Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Znów gorąco w Hali Mistrzów

Środa, 04 Kwietnia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

W środowy wieczór w Hali Mistrzów we Włocławku zmierzą się zespoły, które mają chrapkę na dwa pierwsze miejsca przed fazą play-off. W bezpośrednim starciu jedna z nich znacząco przybliży się do tego celu, a druga skomplikuje sobie sytuację. Jednym słowem, czeka nas znakomite widowisko o dużą stawkę.

W środowy wieczór w Hali Mistrzów we Włocławku zmierzą się zespoły, które mają chrapkę na dwa pierwsze miejsca przed fazą play-off. W bezpośrednim starciu jedna z nich znacząco przybliży się do tego celu, a druga skomplikuje sobie sytuację. Jednym słowem, czeka nas znakomite widowisko o dużą stawkę.
- Trefl to rywal, którego trzeba szanować. Na początku sezonu przegrał z nami jednym punktem, w kolejnym meczu tak samo uległ Enerdze Czarnym, a mimo to potrafił się podnieść i wspiąć na sam szczyt tabeli. To świadczy, że jest bardzo mocny psychicznie. Na szczęście, gramy w Hali Mistrzów, a atmosfera naszego obiektu sprzyja wystawianiu rywali na próbę nerwów. Razem z naszymi kibicami „sprawdzimy” zespół Trefla – zapowiada Seid Hajrić.

Mierzący 203 cm Bośniak z polskim obywatelstwem jest jednym z kluczowych koszykarzy w zestawie trenera Krzysztofa Szablowskiego. Kiedyś niski skrzydłowy, teraz center, ostatnio ustawiony został na pozycji silnego skrzydłowego. I nie zawiódł. Grając obok Corsleya Edwardsa, a później zastępując go, zagrał świetne zawody przeciw Asseco Prokomowi. Co prawda, nie był już tak skuteczny jak w meczach z Energą Czarnymi i PGE Turowem, ale w obronie spisał się rewelacyjnie. Hajrić to koszykarz, jakiego uwielbiają szkoleniowcy – uniwersalny na boisku i dobry duch drużyny poza nim. Od jego defensywy przeciw Filipowi Dylewiczowi zależeć będzie najwięcej.

W teamie Karlisa Miznieksa Dylewicz gra pierwsze skrzypce. Nic w tym dziwnego, nad morzem występuje już ósmy sezon i może sobie rościć prawo do dowodzenia Legionem Trefla. W tym roku cząstkę władzy oddał jednak Łukaszowi Koszarkowi, który prześcignął go nawet w średniej punktowej. Ale „Koszar” i „Dylu” nie rywalizują, tworzą świetny tandem napędzający grę sopocian. W ostatnim meczu z Energą Czarnymi zdobyli 47 punktów i udowodnili, że w przegranym spotkaniu z Asseco Prokomem tylko chwilowo byli niedysponowani.

Mecz Trefla z mistrzem Polski powinien być doskonałym materiałem szkoleniowym dla trenerów Anwilu. Już wiadomo, że sopocianie najbardziej nie lubią grać fizycznie, na pograniczu faulu. Rozpędzają się gdy jest dużo miejsca w ataku, zwalniają kiedy  napotykają na agresywną obronę. To dobry sygnał dla Anwilu, który ostatnio udowadnia, że ma mięśnie ze stali. Nasi koszykarze fizycznie nie ustąpili atletom z Gdyni, więc tym bardziej powinni dać radę ich sąsiadom.

Ciekawym sprawdzianem dla naszych obrońców będzie konieczność powstrzymania pick’n’rolli z których słyną goście. – Łukasz Koszarek umie zagrać w ten sposób do Johna Turka i Filipa Dylewicza. To są szybkie podania i jeśli nie broni się ich automatycznie, to można zapomnieć o tym, że defensywa się powiedzie. Mogę obiecać, że damy z siebie wszystko, żeby zarówno po pickach jak i innych zagraniach Trefl zdobył przynajmniej o jeden punkt mniej niż my – przekonuje Seid Hajrić.

Mecz Anwilu z Treflem będzie okazją do jubileuszu związanego ze zwycięstwami naszej drużyny. Wolimy jednak nie zapeszać i zostawić ten temat do końcowego gwizdka. Najważniejsze, żeby udało się odprawić do Trójmiasta drugi smutny autokar w ciągu 4 dni. Ściskając kciuki za drużynę Anwilu zapraszamy na mecz, który rozpocznie się o godz. 18.00. Relacja w PLK TV i radio GRA.