Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zwycięstwo nad Zniczem przedłuża walkę o Puchar Polski

Środa, 06 Stycznia 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Po pokonaniu zespołu MKS Dąbrowa Górnicza tym razem w ramach rozgrywek o Puchar Polski włocławskiemu Anwilowi nie sprostał Znicz Jarosław. Po wyrównanej grze w pierwszej połowie druga zdecydowanie należała do gospodarzy, którzy wygrali 106:91.

Po pokonaniu zespołu MKS Dąbrowa Górnicza tym razem w ramach rozgrywek o Puchar Polski włocławskiemu Anwilowi nie sprostał Znicz Jarosław. Po wyrównanej grze w pierwszej połowie druga zdecydowanie należała do gospodarzy, którzy wygrali 106:91.

Początek meczu zdecydowanie można nazwać strzeleckim pojedynkiem Andrzeja Pluty z czarnoskórymi zawodnikami gości. Rzucający Anwilu szybko trafił dwa razy z dystansu, a spod kosza wtórował mu Alex Dunn. Amerykański tercet Znicza dotrzymywał jednak kroku Anwilowi, stąd po pięciu minutach meczu było tylko 13:11 dla gospodarzy. Gdy na boisku pojawił się Rashard Sullivan ożywił publiczność swoją efektowną grą, a dodatkowo włocławianie razili rzutami za trzy. Tym samym odwdzięczał się jednak rozgrywający Znicza, Keddric Mays i po pierwszych dziesięciu minutach Anwil prowadził 32:24.

Ponad 30 punktów zdobytych przez Anwil w pierwszej części meczu, było zasługą dobrej skuteczności i słabej obrony Znicza Jarosław, który głównie skupiał się na grze ofensywnej. Tak też było po wznowieniu gry. W 15 minucie meczu włocławianie mieli na swoim koncie już 42 punkty, ale też aż 37 straconych. Kanonada strzelecka Znicza spowodowała, że na dwie minuty przed końcem drugiej kwarty zza linii 6,25 cm trafili Jeremy Chappel i Bartosz Sarzało i było już 50:46 dla jarosławian.

Anwil doprowadził do remisu 50:50 przed przerwą i podobnie rozkładał się najważniejszy element w statystykach w tym spotkaniu, czyli rzuty za trzy. Zarówno drużyna trenera Igora Griszczuka, jak i Znicz trafiły po sześć z dwunastu takich rzutów. Dodatkowo włocławianie celnie egzekwowali 14/24 prób za dwa, a ich rywale 11/16.

Dwudziestominutowa przerwa najwyraźniej mobilizująco podziałała na wicelidera tabeli Polskiej Ligi Koszykówki, bowiem po niespełna czterech minutach trzeciej kwarty Anwil prowadził już 65:56. Dobrze w tym fragmencie meczu spisywał się Nikola Jovanović, który ogrywał Johna Williamsona i miał już na swoim koncie 14 punktów.

W świetnej dyspozycji był jednak najlepszy zawodnik Znicza w tym sezonie, Jeremy Chappel. Amerykanin punktował z obwodu, ale również skuteczny był w wejściach pod kosz. Dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty przy jego nazwisku widniała liczba już 27punktów, a sam koszykarz w 10 wykonanych rzutach pomylił się zaledwie raz, co bez wątpienia trzymało jarosławian na kilkupunktowym kontakcie do Anwilu (80:73).

Po tym prowadzeniu Anwil zdecydowanie przyspieszył swoją grę. W dalszym ciągu skutecznie grał Jovanović, a do niego dołączyli się także inni zawodnicy gospodarzy. Cztery minuty przed końcem ekipa z Kujaw prowadziła 91:79, a pięciu koszykarzy tego zespołu miało na swoim koncie powyżej 10 punktów. To wystarczyło, aby goście przestali wierzyć w zwycięstwo w Hali Mistrzów, tym bardziej, że Krzysztof Szubarga w samej końcówce wyprowadzał zabójcze kontrataki lub trafiał szczęśliwe trójki z faulem. Po tej akcji było 100:84, a ostatecznie Anwil wygrał 106:91.

Anwil Włocławek - Znicz Jarosław 106:91 (32:24, 18:26, 30:23, 26:18)

Anwil: Jovanović 21 (6/6 za 2, 2/2 za 3, 5 zb., 6 as.), Dunn 17 (8/12 za 2, 10 zb.), Wołoszyn 15 (3/5 za 3, 4 zb., 3 as.), Sullivan 13, Szubarga 11 (2 zb., 5 as.), Pluta 10 (2/2 za 2, 2/4 za 3), Joyce 7, Chanas 7 (2 zb., 3 as.), Tuljković 5 (4 zb., 3 as.).

Znicz: Chappel 27 (5/6 za 2, 4/4 za 3, 9 zb., 3 as.), Williamson 25 (9/15 za 2, 3 zb.), Mays 12 (4 zb., 7 as.), Witos 11 (5/5 za 2, 2 as.), Sarzało 9, Zabłocki 3 (2 zb., 2 as.), Szczotka 2, Wyka 2, Urban 0, Mikołajko 0.