Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Znów w grze

Wtorek, 06 Kwietnia 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Po dwudziestu dwóch dniach przerwy koszykarze Anwilu wracają na parkiet. Niestety, nie będzie to jeszcze boisko Hali Mistrzów, tylko trudny teren w Stalowej Woli. Anwil od Stali różni w tabeli dziewięć miejsc i stawka spotkania. Dla włocławian będzie nią pozostanie w grze o miano najlepszej drużyny rundy zasadniczej, a dla gospodarzy zapewnienie sobie jedenastej pozycji.

Po dwudziestu dwóch dniach przerwy koszykarze Anwilu wracają na parkiet. Niestety, nie będzie to jeszcze boisko Hali Mistrzów, tylko trudny teren w Stalowej Woli. Anwil od Stali różni w tabeli dziewięć miejsc i stawka spotkania. Dla włocławian będzie nią pozostanie w grze o miano najlepszej drużyny rundy zasadniczej, a dla gospodarzy zapewnienie sobie jedenastej pozycji.
Nie da się ukryć, że Stal jest w tej chwili w dużym dołku. Po odejściu Jarryda Loyda w połowie lutego, nie udało jej się odnieść żadnego zwycięstwa. Pięć przegranych spotkań z rzędu sprawia, że drużyna, która przez dużą część sezonu pretendowała do gry w najlepszej ósemce, dziś musi bronić jedenastej pozycji. Najbardziej bolesna w skutkach może okazać się niedawna porażka z Kotwicą Kołobrzeg na własnym parkiecie. Stal uległa rywalowi ośmioma punktami, podczas gdy w Kołobrzegu wygrała siedmioma i właśnie jednego oczka może jej zabraknąć w konfrontacji z bezpośrednim rywalem.

Dla Anwilu nie jest to dobra informacja, bo Stal na pewno rzuci wszystkie siły, żeby do preplay-off przystąpić z jak najwyższej pozycji. Poza tym, zwycięstwo na zakończenie fazy zasadniczej na pewno osłodziłoby podopiecznym Bogdana Pamuły gorycz minionych tygodni. Zespół złożony niemal w komplecie z Polaków (jedynym wyjątkiem jest Amerykanin David Godbold) zrobi wszystko, żeby zostawić po sobie dobre wrażenie w koszykarskim mieście, jakim bez wątpienia jest Stalowa Wola.

Beniaminek Ekstraklasy nie postawił Anwilowi zbyt wysoko poprzeczki w pierwszej w tym sezonie konfrontacji obu zespołów. Włocławianie spokojnie kontrolując przebieg gry zwyciężyli 90:76. Był to zespołowo osiągnięty sukces, każdy z naszych koszykarzy dołożył do niego swoją cegiełkę. Choć nikt niemiałby nic przeciwko temu, aby taki scenariusz się powtórzył, to przewidywania są bardzo ostrożne. – Na wyjazdach nigdy nie gra się łatwo. Nawet potencjalnie słabszy przeciwnik może zaskoczyć i dlatego nie lekceważymy Stali – mówi Nikola Jovanović.

Mecz w Stalowej Woli będzie miał pewną cechę wspólną ze spotkaniem rozegranym we Włocławku. Tak jak wtedy, tak również teraz trener Igor Griszczuk będzie miał ograniczone pole manewru jeśli chodzi o obsadzenie pozycji rozgrywającego. W Hali Mistrzów nie mógł zagrać Dru Joyce, teraz niepewny jest występ Krzysztofa Szubargi. – Miałem małą przerwę od treningów i tak naprawdę, to dopiero teraz zaczynam ćwiczyć z pełnym obciążeniem. Po kontuzji nie ma już śladu, ale mięsień, który miałem uszkodzony musi się jeszcze troszkę zregenerować – wyjaśnia Szubarga.

Dla Anwilu najbliższy mecz ma jednak zbyt wysoką stawkę, żeby można mówić o jakiejkolwiek taryfie ulgowej. Włocławianie cały czas depczą po piętach Asseco Prokomowi i jeśli wygrają to będą pewni, że losy pierwszego miejsca po fazie zasadniczej rozstrzygną się w przełożonym meczu z mistrzem Polski.

- Musimy zagrać na sto procent swoich możliwości od początku do końca spotkania. Jestem przekonany, że to da nam zwycięstwo, bo jesteśmy zespołem lepszym od Stali. Nie ma co ukrywać, że mamy mocniejszy skład, bardziej doświadczonych trenerów, świetny skauting i znakomitą atmosferę w zespole. Jesteśmy też świadomi celu, jakim jest zajęcie fotela lidera tabeli – podsumowuje Jovanović.

Mecz Stali z Anwilem, tak jak pozostałe spotkania ostatniej kolejki PLK rozpocznie się w środę o godz. 18.00. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi Radio GRA.