Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zwycięski początek na Śląsku

Sobota, 12 Października 2013, 1:00, Michał Fałkowski

W meczu inaugurującym rozgrywki TBL Anwil Włocławek pokonał Śląsk Wrocław 73:61. Korzystny wynik na gorącym dolnośląskim terenie Rottweilery zapewniły sobie dzięki zdominowaniu pierwszej kwarty i skutecznemu kontrolowaniu tempa gry w kolejnych odsłonach. Najbardziej widocznym i najskuteczniejszym koszykarzem Anwilu był Paul Graham, najwyraźniej lubiący klimat Wrocławia…

W meczu inaugurującym rozgrywki TBL Anwil Włocławek pokonał Śląsk Wrocław 73:61. Korzystny wynik na gorącym dolnośląskim terenie Rottweilery zapewniły sobie dzięki zdominowaniu pierwszej kwarty i skutecznemu kontrolowaniu tempa gry w kolejnych odsłonach. Najbardziej widocznym i najskuteczniejszym koszykarzem Anwilu był Paul Graham, najwyraźniej lubiący klimat Wrocławia.
Początek meczu w wykonaniu powracających do ligi gospodarzy najlepiej ilustrowały nietęgie miny Macieja Zielińskiego i Grzegorza Schetyny siedzących tuż przy linii bocznej boiska w Hali Orbita. Koszykarze z Wrocławia trafili tylko trzy rzuty w ciągu pierwszych dziesięciu minut meczu i nie dawali swoim kibicom powodów do radości. Prezes Śląska rozchmurzył się na chwilę, gdy fani zaczęli skandować jego nazwisko, ale atmosferę szybko oziębił Keith Clanton dokładnie w tym samym czasie kończąc jedną z kontr efektownym wsadem. Anwil wygrał pierwszą odsłonę 20:6, a wartym odnotowania jest fakt, że pierwsze punkty w tym sezonie padły po podkoszowej akcji kapitana Seida Hajricia.

Jeszcze przed przerwą gospodarze zaczęli odrabiać straty, a do ataku najmocniej pobudził ich… doping wkraczających do hali kibiców Anwilu. Gdy na trybunach zrobiło się gorąco, kolorytu nabrał również mecz. Akcje z jednej i drugiej strony coraz częściej kończone były punktami, mocniej fizycznie zaczęli grać podkoszowi, a trenerzy szukali najlepszych rozwiązań taktycznych podczas time-out’ów i w indywidualnych rozmowach z zawodnikami. Właśnie w jedną z takich rozmów pomiędzy Milivoje Laziciem a Franjo Bubalo włączył się Paul Graham, chcący najwyraźniej poznać taktykę rywali. – Przecież to nie jest nigdzie zabronione! Podbiegłem i nadstawiłem ucha. Zawsze warto wiedzieć, co w kolejnej akcji zagra rywal – śmiał się później Graham.

Po chwili Bubalo nie dostał szansy na skończenie zagrywki Śląska, za to Graham przymierzył za trzy i równo z syreną zapraszającą zawodników do szatni dał Anwilowi prowadzenie 36:24. Na dobrej skuteczności w pierwszej połowie Portorykańczyk jednak nie poprzestał. W trzeciej odsłonie do swojego dorobku dorzucił 4, a w czwartej 8 punktów, trafiając dwa razy za trzy. W dobrej dyspozycji z dystansu doszukiwać się należy klucza do utrzymania korzystnego wyniku w końcówce meczu. Oprócz wspomnianego Grahama, zza łuku dwukrotnie trafił bowiem Danilo Mijatović.

Jak cenne były to rzuty zaznaczał później trener Milija Bogicević: - Gdy nasze prowadzenie spadło do 9-10 punktów zaczęło się robić gorąco. Taka przewaga nie daje żadnej gwarancji, a stanowi presję dla zawodników starających się ją utrzymać. (…) Na szczęście skutecznie ograniczyliśmy poczynania Roberta Skibniewskiego, co było naszym głównym założeniem i dowieźliśmy korzystny wynik do końca.-

Wspomniane przez trenera trudne chwile miały miejsce 5 minut przed końcem, gdy Anwil prowadził 58:49 i musiał znaleźć sposób na gospodarzy, którzy nabrali wiary w odwrócenie losów meczu. Na szczęście rzutami za trzy włocławianie wyjaśnili sytuację i ostatecznie wygrali 73:61. Gospodarze okazali się gościnni, a Anwil był „Gościem z klasą”, jak napisali na wielkim transparencie licznie przybyli kibice z Włocławka.

W sobotnim meczu nie zadebiutował Deividas Dulkys. Litwin był do dyspozycji trenera, ale przebieg spotkania sprawił, że nie było konieczności forsowania go po podróży do Polski zakończonej późnym wieczorem. Pierwszy mecz w barwach Anwilu zagra zatem w najbliższą niedzielę w Hali Mistrzów. W ekstraklasie pierwsze minuty zaliczył natomiast Mikołaj Witliński. Skrzydłowy zdobył dwa punkty, wypracował zbiórkę i efektowną asystę.

Mecz ze Śląskiem był więc dla Witlińskiego udanym początkiem profesjonalnej kariery. Miejmy nadzieję, że dla Anwilu okaże się obiecującym otwarciem sezonu.
Śląsk Wrocław – Anwil Włocławek 61:73 (6:20, 18:16, 11:17, 26:20)

Śląsk:
Johnson 19, Kikowski 8 , Parzeński 6, Thompson 6, Skibniewski 5, Mroczek 4, Bubalo 4, Sulima 4, Hyży 2

Anwil: Graham 21, Katnić 11, Mijatović 11, Sokołowski 11, Hajrić 8, Clanton 5, Kostrzewski 4, Witliński 2

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI