Zdaniem koszykarzy Anwilu, mecz z Treflem Sopot będzie jednym z tych, w których stawka wzrasta ze względu na wcześniejsze doświadczenia. Włocławianie chcieliby wygraną zmazać niekorzystne wrażenie, jakie pozostawili po sobie w pierwszym w tym roku meczu w Ergo Arenie. Potencjał i chęci są, pora pokazać je sopocianom.
Zdaniem koszykarzy Anwilu, mecz z Treflem Sopot będzie jednym z tych, w których stawka wzrasta ze względu na wcześniejsze doświadczenia. Włocławianie chcieliby wygraną zmazać niekorzystne wrażenie, jakie pozostawili po sobie w pierwszym w tym roku meczu w Ergo Arenie. Potencjał i chęci są, pora pokazać je sopocianom.
Nieco ponad miesiąc temu Anwil jechał do Ergo Areny z zamiarem pokonania Trefla i przeskoczenia go w ligowej tabeli. Ta sztuka niestety się nie udała, a co więcej, nadszarpnięto ambicję naszych graczy. Włocławianie przez prawie pół godziny toczyli wyrównany pojedynek z wicemistrzem Polski, ale później przyszły trzy minuty, które nimi wstrząsnęły. Z dwupunktowego prowadzenia błyskawicznie zrobiła się dziesięciopunktowa strata i było właściwie po meczu.
- Zadrą tkwi w nas mecz w Sopocie. Zawaliliśmy go i bardzo byśmy chcieli pokazać Treflowi, że z nami nie ma tak łatwo – mówił Mateusz Bartosz na łamach ostatniego numeru magazynu „Anwil Team”. Nic dziwnego, że włocławianie czują chęć rewanżu. Po pierwsze, wiedzą że są w stanie pokonać rywali, bo uczynili to już raz w tym sezonie. Po drugie, oprócz rachunków za rundę rewanżową TBL, mają jeszcze do wyrównania te z Pucharu Polski.
Liderów Trefl ma trzech, w trzech różnych formacjach. Pierwszym jest niezawodny Filip Dylewicz. Polak wyczynia cuda pod koszem. Trafia ze skutecznością 65%, a do tego dokłada 6,5 zbiórki. Jest tam gdzie trzeba, wtedy kiedy drużyna najbardziej tego potrzebuje. Choć generalnie gorzej mu idzie w rzutach z dystansu, to Anwilowi lubi zaaplikować podcinające skrzydła trójki. Podobnie zresztą, jak Adam Waczyński. Polak wychodzi w pierwszej piątce na pozycji niskiego skrzydłowego, ale w trakcie meczu bywa również rzucającym obrońcą. Za trzy trafia ze skutecznością ponad 47%.
Trzecim z korsarzy (Trefl reklamuje swoje mecze hasłem „Grabimy Skarby Ligi”) jest Frank Turner, od którego tak naprawdę wszystko się zaczyna. To on ustawia ofensywę i rozdziela role w drużynie. Ma dużą umiejętność grania akcji pick-n-roll, a także lekkość zdobywania punktów samemu. Gra agresywnie w ataku i stwarza mnóstwo problemów koszykarzom, którzy mają za zadanie go pilnować.
Anwil nie powinien się jednak obawiać Trefla, bo jeśli zagra na swoim dobrym poziomie, to będzie groźnym rywalem dla Trefla, nawet na jego terenie. – My mamy potencjał, do którego dokładamy dobrą pracę na treningach. Dlatego wierzę, że nasze akcje w najbliższym czasie będą szły w górę – mówi Andrzej Pluta. – Powinniśmy grać zespołowo i korzystać z tego, że zarówno pierwsza piątka, jak i zmiennicy chcą dawać z siebie wszystko. Energia powinna być naszą siłą.-
Mecz Trefl Sopot – Anwil Włocławek zostanie rozegrany we wtorek 26 marca 2013 w Ergo Arenie. Początek o godz. 19:00. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi Radio GRA, a kibice będą mogli również wykupić przekaz wideo za pośrednictwem Internetu (szczegóły na www.plk.pl).
- Zadrą tkwi w nas mecz w Sopocie. Zawaliliśmy go i bardzo byśmy chcieli pokazać Treflowi, że z nami nie ma tak łatwo – mówił Mateusz Bartosz na łamach ostatniego numeru magazynu „Anwil Team”. Nic dziwnego, że włocławianie czują chęć rewanżu. Po pierwsze, wiedzą że są w stanie pokonać rywali, bo uczynili to już raz w tym sezonie. Po drugie, oprócz rachunków za rundę rewanżową TBL, mają jeszcze do wyrównania te z Pucharu Polski.
Liderów Trefl ma trzech, w trzech różnych formacjach. Pierwszym jest niezawodny Filip Dylewicz. Polak wyczynia cuda pod koszem. Trafia ze skutecznością 65%, a do tego dokłada 6,5 zbiórki. Jest tam gdzie trzeba, wtedy kiedy drużyna najbardziej tego potrzebuje. Choć generalnie gorzej mu idzie w rzutach z dystansu, to Anwilowi lubi zaaplikować podcinające skrzydła trójki. Podobnie zresztą, jak Adam Waczyński. Polak wychodzi w pierwszej piątce na pozycji niskiego skrzydłowego, ale w trakcie meczu bywa również rzucającym obrońcą. Za trzy trafia ze skutecznością ponad 47%.
Trzecim z korsarzy (Trefl reklamuje swoje mecze hasłem „Grabimy Skarby Ligi”) jest Frank Turner, od którego tak naprawdę wszystko się zaczyna. To on ustawia ofensywę i rozdziela role w drużynie. Ma dużą umiejętność grania akcji pick-n-roll, a także lekkość zdobywania punktów samemu. Gra agresywnie w ataku i stwarza mnóstwo problemów koszykarzom, którzy mają za zadanie go pilnować.
Anwil nie powinien się jednak obawiać Trefla, bo jeśli zagra na swoim dobrym poziomie, to będzie groźnym rywalem dla Trefla, nawet na jego terenie. – My mamy potencjał, do którego dokładamy dobrą pracę na treningach. Dlatego wierzę, że nasze akcje w najbliższym czasie będą szły w górę – mówi Andrzej Pluta. – Powinniśmy grać zespołowo i korzystać z tego, że zarówno pierwsza piątka, jak i zmiennicy chcą dawać z siebie wszystko. Energia powinna być naszą siłą.-
Mecz Trefl Sopot – Anwil Włocławek zostanie rozegrany we wtorek 26 marca 2013 w Ergo Arenie. Początek o godz. 19:00. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi Radio GRA, a kibice będą mogli również wykupić przekaz wideo za pośrednictwem Internetu (szczegóły na www.plk.pl).