który już do przerwy uzbierał na swoim koncie 13 punktów. Jeszcze przed syreną kończącą pierwszą połowę Anwil odrobił nieco straty do rywala i przegrywał tylko 28:34.

Rozmowa w szatni z trenerem Griszczukiem przyniosła wymierny efekt, bowiem już od pierwszych minut drugiej połowy Anwil wziął się za odrabianie strat. Osiem punktów z rzędu kapitana naszego zespołu, Andrzeja Pluty i celna trójka Dru Joycea dały brązowemu medaliście poprzednich rozgrywek remis 41:41 po niecałych czterech minutach trzeciej kwarty. Kilka chwil później Amerykanin ponownie trafił z dystansu i po dłuższej przerwie koszykarze z Włocławka wyszli na prowadzenie 45:41.

To nie był jednak koniec kanonady rozpędzonych gości w tym meczu. Świetnie grała para naszych odwodowych. Joyce i Pluta zdobyli kolejne kilka oczek i Anwil prowadził już 52:43. Wtórował im Nikola Jovanović, który nie tylko dostarczał cenne punkty, ale także walczył na tablicach, gdzie Anwil miał sporą przewagę. Całą trzecią kwartę włocławianie wygrali aż 26:14, stąd przed decydującą kwartą Griszczuk i spółka prowadzili 54:48.

Szybko zdobyte cztery punkty przez Anwil na początku czwartej części meczu dały wysoką, 10-punktową przewagę ekipie z Kujaw (58:48). Utrzymywała się ona przez następne kilka minut i Znicz Jarosław nie był w stanie zmniejszyć jej nawet o punkt, bowiem na cztery minuty przed końcem było 64:54 dla Anwilu. A gdy chwilę później za trzy trafił Nikola Jovanović, nikt w hali w Jarosławiu nie wierzył, że uda się miejscowej drużynie przełamać będących na fali rywali.

I tak też było. Podłamany Znicz właściwie poddał się bez walki w końcowych minutach meczu, w których Anwil dorzucił jeszcze kilka punktów do kolejnej wygranej. Ostatecznie Włocławianie, mimo problemów kadrowych dość łatwo pokonali na wyjeździe drużynę Znicza Jarosław 77:60, wygrywając drugą połowę 49:26!

Znicz Jarosław - Anwil Włocławek 60:77 (16:13, 18:15, 14:26, 12:23)

Znicz: Williamson 16, Chappel 15, Mays 12, Sarzało 7, Witos 7, Mikołajko 2, Zabłocki 1, Misiewicz 0.

Anwil: Pluta 16, Jovanović 16, Wołoszyn 15, Joyce 15, Sullivan 5, Chanas 4, Barycz 4, Dunn 2, Glabas 0.

PEŁNE STATYSTYKI