Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zawrzało w Sportino

Czwartek, 22 Października 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Najbliższym rywalem Sportino Inowrocław jest oczywiście Anwil Włocławek, lecz zanim zespół Mariusza Karola pojawi się na parkiecie Hali Mistrzów musi uporać się z jeszcze jednym, być może trudniejszym, przeciwnikiem. I nie chodzi wcale o sportowego rywala…

Najbliższym rywalem Sportino Inowrocław jest oczywiście Anwil Włocławek, lecz zanim zespół Mariusza Karola pojawi się na parkiecie Hali Mistrzów musi uporać się z jeszcze jednym, być może trudniejszym, przeciwnikiem. I nie chodzi wcale o sportowego rywala…
Największym problemem Sportino jest w tej chwili brak dyscypliny i chemii wewnątrz zespołu. Po trzech porażkach z zespołami, które powinny być w zasięgu inowrocławian trudno sobie wyobrazić, żeby koszykarze nagle stawili czoła najbliższym przeciwnikom: Anwilowi, PGE Turowowi i Asseco. A ich położenie w przypadku łatwych do przewidzenia wyników może okazać się beznadziejne. Bilans 0:6 na starcie mógłby pozbawić zespół szans na utrzymanie w lidze i odebrać resztę chęci do walki. Co w takim razie trzeba zrobić, żeby pobudzić koszykarzy już teraz?

Sportino potrzebuje wstrząsu. Takim może być reakcja włodarzy klubu, którzy zdecydowali się ukarać finansowo połowę drużyny: Sani Ibrahima, Anthony Andersona, Grzegorza Arabasa, Rafała Bigusa, Artura Robaka i Przemysława Łuszczewskiego. Grzywna nie ominęła również trenera Mariusza Karola. Mamy więc do czynienia z sytuacją, gdy aż czterech koszykarzy pierwszej piątki i główny trener są dyscyplinowani przez swoich przełożonych. Jest to wydarzenie bez precedensu, dające na pewno do myślenia wszystkim, którzy do tej pory nienależycie wywiązywali się ze swoich obowiązków. Amerykanie imprezowali, Polacy nie przykładali się do gry, a trener zamiast władzom klubu, skarżył się mediom. Teraz wszyscy są na cenzurowanym i z pewnością przeciw Anwilowi postarają się zatrzeć złe wrażenie. Wszak chodzi o ich posady.

Zwiększoną determinację Sportino wróży trener Anwilu Igor Griszczuk. Jednak nasz zespół nie może obawiać się przeciwnika. Rywalizując na własnym parkiecie z zespołem, który jeszcze w tym sezonie nie wygrał, trzeba tylko odpowiednio się skoncentrować, narzucić swój styl i ostatecznie wygrać. Inny scenariusz nie wchodzi w grę. Optymistą jest były zawodnik Sportino, Krzysztof Szubarga: Największe zagrożenie płynie ze strony Theodorea Scotta, który zdobywa najwięcej punktów w lidze. Jestem jednak przekonany, że uda nam się go zatrzymać i pewnie pokonamy Sportino.

Za Anwilem przemawia również krótka, ale zwycięska historia pojedynków ze Sportino. Ubiegłorocznego beniaminka, bez większych problemów, Anwil pokonał dwukrotnie. Nieco inaczej jest, jeśli chodzi o całą historię koszykarskiej rywalizacji między Inowrocławiem a Włocławkiem. Dawna Noteć była rywalem nieobliczalnym, potrafiącym odnosić zaskakujące zwycięstwa nie tylko na własnym parkiecie, ale również w Hali Mistrzów. Kulisy tamtych spotkań zdradza Krzysztof Szubarga: Gdy do naszej hali przyjeżdżał Anwil, to każdy chciał udowodnić, że można wygrać z tak uznaną marką. Również wyjazdy do Włocławka wiązały się z większą adrenaliną. Choć wiadomo było, że na swoim parkiecie Anwil jest niemal nie do pokonania, to my nakręcaliśmy się na pokazanie swojej wyższości.

Bez względu na to, jaki scenariusz będzie miał najbliższy mecz, będzie to z pewnością ciekawe widowisko. Na derby Anwil – Sportino zapraszamy do Hali Mistrzów w sobotę o godz. 18.00.